Forum Republiki Bialeńskiej
Kultura i społeczeństwo => Plac Zielony => : AndrzejSwarzewski Sun, 02 Nov 2014, 09:08:13
-
Na krzykopudełku doszło wczoraj do ciekawej wymiany zdań na temat cenzury w sztuce.
Zdzisław Marlena Pytkiewicz podał link do opublikowanego w Wandystanie wiersza o ruchaniu Wileńskiej i podobnie ciekawych kwestiach. Lord Kamiński, naczelnik Gestapo, od razu poinformował, że taki wiersz w Bialenii skończyłby się- mówiąc krótko- cenzurą.
I teraz pytanie, co obywatele bialeńscy o tym sądzą? Porozmawiajmy spokojnie o plusach i minusach cenzury oraz jej braku, bez jakichś flejmów.
O ile mnie ruchanie Wileńskiej w ogóle nie interesuje, to też tego typu wiersze nie przeszkadzają mi i nie widziałbym sensu w ich cenzurowaniu, gdyby w ogóle ktoś zechciał publikować je w Bialenii.
Proponuję do Kodeksu Porządkowego dodać w artykule 1 ustęp 3 w brzmieniu:
3. Nie popełnia wykroczenia ten, kto popełnił czyn w związku z działalnością artystyczną.
I ustęp 2 do artykułu 7
2. Policjanci pod żadnym pozorem nie są uprawnieni do usuwania utworów artystycznych.
Cenzura w sztuce jest czymś, moim zdaniem, zdecydowanie niedobrym. Oczywiście obecnie jeszcze nic takiego w Bialenii się nie wydarzyło i możemy spokojnie podebatować o takiej ewentualności, bez oskarżania kogokolwiek o cokolwiek.
Zachęcam więc do spokojnej dyskusji! :)
-
No tak, ale w zasadzie nie ma nawet o czym spokojnie dyskutować. Dura lex, sed lex i Brzeciu nie popełnił przestępstwa. A ocenzurowanie działalności artystycznej byłoby... ech, co najmniej niesmaczne.
-
Uchwalając tę poprawkę dajesz zielone światło do szerzenia "kwiatuszków", a nawet i "świerszczyków". Tyle. Bo nazwać sobie "sztuką" to ja mogę wyliczanie podatków i nie udowodnisz mi, że się mylę. Beton księgowy mówi temu pomysłowi:
NIE.
Żeby nie było, jestem zupełnie spokojny. ;)
-
Bo nazwać sobie "sztuką" to ja mogę wyliczanie podatków i nie udowodnisz mi, że się mylę.
Pozwolę sobie więc podać definicję sztuki: Sztuka, jest częścią dorobku kulturowego cywilizacji, manifestującą się poprzez utwory, w tym dzieła artystyczne.
Wyliczanie podatków nie należy do dorobku kulturowego, ani nie jest utworem. Tak więc można udowodnić, że nie jest to "sztuką" i właśnie to zrobiłem. ;-)
Natomiast mi żadne "kwiatuszki" i "świerszczyki" w Bialenii niezbyt by przeszkadzały, gdyby były przedstawione w formie sztuki. Natomiast tego typu wiersze, w mojej ocenie, mniej szkodziłyby "poważnemu" klimatowi, niż walenie do wszystkich (łącznie z głową państwa) na "ty".
-
Wyliczanie podatków nie należy do dorobku kulturowego, ani nie jest utworem.
Udowodnij. ::)
Natomiast mi żadne "kwiatuszki" i "świerszczyki" w Bialenii niezbyt by przeszkadzały, gdyby były przedstawione w formie sztuki.
I tu się różnimy.
Natomiast tego typu wiersze, w mojej ocenie, mniej szkodziłyby "poważnemu" klimatowi, niż walenie do wszystkich (łącznie z głową państwa) na "ty".
To jest republika, po co dziwaczny dystans? ;) No i to akurat jest zakorzenione od... grudnia?
-
Moim zdaniem taka sztuka uwłacza godności. Czytając wiersz o ,,ruchaniu Radzieckiego" czuję tylko i wyłacznie obrzydzenie i zniesmaczenie. Dla mnie sztuka, niezależnie od definicji winna nieść za sobą coś głebszego, jakieś przesłanie. Niestety nie jestem w stanie go odnaleźć mi3dzy linijkami wiersza, w którym poeta dochodzi do wniosku, że ,,ruchanie Wileńskiej" jest nudne i czas ,,zmienić swoje upodobania". Poezję to pisał Rej, Kochanowski, Mickiewicz, Kaczmarski, czy chociażby Grechuta.
Co do zwracania się per "ty" mam podobne zdanie co Ekscelencja Swarzewski, choć pamiętam, że swego czasu dyskutowałem już na ów temat z Marszałkiem Razorblade...
-
Równie dobrze można cenzurować by ten (http://tuwim.klp.pl/a-6166.html) wiersz Tuwima, jak już o twórcach z nieistniejącego reala mówimy.
-
Poezję to pisał Rej, Kochanowski, Mickiewicz, Kaczmarski, czy chociażby Grechuta
Poczytaj fraszkę "Na matematyka" albo "Na Barbarę". ::)
-
To jest republika, po co dziwaczny dystans? ;) No i to akurat jest zakorzenione od... grudnia?
Bo jednak bawimy się w państwo, a nie jesteśmy zwykłym forum dyskusyjnym o nieokreślonym celu. Tu nie chodzi o to, żeby wszystko sformalizować, aczkolwiek chociażby w budynkach rządowych powinno się zachować wyższą kulturę i okazać szacunek najważniejszym osobom w państwie poprzez odpowiednie tytułowanie. Na Placu Zielonym nie ma takiej konieczności, choć i tutaj do głowy państwa powinno się zwracać z właściwym dystansem.
Zwłaszcza jest to ważne w przypadku nowych mieszkańców, których pouczanie, że "powinni się zwracać do wszystkich per Ty" i "u nas nie ma panów" jest wręcz karygodne. Bo są Panowie. Jest Pan Prezydent, jest Pan Marszałek, są Panowie Ministrowie i Panowie Posłowie.
Udowodnij. ::)
Doskonale wiesz, że kultura nie ma swojej jasnej definicji. Aczkolwiek można stwierdzić, że zwykłe przelewy nie są czymś oryginalnym dla dorobku kulturowego Bialenii, ani Pollinu w ogóle. Stąd też z pewnością nie należą do naszego dorobku kulturowego.
Natomiast lista utworów uznawanych w nieistniejącej Polsce, zgodnie z ustawą z 4 lutego 1994 roku:
1.wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe),
2.plastyczne,
3. fotograficzne,
4.lutnicze,
5.wzornictwa przemysłowego,
6.architektoniczne, architektoniczno-urbanistyczne i urbanistyczne,
7. muzyczne i słowno-muzyczne,
8. sceniczne, sceniczno-muzyczne, choreograficzne i pantomimiczne,
9. audiowizualne (w tym filmowe).
Gdzie w tym przelewy? :-)
-
Przeczytałem te wszystkie dzieła. Jakoś nie czuję zgorszenia, mają wszak one swoje przesłanie. Krytyka dzikiego, zezwierzałego tłumu. Krytyka zasiedziałego w książkach naukowca oraz starej zalotnicy.
-
Ano, jeden z lepszych moim zdaniem utworów. Ale, wracając do tematu, padło tam parę słów, które też mogłyby zostać poddane procesowi ocenzurowania... tylko po co? Sztuka korzysta z różnych środków, by wywołać emocje. U was wywołała zgorszenie - i o to chodziło. Takie jest zadanie sztuki. Dlatego popieram Andrzeja. Nie ma co cenzurować.
-
Bo jednak bawimy się w państwo, a nie jesteśmy zwykłym forum dyskusyjnym o nieokreślonym celu. Tu nie chodzi o to, żeby wszystko sformalizować, aczkolwiek chociażby w budynkach rządowych powinno się zachować wyższą kulturę i okazać szacunek najważniejszym osobom w państwie poprzez odpowiednie tytułowanie. Na Placu Zielonym nie ma takiej konieczności, choć i tutaj do głowy państwa powinno się zwracać z właściwym dystansem.
Tu chciałem dać komentarz o pewnym kraju na literę S, ale ostatecznie wstrzymałem się.
"Po co kopiować rozwiązania innych, nie lepiej mieć coś własnego?"
Zwłaszcza jest to ważne w przypadku nowych mieszkańców, których pouczanie, że "powinni się zwracać do wszystkich per Ty" i "u nas nie ma panów" jest wręcz karygodne. Bo są Panowie. Jest Pan Prezydent, jest Pan Marszałek, są Panowie Ministrowie i Panowie Posłowie.
Tylko dlatego, że nie ma pań. ::)
Doskonale wiesz, że kultura nie ma swojej jasnej definicji.
Tak, dokładnie. Czy teraz już rozumiesz mój sprzeciw?
Natomiast lista utworów uznawanych w nieistniejącej Polsce
...nas guzik obchodzi.
U was wywołała zgorszenie - i o to chodziło. Takie jest zadanie sztuki. Dlatego popieram Andrzeja. Nie ma co cenzurować.
Nie chciałbym tu zbyt szybko zjechać do absurdu, dlatego przed rzuceniem argumentu, który przygotowałem na taką okazję, zapytam - czy sztuka ma granice?
-
Nie chciałbym tu zbyt szybko zjechać do absurdu, dlatego przed rzuceniem argumentu, który przygotowałem na taką okazję, zapytam - czy sztuka ma granice?
Wyobraźni.
-
Nie chciałbym tu zbyt szybko zjechać do absurdu, dlatego przed rzuceniem argumentu, który przygotowałem na taką okazję, zapytam - czy sztuka ma granice?
Wyobraźni.
Czyli pornografia jest sztuką. I wedle tej logiki, powinniśmy tu na nią zezwalać.
-
Czyli pornografia jest sztuką. I wedle tej logiki, powinniśmy tu na nią zezwalać.
Ano.
-
Tu chciałem dać komentarz o pewnym kraju na literę S, ale ostatecznie wstrzymałem się.
"Po co kopiować rozwiązania innych, nie lepiej mieć coś własnego?"
No właśnie w pewnym kraju na S jest w zwyczaju zwracanie się do monarchów per Kefas/Khand/Michaś itp. Aczkolwiek co to ma do debaty, to nie wiem.
...nas guzik obchodzi.
To jak chcesz w jakikolwiek sposób tworzyć wirtualne definicje, skoro wszystko co jest w realu, to nie istnieje?
czy sztuka ma granice?
Nie. Żadnych.
Natomiast co do Tuwima, to chyba jedyny Żyd-komunista, którego darzę tak ogromną sympatią. :D Absztyfikanci Grubej Berty to wręcz arcydzieło.
-
To jak chcesz w jakikolwiek sposób tworzyć wirtualne definicje, skoro wszystko co jest w realu, to nie istnieje?
Ja? Co ja? To Ty chcesz tu tworzyć, nie ja. Ja tylko jestem przeciwny tworzeniu. ::) Więc Ty się męcz, a ja będę rzucał kłody. I wygenerujemy aktywność. ::)
I znowu Kamiński zniechęca nowych obywateli. ::)
-
Moje zdanie jest proste - sztuka, "sztuka" czy nie sztuka... Pewne zasady kulturalnej wypowiedzi obowiązują i tyle. Nie ma sensu dopuszczać do wulgaryzacji wypowiedzi tylko dlatego, że ktoś coś za "sztukę" uważa...
Jak dotychczas nie było tutaj z tym problemu i mam nadzieję, że nie będzie - język polski jest tak bogaty, że można stosować ekspresję wypowiedzi bez uciekania się do wulgaryzmów. Forum to jak wypowiedź publiczna - o ile w zamkniętym gronie człek sobie nie raz przeklnie, przy flaszce w prywatnym gronie rzuca mięchem to już wypowiadając się publicznie po prostu nie wypada.
O ile zauważyłem to z jednej strony Maciej nie przesadza z reakcjami, a drugiej strony sami się wyraźnie pilnujemy i używamy języka na jakimś poziomie - i niech tak zostanie. Nie są potrzebne kolejne "paragrafy", a już na pewno nie jest ani potrzebne, ani wskazane dopuszczanie wulgaryzmów tylko dlatego, że ktoś, coś tam za sztukę uważa.
-
W mikronacjach sprawy mają się troszeczkę inaczej. Kultura, stworzenie jedności wspólnoty danej mikronacji wymaga tego aby kultura nie działa temu przeciwko. Nie znaczy to jednak, że można zabraniać sztuki, ale stworzyć skuteczną " dyskusję poprzez kulturę". Wtedy na pewno będzie więcej miejsca na aktywność która jest ciekawa
-
Stawnboczo popieram Andrzeja i Kristiana, uważam że taka sytuacja w której wolność wypowiedzi i artystyczna jest blokowana poprzez takie ograniczenia jestr delikatnie móiać nieciekawa. Bialenia by raczej nie straciła na powadze gdybyśmy dopóścili posiadanie własnych Tuwimów i RHPS-ów, a stała by się poprostu ciekawszym miejscem.
-
...a stała by się poprostu ciekawszym miejscem.
Ciekawszym miejscem poprzez wulgaryzację wypowiedzi? Nie sądzę...
-
Ciekawszym miejscem poprzez wulgaryzację wypowiedzi? Nie sądzę...
Nikt nie mówi tutaj o zwykłym, lecz artystycznym przekazie. Sztuka ma wywoływać emocje. Ma powodować zachwyt, odrazę. Smutek i radość. Ma przyciągać lub odpychać. Najgorsze, co sztuka może robić, to być obojętną. Nie możemy nakazać artystom, by szli tylko jednym kierunkiem - tym przyzwoitym. Na tym polega piękność sztuki - na dowolności.
-
...a stała by się poprostu ciekawszym miejscem.
Ciekawszym miejscem poprzez wulgaryzację wypowiedzi? Nie sądzę...
Chciałem ci odpisać ale Kristian mnie ubiegł więc tylko się podpisze pod jego słowami.
-
Ciekawszym miejscem poprzez wulgaryzację wypowiedzi? Nie sądzę...
Nikt nie mówi tutaj o zwykłym, lecz artystycznym przekazie. Sztuka ma wywoływać emocje. Ma powodować zachwyt, odrazę. Smutek i radość. Ma przyciągać lub odpychać. Najgorsze, co sztuka może robić, to być obojętną. Nie możemy nakazać artystom, by szli tylko jednym kierunkiem - tym przyzwoitym. Na tym polega piękność sztuki - na dowolności.
Chyba się nie dogadamy. To powodzenia z przegłosowywaniem tej poprawki.
-
Ciekawszym miejscem poprzez wulgaryzację wypowiedzi? Nie sądzę...
Sztuka ma wywoływać emocje.
Jak napisałem wcześniej - język polski jest tak bogaty, że emocje można wyrażać nie uciekając się od epatowania wulgaryzmami. Oczywiście wplecione w utwór i uzasadnione treścią "mocne słowo" nie stanowi problemu, ale już tworzenie tzw. "sztuki" opierającej się na zasadzie wulgaryzacji wypowiedzi (zwykle świadczy to raczej o grafomanii niż o sztuce pisarskiej) już nie bardzo. I nijak nie da się tego ubrać w jakiekolwiek przepisy prawne czy zbiór zasad. Pozostaje zdrowy rozsądek.
Dlatego jestem przeciwny jakimkolwiek zapisom prawnym ograniczającym możliwość reakcji na wulgaryzmy... Jak dotychczas nie było problemu z tym zdrowym rozsądkiem i niech tak zostanie.
-
Chyba się nie dogadamy. To powodzenia z przegłosowywaniem tej poprawki.
Nie łudzę się, iż są szanse. :)
Jak napisałem wcześniej - język polski jest tak bogaty, że emocje można wyrażać nie uciekając się od epatowania wulgaryzmami. Oczywiście wplecione w utwór i uzasadnione treścią "mocne słowo" nie stanowi problemu, ale już tworzenie tzw. "sztuki" opierającej się na zasadzie wulgaryzacji wypowiedzi (zwykle świadczy to raczej o grafomanii niż o sztuce pisarskiej) już nie bardzo. I nijak nie da się tego ubrać w jakiekolwiek przepisy prawne czy zbiór zasad. Pozostaje zdrowy rozsądek.
Sztuka nie zna rozsądku, a ekspresje ma wiele barw. Żeby nie było, też nie przepadam za wulgaryzmami w sztuce, ale do ograniczania wolności artystycznej ręki nie przyłożę.
-
W pełni popieram zdanie Marszałka Razorbalde. Najważniejszy jest zdrowy rozsądek i znalezienie złotego środka. Wulgaryzmy mogą podkreślać emocje, wzburzenie autora. Jednakże tekst składający się w głównej mierze z wulgaryzmów jest po prostu obrzydliwy, niesmaczny.
Niezależnie czy wprowadzimy przepisy zabraniające wulgarnej twórczości, nie mam zamiaru wczytywać się w sztukę poronosocjalizmu.
-
Jednakże tekst składający się w głównej mierze z wulgaryzmów jest po prostu obrzydliwy, niesmaczny.
I o to chodzi, między innymi, w sztuce. Obrzydzając społeczeństwo do wulgaryzmów, artyści wpływają pozytywnie na społeczeństwo powodując, iż używa ono mniej przekleństw.
-
Polemizowałbym, dla większości stanowi to zachętę do używania ich w codziennym życiu. (Skoro poeta może to czemu nie ja?)
-
Niesamowite niezrozumienie dla sztuki i artystów, ale cóż... Chyba czas na powrót do Jednej Bialenii i wspólne tworzenie liberalnej alternatywy.
Chciałbym jeszcze tylko dodać, że nikt nikogo nie zmusza do czytania wierszy z nurtu pornosocjalizmu, który- zdaje się- reprezentuje towarzysz Pytkiewicz. I może moje uczucia obraża sztuka przelewów? Ją też należy więc zdelegalizować? :D
-
Przykład raczej napisałem pod Pańską personę. Jednakże nadal uważam, iż nie można zakazać wolności artystycznej - to irracjonalne. Andrzeju, zapraszamy. :)
-
Na forum ich w końcu Brzeciu nie wstawia. ;)
Macie dwa miechy na stworzenie alternatywy.
-
Niesamowite niezrozumienie dla sztuki i artystów...
No jasne... jak zwykle. A jesteś w stanie w ogóle zdefiniować "sztukę"? Bo sam fakt, ze ktoś swój wytwór nazwie "sztuką" to jeszcze z niego sztuki nie czyni.
A ponadto coś mi się wydaje, że sam zainteresowany to znalazł sobie miejsce na publikowanie swoich kontrowersyjnych wytworów i cała sprawa jest o nic, bo jakoś nie przeczytałem ani jednego zdania, że mu przeszkadza podejście do kwestii wulgaryzmów w RB. Wprost przeciwnie widzę, coś mi się wydaje, że sam zainteresowany znacznie lepiej to wszystko rozumie niż jego zapewne nieproszeni "adwokaci"... bo patrząc na jego wypowiedzi całkowicie rozróżnia narrację w Wandystanie dopuszczającą "to i owo", od tej tutaj stosowanej.
Powtórzę - podstawą jest zachowanie zdrowego rozsądku... czyli nie przeginanie w jakąkolwiek stronę i żadne zmiany prawne nie są potrzebne - obecne bynajmniej nie zmusza Macieja (ani kogokolwiek kot będzie pełnił to stanowisko) do reagowania tam gdzie mocne słowo jest uzasadnione, z czegoś wynika itd.
-
A jesteś w stanie w ogóle zdefiniować "sztukę"?
Polecam tę (http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%82o_sztuki) lekturę.
Poza tym, czy tylko ja uważam, iż zawiązała się ciekawa dyskusja w przyzwoitym tonie? Powinniśmy tak dyskutować jak najwięcej.
-
A jesteś w stanie w ogóle zdefiniować "sztukę"?
Polecam tę (http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%82o_sztuki) lekturę.
Problem w tym, że nijak tam (i gdziekolwiek) nie znajdziesz precyzyjnej definicji sztuki, tym samym trudno to ubrać w przepisy prawa. Dlatego w prawie realowym jeżeli działalność tego typu uwalnia od odpowiedzialności za stosowanie pewnych (normalnie zabronionych) elementów to jest to zasadniczo uznaniowe, a w razie problemów organy muszą rozpatrywać to pod kątem intencji używającego oraz właśnie pewnego zdrowego rozsądku.
-
Dlatego prawo realowe oparte jest na dwójmyśleniu. Czysta nowomowa w Orwellowskim wydaniu.
-
Cóż skoro przyjmiemy definicję proponowaną nam przez Wikipedię możemy wykluczyć, że utwór pornosocjalistyczny jest sztuką.
Dzieło sztuki – całościowy i syntetyczny wytwór artystyczny o określonym sensie, charakteryzujący się wysokimi walorami estetycznymi (piękno).
Nie obchodzi mnie wcale,
co o tym powiecie.
Ruchałbym Cię, Radziecki,
Ty mój smażony kotlecie!
Piękne (o ile można zdefiniować piękno) dla mnie to to ni jest.
Poza funkcją estetyczną może pełnić również inne funkcje (np. wychowawczą, poznawczą, użytkową lub religijną).
Jedyną funkcją jest tego wiersza jest wywołanie obrzydzenia. Jednakże to funkcja nie koresponduje z pierwszą częścią definicji. Gdyż obrzydzenie, brzydota jest przeciwieństwem piękna.
Jego twórcą jest człowiek - istota wyposażona w specyficzną wrażliwość (bez autora nie ma dzieła sztuki).
Akurat tego nie da się zakwestionować, choć stuprocentowej pewności w internecie mieć nie możemy ;).
Produkt ten stara się ukazać za pomocą określonej konwencji (formy) pewną rzeczywistość fizyczną lub psychiczną (treść). Dzieło sztuki ustanawia szczególny wgląd w świat widzialny lub emocjonalny, który może być wynikiem namysłu filozoficznego autora lub spontaniczną reakcją chwili.
Jakąś treść i świat przedstawiony przekazuje (lepiej ruch*ć Radzieckiego niż Wileńską), ale czy aby na pewno o to chodzi?
-
Piękne (o ile można zdefiniować piękno) dla mnie to to ni jest.
Piękno: zespół cech, który sprawia, że coś się podoba. Dla Ekscelencji może nie, dla innych wręcz przeciwnie.
Jakąś treść i świat przedstawiony przekazuje (lepiej ruch*ć Radzieckiego niż Wileńską), ale czy aby na pewno o to chodzi?
Czepiam się, przepraszam, ale będę. W liryce nie istnieje świat przedstawiony.
-
Czepiam się, przepraszam, ale będę. W liryce nie istnieje świat przedstawiony.
Owszem - istnieje. Dla przykładu weźmy, znaną wszystkim ze szkoły Redutę Ordona, którą bezsprzecznie możemy nazwać wierszem. Światem przedstawiony możemy nazwać całą bitwę relacjonowaną przez adiutanta.
Piękno: zespół cech, który sprawia, że coś się podoba. Dla Ekscelencji może nie, dla innych wręcz przeciwnie.
Jak już wcześniej wspominałem ten wiersz ma wywołać u nas obrzydzenie, ergo jest brzydki. Skoro jest brzydki to nie jest piękny.
-
Owszem - istnieje. Dla przykładu weźmy, znaną wszystkim ze szkoły Redutę Ordona, którą bezsprzecznie możemy nazwać wierszem. Światem przedstawiony możemy nazwać całą bitwę relacjonowaną przez adiutanta.
Przyznam racje - pomyliłem się.
Jak już wcześniej wspominałem ten wiersz ma wywołać u nas obrzydzenie, ergo jest brzydki. Skoro jest brzydki to nie jest piękny.
Brzydota też zalicza się do estetyki. Proszę o tym (http://pl.wikipedia.org/wiki/Brzydota) nie zapominać. Także wiersz Brzetysława kwalifikuje się do pierwszej, przytoczę:
Dzieło sztuki – całościowy i syntetyczny wytwór artystyczny o określonym sensie, charakteryzujący się wysokimi walorami estetycznymi (piękno).
kategorii. :)
-
Niech to szlag, ma Ekscelencja rację ;).
-
Sztuka ma mieć przesłanie a bez przesłania to nie sztuka. A pewien towarzysz ruchający innego towarzysza to ni przesłani ni sztuka i koniec tematu.
-
Sztuka ma mieć przesłanie a bez przesłania to nie sztuka. A pewien towarzysz ruchający innego towarzysza to ni przesłani ni sztuka i koniec tematu.
Polemizowałbym.
-
Sztuka ma mieć przesłanie a bez przesłania to nie sztuka. A pewien towarzysz ruchający innego towarzysza to ni przesłani ni sztuka i koniec tematu.
Polemizowałbym.
To możesz to robić a nie tylko pisać, że to zrobisz.
-
W takim razie w jaki sposób zdefiniowałbyś przesłanie?
-
Nie da się tego zdefiniować więc najlepszym rozwiązaniem jest niekaranie, ale właściwa argumentacja aby nasza kultura stawała na coraz wyższym poziomie.
-
Ponadto, polecam przeczytać Mechaniczną pomarańczę. W książce Burgessa również używane były wulgaryzmy oraz język powszechnie uznany za nieprzyzwoity.