24.04.2016, 22:05:52
Sastre, nie bez problemów, stanął w końcu przed obliczem pałacu, gdzie rezydowali prezydenci Republiki Bialeńskiej. Następnie udał się do jego wnętrza by raz jeszcze pogratulować seńorowi de Medici triumfalnego zwycięstwa w wyborach.
- Panie Prezydencie, witam raz jeszcze bardzo miło i serdecznie. Chciałem raz jeszcze złożyć gratulacje. Prezydentura to czas miły i leniwy, sam wiem o tym bardzo dobrze, pod warunkiem, że ma się wprawionego asystenta. Ekhmm.. tyle z części oficjalnej, gdyż jak już pewnie gdzieś zauważono nie słynę z długich wystąpień. Interesują mnie konkrety i tego się trzymajmy.
Po tym krótkim "przekazie" Sastre zaczął się rozglądać za kimś kto go oprowadzi lub doradzi gdzie się udać by rozmowa mogła nabrać charakter bardziej prywatny, swobodny.
- Panie Prezydencie, witam raz jeszcze bardzo miło i serdecznie. Chciałem raz jeszcze złożyć gratulacje. Prezydentura to czas miły i leniwy, sam wiem o tym bardzo dobrze, pod warunkiem, że ma się wprawionego asystenta. Ekhmm.. tyle z części oficjalnej, gdyż jak już pewnie gdzieś zauważono nie słynę z długich wystąpień. Interesują mnie konkrety i tego się trzymajmy.
Po tym krótkim "przekazie" Sastre zaczął się rozglądać za kimś kto go oprowadzi lub doradzi gdzie się udać by rozmowa mogła nabrać charakter bardziej prywatny, swobodny.


