Forum Republiki Bialeńskiej
Kultura i społeczeństwo => Plac Zielony => : AndrzejSwarzewski Sat, 14 Mar 2015, 10:18:43
-
W czasie kampanii wyborczej przedstawiłem pomysł utworzenia Senatu (w skład Senatu wchodziłyby osoby wybrane przez prezydenta według ścisłych zasad, którego dotyczyłyby długości posiadania obywatelstwa, tytułu szlacheckiego oraz aktywności). Jednak teraz myślę, czy nie byłoby lepiej powołać Urząd Kontroli, który przejąłby także funkcję dotychczasowego Trybunału Najwyższego (de facto niedziałającego), czyli prawo do: 1. Wiążącego opiniowania w sprawie rozwiązania Parlamentu przez Prezydenta Republiki Bialeńskiej, 2. Prowadzenia postępowań dotyczących przestępstw politycznych.
Według mnie Senatu/Urząd Kontroli (kwestia nazwy do uzgodnienia) powinien:
1. Wiążąco opiniować w sprawie rozwiązania Parlamentu przez Prezydenta Republiki Bialeńskiej,
2. Prowadzić postępowania dotyczące przestępstw politycznych, ale też przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków (obecnie zajmuje się tym Sędzia Republiki Bialeńskiej),
3. Przejąć funkcję uchwałodawczą/rezolucyjną (od Parlamentu),
4. Na wniosek Prezydenta sprawdzać konstytucyjność ustawy przyjętej przez Parlament,
5. Sprawować funkcję kontrolującą działania Prezydenta, rządu, parlamentu, Sądu oraz innych państwowych instytucji.
W skład Senatu (upierałbym się przy 3-osobowym) mogliby wchodzić albo odpowiednio aktywni arystokraci (niepełniący jakichś niepołączalnych funkcji, ustalilibyśmy jakich) albo osoby, które obecnie wchodzą w skład Trybunału Najwyższego ("2. Prezydent ma obowiązek do wybierania w pierwszej kolejności: a) Byłych Prezydentów i byłych szefów rządu Republiki Bialeńskiej (według kolejności ustąpienia z urzędu), b) Pozostałych obywateli Republiki Bialeńskich począwszy od posiadających najdłuższy staż.")
Jak się na to zapatrujecie?
-
A niech się zajmuje uchwałami, one i tak są bez znaczenia. Punkty 2 i 4 też niech przejdą.
Ale weź jakoś szerzej opisz punkty 1 i 5. Jak to miałoby wyglądać?
-
Punkt pierwszy obecnie jest domeną Trybunału Konstytucyjnego.
Konstytucja mówi: "1. Parlament może zostać rozwiązany przed upływem kadencji, w przypadku: (...) c) Rozwiązania przez Prezydenta, po zasięgnięciu wiążącej opinii Trybunału Najwyższego."
A co do punktu kontrolnego, to chciałbym, żeby wyglądało to podobnie do kontroli NIK-u w instytucjach państwowych lub kuratorium w szkołach. Urząd Kontroli/Senat z własnej inicjatywy lub na wniosek/donos kogoś "życzliwego" przeprowadzałaby kontrolę w poszczególnym organie. Byłoby sprawdzane, czy dobrze wykonuje obowiązki konstytucyjne i ustawowe, czy robi to w odpowiednim tempie, itp.
-
Zbędny urząd. Od kontroli mamy już jakieś mało aktywne instytucje oraz Macieja. Senat miałby tylko jakiś większy sens, gdyby istniały regiony. Weźmy na to, że z każdego regionu wyłanianych jest na szczeblu samorządowym trzech senatorów i ich zadaniem jest pilnowanie interesów swoich małych ojczyzn. W innej postaci utworzenie takiego urzędu nic nie da prócz dodatkowej biurokracji. Wydaję mi się, że zdecydowanie większym problemem jest utrata resztek charakteru państwa odejściu Krzysztofa. Wtedy przynajmniej mogliśmy się pochwalić wojskiem, które było bardziej zaawansowane od sił realnej np. Litwy. ::)
-
Tak biorąc pod uwagę stan faktyczny, to zdecydowana większość urzędów jest zbędna. W państwie o wielkości Bialenii jedna osoba bez problemu mogłaby pisać ustawy, sprawować władzę wykonawczą i wydawać wyroki sądowe. A Bialenia jest zbudowana tak, żeby w przypadku 3-osobowego składu mogła bez problemu działać, bez ogłaszania stanu wyjątkowego.
I chciałbym zauważyć, że "dodatkowa biurokracja" nie zaszkodziłaby raczej. Obecnie nie mamy zbytniej biurokracji, wbrew temu, co się mówi. Gospodarka to jest w ogóle inna sprawa, bo tam nic nie działa, ale bynajmniej nie z powodu gospodarki. Więc gdzie ta biurokracja? W ustawach przyjmowanych i podpisywanych w niecały tydzień? Biurokracji trochę jest dla prezydenta, ale jak ktoś się decyduje na sprawowanie tego urzędu, to powinien się z tym liczyć. Zwykłego obywatela biurokracja praktycznie nie dotyczy.
Co do senatorów regionalnych, to najpierw musiałyby być regiony. I ja serio byłbym skłonny do tego wrócić. Ale już nie te wszystkie bezpłciowe Polesia, itp. Bialenia Północna (Jahołda, Dżamahirija, Ajszaburgia, swarzyzm, Tygrysy Spirkina, kuce), Bialenia Południowa (tu nie mam konkretnego pomysłu, może taki pozytywistyczny klimat, jakieś teatry, filharmonie, itp.?) i Anatolia (którą w końcu skolonizujemy, gdy zawiesimy tą demotywującą gospodarka; to byłby taki bardziej dziki region, wielki plac budowy, wyprawy kolonizacyjne, napady dzikiego ludu na konwoje). Co sądzisz? :)
-
Pomysł świetny, ale obawiam się, że Bialeńczycy nie są narodem, który chciałby się w to bawić na dłuższą metę. Niestety osoby, które mogłyby stworzyć tam ciekawe uniwersum są nieaktywne, albo odeszły. Dlatego nie będę się zabijał o wprowadzenie trzech regionów, bo potem znowu dostane opieprz, jak to było przy Metrze. Nie mniej jeśli ktoś prócz mnie miałby ochotę tam działać, to jak najbardziej popieram taką ideę. ;)
-
Na pewno nic na siłę, żadnych obowiązków meldunkowych. Ani jakichś ograniczeń co do tego w ilu regionach można działać.Ja chciałbym działać na Północy o kolonizować Anatolię.
-
Ja również bym coś wykombinował w Bialenii Północnej. ;) Ostatnio nawet chciałem stworzyć turniej rybacki, lecz niestety póki co nie ma ku temu żadnych warunków. Jeśli ktoś zaraz napisze, że to odbije się na powadze Bialenii, to odsyłam do Południowego Baridasu. Czy to w jakiś sposób zrobiło z Sarmacji yoyonacje i doprowadziło do jej upadku? Nie.
-
Teraz nie musimy się obawiać, że zostaniemy uznani za yoyonację. Przez pierwszy rok trzeba było na siłę utrzymywać powagę, ale teraz możemy dać sobie trochę luzu i się bawić. ;)
-
Właściwie, to teraz ciężko być uznanym za yoyonacje, bo takie pojęcie już dawno nie istnieje. Jeśli teoretycznie państwo istniejące 10 lat, piszące 10 postów na tydzień nazwałoby nas yoyonacją, to my powinniśmy im się zaśmiać w twarz. Równie dobrze teraz my możemy nazywać stare mikronacje yoyonacjami, bo sobie obecnie nie radzą. Nie wpychajmy się w jakieś kompleksy. ^^
-
Wracając do tematu, ktoś jeszcze wypowie się w sprawie Senatu/Urzędu Kontroli?
-
Urząd, Senat, czy też Trybunał Najwyższy - to wszystko instytucje kolegialne. Zdaje mi się, że obecna sytuacja nie pozwala nam na tak znaczne rozpasanie pionu urzędniczego. Może zamiast tego warto by było powołać jednego urzędnika, który odpowiadałby za szeroko rozumianą kontrolę oraz opiniowanie aktów prawnych czy też sądzeniem przestępstw politycznych. Powidzmy, że byłby on wybierany spośród grona wszystkich obywateli, ale w "głosowaniu ważonym" (o sile głosu decydowałby liczba folwarków oraz tytuł szlachecki). A zatem ten urzędnik, nazwijmy go pysznie - Najwyższym Konsulem, miałby prawo do:
1/ Opiniowania (wedle włąsnej woli lub na wniosek prezydenta) aktów prawnych, przyjętych przez Parlament.
2/ Decydowania co do zgodności przyjętych aktów prawnych (ustaw, uchwał, rozporządzeń, dekretów) z ustawą zasadniczą oraz innymi aktami prawnymi.
3/ Przeprowadzania kontroli w urzędach publicznych
4/ Wydawać wyroki oraz prowadzić postępowania w sprawach o charakterze politycznym
5/ Zabierania głosu (przed parlamentem) w debatach najwyższej wagi (zmiana konstytucji, wprowadzenie stanu wyjątkowego) oraz w reszcie (za zgodą Prezydenta).
6/ W sprawach najwyższej wagi państwowej, weta ostatecznego, czyli takiego, które nie może być odrzucone przez Parlament (wraz z Prezydentem)
-
Ale jeśli dobrze rozumiem, to ten Najwyższy Konsul byłby właściwie głową państwa, o kompetencjach większych niż ma obecnie prezydent... To już lepiej byłoby, gdyby to prezydent miał takie uprawnienia. ;)
-
Skądże. To byłby tylko urzędnik odpowiadający za kontrolę instytucji państwowych oraz za wydawanie wyroków i sprawdzanie aktów prawnych pod względem konstytucyjności. Czyli sprawy kontrolno-sądwonicze (NIK, TS i TK w jednym) :D.
Jedyne uprawnienie polityczne to prawo do weta, ale tutaj potrzeba by zgody prezydenta. Nie wspominając o "dekoracyjnym" prawie do przemawiania w parlamencie.
-
5/ Zabierania głosu (przed parlamentem) w debatach najwyższej wagi (zmiana konstytucji, wprowadzenie stanu wyjątkowego) oraz w reszcie (za zgodą Prezydenta).
Koliduje z regulaminem parlamentu.
-
Prawo zawsze można zmienić albo zrewidować uprawnienia ewnentualnego urzędnika.
-
A więc czy obywatele podzielają opinię hrabiego Dostojewskiego von Vincis?
-
Jeszcze do kompetencji Konsula dodałbym p.o. prezydenta podczas jego rezygnacji lub nieobecności.
-
Ale po co? Obecna lista sukcesji jest wystarczająca. Konsul miałby przecież pełnić funkcję kontrolną, a nie wykonawczą.
-
Jeszcze do kompetencji Konsula dodałbym p.o. prezydenta podczas jego rezygnacji lub nieobecności.
Myślę że wystarczy ustalić odpowiednie miejsce Najwyższego Konsula na liście sukcesyjnej. Może pomiędzy Wiceprezydentem a Marszałkiem Parlamentu?
-
Myślę że wystarczy ustalić odpowiednie miejsce Najwyższego Konsula na liście sukcesyjnej. Może pomiędzy Wiceprezydentem a Marszałkiem Parlamentu?
No to byłoby dobre posunięcie. ;) Romanizacje państwa czas zacząć!
-
No to byłoby dobre posunięcie. ;) Romanizacje państwa czas zacząć!
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit?
-
Masło jest produktem maślanym?
-
W związku z tym, że projektu ustawy o Najwyższym Konsulu nie przeszedł, czas wrócić do debaty.
Jakie rozwiązanie odpowiadałoby przedstawicielom opcji parlamentarnych?