Słowem wyjaśnienia.
http://spolecznosc.bialenia.org.pl/index.php?topic=4629.msg40849#msg40849
http://spolecznosc.bialenia.org.pl/index.php?topic=4630.msg40850#msg40850
Pora jest późna, a chciałem, by sprawa była wyjaśniona jak najszybciej, dlatego,by uciąć zawczasu wszelkie kontrowersje. 10 minut po publikacji wyroku udzieliłem odpowiedzi na drugie z pytań wnioskodawcy (o ważność wyborów, w których możliwa jest zmiana głosu), dokonując edycji postu. Nie wynikało to z "spisgu", ale ze zwyczajnego przemęczenia i dosyć późnej pory.
"Odpowiadając zaś na drugie z pytań wnioskodawcy, Sąd musi stwierdzić, iż wybory, w których doszło do takiej sytuacji, należy uznać za nieważne."
Prezydent ma prawo stosowania łaski i amnestii wobec skazanych.
3. Po wykonaniu kary śmierci Prezydent Republiki nie może skorzystać wobec skazanego z prawa łaski.
4. Kara śmierci może zostać zasądzona tylko w przypadku osoby, wobec której zasądzono karę wygnania przynajmniej dwa razy.
5. Do oznaczenia jednakowych pojęć używa się jednakowych określeń, a różnych pojęć nie oznacza się tymi samymi określeniami.
Problematyczne jest czy przy zastosowaniu tej kary wobec Aleksandry Policja działała zgodnie z prawem czy nie.
Tak. Nie można inaczej rozumieć kar tak samo nazwanych w systemie prawa. Prowadziłoby to do sprzeczności. Problematyczne jest czy przy zastosowaniu tej kary wobec Aleksandry Policja działała zgodnie z prawem czy nie.Przypominam Ci, że podczas rozmowy na ten temat nie byłeś w stanie odeprzeć moich argumentów. ;)
Nie powinno się także uznawać, iż tych samych pojęć prawnych nie należy wykładać tak samo, jeżeli znajdują się one w różnych aktach prawnych. W ten sposób system prawa nie będzie spójny. Nazywając tak samo określoną instytucję, ustawodawca musi wyraźnie określić jej odmienność, jeżeli nie chce, by była rozumiana identycznie z drugą o tej samej nazwie.
Sąd musiał więc odwołać się do reala, bo do czego?
do natury świata mikronacji, natury bialeńskiej
...ale pozwalający na ponowną rejestrację tylko pod nowymi danymi.Pamiętałbym przy tej okazji o zapisie, który zabraniałby późniejszej zmiany danych na takie (lub bardzo zbliżone), pod którymi na delikwencie wykonano wyrok. W przeciwnym razie korzystając z innych zapisów prawa taka osoba mogłaby się zarejestrować pod innymi danymi i "po chwili" je zmienić na te, które powinny zniknąć wraz ze śmiercią.
Wyrok sądu nie odpowiada to już myślicie o zmianie procedury. Sami cierpicie przez efekty nieprzemyślanej legislacji - tak zrobiliście z tą karą śmierci. To da się naprawić - w kodeksie planuje zamieścić jednorazowy przepis rehabilitujący skazanych na karę śmieci, ale pozwalający na ponowną rejestrację tylko pod nowymi danymi.Tak właściwie, to nie tyle przez legislację, co przez działanie pewnej osoby nazbyt do przodu. W pewnym punkcie zastanawialiśmy się, czy konduktor może ułaskawić osoby odstrzelone, ale zanim sąd zdążył to zbadać, urzędująca wówczas w pałacu osoba (zgadnij kto) swoim działaniem stworzyła precedens, że owszem, może.
A co do pomysłu rehabilitacji...Czy aby "rehabilitacji"? Rehabilitacja kojarzy się z sytuacją, gdy ktoś został skazany niesłusznie - a tutaj przecież takiej sytuacji nie ma, jest tylko sama kara śmierci, którą kwestionujemy jako w mikronacji nazbyt ostateczną.
Artykuł 7.
1) Karalność przestępstwa ustaje, jeżeli od czasu jego popełnienia upłynęło sześć miesięcy.
2) Karalność wykroczenia ustaje, jeżeli od czasu jego popełnienia upłynęły dwamiesięce.
2) Zatarcie skazania następuje 12 miesięcy po odbyciu kary. W przypadku banicji, o zatarciu decyduje Senat na wniosek Króla, jednak nie wcześniej niż 2 lata od orzeczenia kary.
Tyle, że wprowadziłbym instytucję "zwolnienia warunkowego" - po jakimś czasie można by się ubiegać o powrót. I wtedy stosowało by się okres próbny... Jeden wyskok w tym czasie i do widzenia.O to, to. Przetestowane i skuteczne - wobec tych, co wylecieli za zachowanie. Za cięższe przypadki - skuteczność niepotwierdzona.
ja też mam betonoweAle czy instytucja "zwolnienia warunkowego" kłóci się z Twoim podejściem do tworzenia prawa... Jeśli tak to dlaczego?
...zatem trudno będzie nam się pogodzić i zastanawiam czy nie zrezygnować z tych prac nad kodeksem.Bzdura... dyskusja jest twórcza. Przecież nie szczekamy na siebie... nie bredzimy na poziomie trolla-Fiodora - ot wymieniamy poglądy co do tego co byłoby najlepszym zapisem przyszłego prawa - coś w tym złego? Przecież to nasze pomysły, propozycje itd. Trzeba wyciągnąć "wspólny mianownik" i jakoś to ubrać w zapis prawa. Nie liczymy, że wszystko co proponujemy się w prawie w takiej formie znajdzie... ot poddajemy pomysły i nasze wizję jak byśmy prawo RB widzieli.
Macie swoje pomysły widzę i betonowe spojrzenie na pewne kwestie, ja też mam betonowe, zatem trudno będzie nam się pogodzić i zastanawiam czy nie zrezygnować z tych prac nad kodeksem.
Sądzie o Odpowiednim Wzroście!Ciekaw jestem czy sędzia napisze tl;dr. xD
Chciałbym rozpocząć odpowiedź od wniesienia o palnięcie oskarżyciela ze słuszną siłą w tył głowy solidną, bukową pałką z sękiem po trzykroć za ignorowanie tak kluczowej w niedawnej reformie zasady lex severior retro non agit - i w związku z nią właśnie, wnoszę też o całkowite oddalenie już na wstępie zarzutów stawianych na podstawie obecnego Kodeksu Karnego i kierowanie się w procesie jedynie Kodeksem Cywilno-Karnym obowiązującym w momencie czynu, którego sprawa dotyczy (z uwagi na fakt, że przedmiot aktu oskarżenia był podówczas "zagrożony" w najniższym wymiarze, który jest tu sugerowany, chłostą i czynem społecznym, a nie blokadą dostępu do kraju i dodatkowo potencjalnym pozbawieniem uprawnień do wykonywania określonej funkcji).
Następnie zaś, przechodząc do uzasadnienia wniesionego aktu oskarżenia, chciałbym zrobić to w punktach, rozkładając akt na czynniki pierwsze. Zacznę od stwierdzenia, iż zastrzelona nie wypełniła znamion tego wykroczenia. Wczytując się w podany w tej sprawie wyrok, muszę stwierdzić, iż jest to w przytoczonym kontekście co najmniej duża manipulacja. We wspomnianym wyroku czytamy, iż: "Oskarżona rzeczywiście nie zastosowała się do kultury słowa pisanego", natomiast sugerowana w owym wyroku nulifikacja owych win, stanowiąca podstawę uniewinnienia, została w akcie oskarżenia wspomniana jako fakt dodatkowy, ergo poboczny. Odnosząc się zaś do owego faktu pobocznego, muszę także stwierdzić, iż całkowicie nie zgadzam się z myślą, że ustawa o Policji Krajowej obligowała mnie w takiej sytuacji do "poinformowania w sposób dostatecznie zrozumiały o popełnianych błędach", jako że w tej sytuacji nie kierowałem się nawet przepisami z ustawy o Policji Krajowej w ogóle, bowiem ta na moment interwencji mówiła jedynie o areszcie do dni pięciu, zatrzymaniu prewencyjnym, cenzorowaniu i zamrożeniu majątku. Zakładając jednak na moment, bezpodstawnie i poza prawem robiąc to na korzyść oskarżyciela, i poprawiając w myślach jego słowa dotyczące aktu prawnego będącego podstawą wytoczenia sprawy na "ustawę-kodeks wykroczeń", w dalszym ciągu argumentacja się nie trzyma, jako że mowa jest jedynie o recydywie (czyli ponownym popadnięciu w sytuację grożącą karą), a nie mówieniu przez funkcjonariusza jak krowie na rowie, co kto źle zrobił, zwłaszcza, że wskazana rozmówczyni już w przeszłości miewała problemy z tego powodu - nie tylko zresztą z tego jednego. Rozumiem, że interpretowanie tej sytuacji zachodziło wedle tej definicji tego wyrazu (jednej z kilku), która była najbardziej dla zastrzelonej korzystna - ale w takim wypadku, wobec braku jednoznacznie określonych prawnych definicji, należałoby logicznie to samo zrobić i w tej sprawie. Co do niezauważalnej złośliwej recydywy - to już najzwyklejsze w świecie kłamstwo, bowiem wspomniany wyrok nie wspomina o tym ani słowem, choćby i nawet przez implikacje. Kontynuując, mamy rzekomo obciążające mnie twierdzenia o tym, że zastrzelona nie była świadoma, iż może złożyć odwołanie od tej decyzji, co jest już kompletną kpiną. Pomijając fakt, że owa osoba była, jak nadmieniłem wcześniej, wielokrotnie na bakier z prawem w przeszłości, co jej nieświadomość co do działania tych niezmienionych od czasu jej konfliktów z Temidą mechanizmów włożyć albo między bajki, albo między tragikomedie o śmieszno-strasznych skutkach nieświadomości nakazuje, to zachodzę się w głowę, który przepis uzasadnia takie rozumowanie, i od kiedy można policjanta rozliczać ze spraw przeznaczonych logiką dla prawników, a teorią i praktyką dla nikogo. Jeśli zaś chodzi o zasadę nemo iudex in causa sua, to, jak nadmieniłem w przeszłości w czasie jednej z dyskusji, nie przetestujemy już takiej możliwości, ale w takim wypadku, kierując się właśnie tą piękną łacińską sentencją, należałoby przyjmowanie odwołań przypisać osobie pełniącej obowiązki prezydenta - jako, że wystąpiła przez te 7 dni nieobecność głowy państwa. Pozostając w temacie, pragnę też zwrócić uwagę, że wszystkie kary z kodeksu wykroczeń są od razu wydawane przez policjantów (art. 4), a nie jedynie nakładane (p. 1 art. 11), co oznacza, że w świetle prawa zwyczajnie niemożliwe było "wciśnięcie" czasu na odwołanie pomiędzy podjęcie decyzji o ukaraniu a wejście skutków tej kary w życie, ergo, wyprzedzając powtórzenie przez oskarżyciela w sądzie jego twierdzeń sprzed złożenia aktu dotyczących tego aspektu sprawy, muszę je podważyć. Co do niemożliwości akceptacji tego, poczekam na wspomniane zeznania, ale już teraz pozwolę sobie przypomnieć Sądowi o Odpowiednim Wzroście testament, bardzo wyraźnie napisany w stylu zastrzelonej, który pojawił się niebawem po jej śmierci, i którego nie podważyła do dziś - nie może on wprawdzie, rzecz jasna, zostać on uznany za wartościowy dowód, jako że nie został opublikowany przez nią osobiście, ale, znając jej osobowość, należy bacznie zwrócić uwagę na fakt, że nie podważyła ona jak dotąd publicznie jego treści w żadnym znanym mi miejscu.
Na koniec pozwolę sobie cicho zaśmiać się, czytając słowa o tym, że "nadużyłem zaufania na swoim urzędzie". Z dwóch powodów - po pierwsze, z uwagi na to, jak na akt oskarżenia czy nawet samo wcześniejsze dyskutowanie o możliwości zajścia nadużycia zareagowały osoby będące obecne w Republice podczas omawianego zajścia (że nie wspomnę już o tym, jak sam oskarżyciel reagował na tę sytuację na bieżąco), a po drugie dlatego, że nawet pomijając wszystko, co powiedziałem, z całą pewnością sytuacja, jaka wówczas w kraju panowała, stanowi całkiem niezłą okoliczność łagodzącą, zwłaszcza połączona z pomocą w powrocie udzieloną zastrzelonej post factum przez oskarżyciela (porady prawne na boku, wpuszczenie z powrotem do Brodrii i Hasselandu, gdy tylko była techniczna możliwość, nieusuwanie z kanału IRC czy nawet, jeżeli by się uprzeć, umyślne pozostawienie bez odwołania wyroku sądowego częściowo podważającego słuszność podjętej wtedy decyzji).
To cała moja odpowiedź na akt oskarżenia na ten moment, dziękuję.
Mam takie pytanie: Czy w obliczu tego (http://spolecznosc.bialenia.org.pl/index.php?topic=6430.0) tematu, nie występuje czasem pewne zagrożenie dla bezstronności tego procesu (http://spolecznosc.bialenia.org.pl/index.php?topic=6411.msg57909;topicseen#msg57909)?
A dajcie spokój. Miejcie trochę wiary w doświadczonych i sprawdzonych profesjonalistów.
Bardzo wiele myśli samych się nasuwa. Po to mamy rozum i pamięć, żeby się wyłącznie takowymi nie kierować.A dajcie spokój. Miejcie trochę wiary w doświadczonych i sprawdzonych profesjonalistów.
Może to i przesada, ale taka myśl się po prostu sama nasuwa. Bez znaczenia kto byłby sędzią.
ROZDZIAŁ VI
[REALIZACJA INNYCH ZADAŃ SĄDU LUDOWEGO]
Artykuł 26.
1. Sąd Ludowy może orzekać o zgodności aktów normatywnych z Konstytucją Republiki Bialeńskiej na wniosek:
a) Prezydenta Republiki Bialeńskiej, w przypadku, o którym mowa w art.14, ust.6 Konstytucji Republiki Bialeńskiej;
b) grupy co najmniej trzech obywateli Republiki Bialeńskiej.
Tej Twojej? Tam było o przekroczeniu uprawnień.No było. Jakie inne potencjalne przestępstwo widzisz w strzelaniu do głowy państwa?
To pokazuje konieczność reformy sądownictwa.
Przepraszam, wczoraj wieczorem podobno miała pojawić się decyzja Sądu, rozwiewająca wszystkie wątpliwości i...
Artykuł 5.
1. Sędziego Ludowego mianuje Prezydent na dożywotnią kadencję.
2. Obywatel mianowany przez Prezydenta na Sędziego Ludowego musi przed rozpoczęciem urzędowania uzyskać pozytywną opinię Parlamentu wyrażoną większością kwalifikowaną 2/3 głosów posłów.
3. Sędzia Ludowy staje się z urzędu Prezesem Sądu Ludowego.
4. W przypadku wakatu na stanowisku Sędziego Ludowego, pełniącym jego obowiązki jako Asesor jest Sekretarz Rady Przysięgłych.
Artykuł 6.
1. W przypadku czasowej nieobecności Sędziego Ludowego, Rada Przysięgłych ma obowiązek powołać spośród siebie Asesora, który do czasu powrotu Sędziego Ludowego będzie wykonywał jego obowiązki.
2. W przypadku, gdy Sędzia Ludowy jest stroną w postępowaniu, Rada Przysięgłych ma obowiązek powołać Asesora oraz dwóch Ławników, którzy będą orzekali w rzeczonym postępowaniu. Przewodniczącym takiego składu jest Asesor.
3. W przypadku, gdy sprawa powinna zostać rozpoznana przez skład trzyosobowy, Rada Przysięgłych powołuje spośród siebie dwie osoby, które wraz z Sędzią Ludowym stanowić będą skład sędziowski.
Więc jest i wyrok.
A więc wciąż ja jestem prezydentem. :D