Liczba postów: 8 767
Liczba wątków: 792
Dołączył: 06.02.2014
O ile w obecnym czasie polityka zagraniczna polskich mikronacji lekko zastygła, można zauważyć jednak dwie tendencje, kierunki w które dążą poszczególne państwa.
Przykładowo w Republice Bialeńskiej marzy się o stworzeniu czegoś na wzór Bastion Union, to w innych mikronacjach widać jednak całkowity antagonizm do idei jednoczenia się. Przeciwieństwem tym jest "rywalizacja" oraz walka o każdego nowego mieszkańca Pollinu pomiędzy mikronacjami. Bowiem nie od dziś wiadomo, że hermetyczne społeczeństwo w końcu wymrze na wskutek spadku zainteresowania, motywacji, wypalenia, braku przypływu "świeżości" (przykład: Monarchia Austro-Węgierska, obecna sytuacja Królestwa Skarlandu). Gdzieś się ostatnio natknąłem na pewne hasło, jakoby to władcy mieli tworzyć klony, aby poprawić wizerunek swojego kraju - i chyba mam tu na myśli użycie określenia "mecenatu" w Kurierze (na przykładzie Al-Rajnu).
Jestem ciekaw, jak niektórzy widzą dążenie polskich mikronacji. Czy zjednoczymy się i sprawimy, że powstanie "recesja gospodarcza" (o ironio, gdyby taki system funkcjonował wszędzie...), bądź zacofania (ciekawe w jakim sensie?), w odniesieniu do nie do końca jasnych słów Józefa Sowińskiego w Królestwie Hasselandu.
Czy wszelkie traktaty "o przyjaźni i współpracy" szlag trafi i każdy będzie "rzepkę skrobał"?
Liczba postów: 10 222
Liczba wątków: 986
Dołączył: 15.11.2013
Cytat:Przykładowo w Republice Bialeńskiej marzy się o stworzeniu czegoś na wzór Bastion Union, to w innych mikronacjach widać jednak całkowity antagonizm do idei jednoczenia się.
Niestety ze smutkiem muszę stwierdzić, że w Bialenii też część obywateli wykazywała silny antagonizm wobec idei Bastion Union, chcąc podporządkować sobie państwa stowarzyszone. Chociaż faktem jest, że Hasseland chciał podporządkować sobie Bialenię, a gdy okazało się to niemożliwe, to spakowali się i odeszli. Nie dowodzi to fakt, że Zaym/Swirydiuk to jacyś psychopaci z potrzebą dominacji (pozdrawiam Sławomira), ale tego, że każdy (no może prawie, bo mi rzeczywiście marzył się Bastion Union, podobnie Konstantemu) dba przede wszystkim o swój naród i walczy o jakąś "suwerenność", "niepodległość", a jeśli to ma, to o dominację nad innymi.
Cytat:Przeciwieństwem tym jest "rywalizacja" oraz walka o każdego nowego mieszkańca Pollinu pomiędzy mikronacjami. Bowiem nie od dziś wiadomo, że hermetyczne społeczeństwo w końcu wymrze na wskutek spadku zainteresowania, motywacji, wypalenia, braku przypływu "świeżości" (przykład: Monarchia Austro-Węgierska, obecna sytuacja Królestwa Skarlandu).
Kolejny przykład myślenia narodowego, które nie ma przyszłości. Oczywiście z punktu widzenia poszczególnych państw to ma sens, ale z punktu widzenia całej społeczności jest to tylko przekładanie z talerza do talerza. Teoretycznie mikroświat ma 250 osób (według raportu "Kuriera"), praktycznie jednak chyba nikt nie byłby w stanie ich znaleźć, bo duża część nie wykazuje żadnej inicjatywy. I jeśli w tej ciągle zmniejszającej się puli jeden obywatel przejdzie do innego kraju, to dla tego kraju może to coś zmienić, ale dla mikroświata jest to bez znaczenia.
Cytat:Jestem ciekaw, jak niektórzy widzą dążenie polskich mikronacji. Czy zjednoczymy się i sprawimy, że powstanie "recesja gospodarcza" (o ironio, gdyby taki system funkcjonował wszędzie...), bądź zacofania (ciekawe w jakim sensie?), w odniesieniu do nie do końca jasnych słów Józefa Sowińskiego w Królestwie Hasselandu.
Czy wszelkie traktaty "o przyjaźni i współpracy" szlag trafi i każdy będzie "rzepkę skrobał"?
Nie zjednoczymy się, nie ma szans, na pewno nie w bliższej lub trochę dalszej przyszłości. Nie w mikroświecie, gdzie upadek innego państwa cieszy i wszyscy kombinują, jak przyciągnąć do siebie obywatela z zagranicy. Poza tym od razu pojawiłby się problem, kto ma stanąć na czele. A przegrane stronnictwa zabrałyby swoje zabawki i wszystko zaczęłoby się od początku.
Liczba postów: 8 767
Liczba wątków: 792
Dołączył: 06.02.2014
Liczba postów: 10 222
Liczba wątków: 986
Dołączył: 15.11.2013
Gdyby jeszcze nauczyli się czytać całe wypowiedzi.
Liczba postów: 2 135
Liczba wątków: 232
Dołączył: 29.11.2014
O nich to ani jednego złego słowa nie można powiedzieć, bo od razu się obrażają i nagradzają jakimiś durnymi odznakami... Ja bym w ogóle zerwał umowę o współpracy z tym państwem i posłał ten cały Hasseland do diabła.
Męczennicy się znaleźli...
(-) Iwan Iwanowicz I Pietrow
Car Brodrii
Prezes Policji Krajowej
Liczba postów: 10 222
Liczba wątków: 986
Dołączył: 15.11.2013
Moja wypowiedź nie miała na celu krytyki Hasselandu, a ogólnie myślenia w kategoriach narodowych w całym mikroświecie. Przed Hasselandem skrytykowałem Bialeńczyków, ale tego Eddard już nie zacytował.
Bardziej tu chodziło o to zdanie:
Cytat:Chociaż faktem jest, że Hasseland chciał podporządkować sobie Bialenię, a gdy okazało się to niemożliwe, to spakowali się i odeszli.
Nie dlatego Hasseland odszedł. Proszę porównać sobie jakie warunki postawiono w propozycjach układu stowarzyszeniowego dla Hasselandu, a jakie dla Brodri.
Gdyby w układzie były równe i partnerskie stosunki pomiedzy stronami pewnie Hasseland by nie odchodziL? (moje prywatne zdanie), ale jak co niektórzy głośno protestowali na róność partnerów, bo Bialenia ma dużo wiecej obywateli niż Hasseland, to dlaczego przy jeszcze mniejszej ilości obywateli Brodri już nie protestowali??
To tyle mojego komentarza do tej sprawy.
Liczba postów: 2 135
Liczba wątków: 232
Dołączył: 29.11.2014
Męczennicy nie zauważyli jednak tego, że koncepcja ZBiB pojawiła się po tym, jak Hasseland postanowił zerwać stowarzyszenie.
(-) Iwan Iwanowicz I Pietrow
Car Brodrii
Prezes Policji Krajowej
Liczba postów: 4 282
Liczba wątków: 534
Dołączył: 11.08.2016
Zresztą Związek jest kompromisem, który wypracowały obie strony. Hasseland nie miał w ogóle ochoty na podjęcie rozmów...
(-) dr net. Tadeusz Krasnodębski
Liczba postów: 8 767
Liczba wątków: 792
Dołączył: 06.02.2014
(04.01.2017, 20:13:08)Bajtuś napisał(a): Proszę porównać sobie jakie warunki postawiono w propozycjach układu stowarzyszeniowego dla Hasselandu
Ale to nie było stawianie warunków (bo takie to można żądać podczas negocjacji o pokój po oficjalnej deklaracji wojny), tylko słanie propozycji potencjalnie przyszłej wizji współpracy. Jeśli jednak moje pomysły i założenia nie odpowiadały stronie hasselandzkiej, to byłem otwarty na inne propozycje. Pomimo jednak mojej deklaracji, zaproszeniem do rozmów, a potem ponagleniami, król KH, JKM Piotr Paweł de Zaym zaproponował wyłącznie tymczasowe rozwiązanie ws. jurysdykcji Republiki Bialeńskiej na wspólnym forum - co w ogóle nie mogło usatysfakcjonować Rządu Republiki Bialeńskiej. W sumie czasami czułem w ogóle brak zainteresowania i "zlewania", zwłaszcza w momencie, kiedy wysyłałem prywatne wiadomości ws. rozmów nad nowym układem do JCM Mikołaja Patryka Dostojewskiego oraz do JKM Piotra Pawła.
Faktem jest, że władze Królestwa Hasselandu w ogóle nie były zainteresowane poprawieniem ówczesnego układu stowarzyszeniowego (jednak był taki okres, kiedy to Eddard Noqtern osobiście chciał rozwiązać tę kwestię), a niedopatrzenia lub niedociągnięcia wynikłe z tej umowy mogły być na rękę państw stowarzyszonych, tudzież utrudniać wzajemne funkcjonowanie urzędów na wspólnym forum (chociażby tutaj mogę przytoczyć wyrok SL ws. stosowania się państw stowarzyszonych do wyroków SL).
A przypominam, że od tego wyroku zaczęła się cała sprawa z poprawieniem układu.
[spoiler]Nie wiem jakim dyplomatą jest Piotr Paweł de Zaym w innym świecie; być może wybitnym, ale nie przekłada to się na efektywność dyplomacji wśród mikronacji.[/spoiler]
(04.01.2017, 20:13:08)Bajtuś napisał(a): dlaczego przy jeszcze mniejszej ilości obywateli Brodri już nie protestowali?
Od już dłuższego czasu Brodria nie posiada własnych obywateli, a nieformalnie jest państwem satelickim Bialenii.
Obecnie ideą istnienia Brodrii jest utrzymanie regionu o charakterze rosyjskim. Jeśli funkcjonowanie ZBiBu nie przyniesie zamierzonych efektów, to zostanie wcielone.
Liczba postów: 10 222
Liczba wątków: 986
Dołączył: 15.11.2013
Ja nie miałbym nic przeciwko Związkowi Bialenii, Brodrii i Hasselandu, ale no teraz to już nie ma o czym mówić.
Liczba postów: 4 282
Liczba wątków: 534
Dołączył: 11.08.2016
Myślę, że większość nie miałaby nic przeciwko.
(-) dr net. Tadeusz Krasnodębski
Cytat:Ja nie miałbym nic przeciwko Związkowi Bialenii, Brodrii i Hasselandu, ale no teraz to już nie ma o czym mówić.
A dlaczego nie można ?
Liczba postów: 10 222
Liczba wątków: 986
Dołączył: 15.11.2013
Zdaje mi się, że Hasseland ostatecznie zraził się do Bialenii. I w sumie nie jest to nic dziwnego, o to akurat nie można mieć do nich pretensji, bo Bialeńczycy mocno się postarali, żeby nasze stosunki zniszczyć.
Ale dlaczego akurat ja zostałem uznany za mikrofaryzeusza i winnego wszelkiego zła, to naprawdę nie wiem. Ja do samego końca chciałem dogadać się z Hasselandem oraz chciałem Hasselandczyków w rządzie. Może ktoś mi wyjaśni?
Spokojne ... musi upłynąć troche czasu, aż emocje po obu stronach opadną i będzie można spokojne porozmawiać o bliższych stosunkach pomiędzy krajami.
Liczba postów: 10 222
Liczba wątków: 986
Dołączył: 15.11.2013
Tak. Ja niedługo kadencję kończę, może mój następca bardziej przypadnie do gustu naszym sojusznikom.
Liczba postów: 1 531
Liczba wątków: 229
Dołączył: 16.11.2013
Rzeczywiście Republika Bialeńska praktycznie od swojego początku (bardziej lub mniej) dąży do jednoczenia, tworzenia związków, federowania, stowarzyszania się państw. Myślę, że Hassellandczycy na początku Naszej wspólnej drogi sądzili, że uda Nas się "urobić", że nie jesteśmy jeszcze na tyle ukształtowani i będzie można nas wchłonąć.
Liczba postów: 10 222
Liczba wątków: 986
Dołączył: 15.11.2013
Właśnie w tym problem, że taka jest natura narodów w mikronacjach, nie tylko Hasselandczyków. I o ile pewni politycy mogą rzeczywiście chcieć stworzyć uczciwy i równy związek, to zawsze znajdzie się osoba wznosząca narodowe hasła i część społeczeństwa, która chce udowodnić sojusznikowi, że zasługuje na więcej, bo należy do lepszego narodu. To błąd, gdyż to jednostki mają zasługi i cnoty, zaś narody wirtualne są społeczeństwami, które mają na celu wspólny rozwój i osiąganie wspólnych celów.
|