Wiem, że dawno mnie tutaj nie było... nie jestem więc zaangażowany w aktualne spory polityczne, zresztą nie miałem czasu nawet się z nimi zapoznać, poświęcając ostatnie dni na naprawę tego co utracono podczas przenosin forum itd. Zapoznanie się z obecną sytuacją polityczną odłożyłem na potem, ale... tak stojąc nieco z boku zapytam się czy aby wprowadzenie stanu nadzwyczajnego jest zgodne z Konstytucja RB?
Konstytucja powiada...
Artykuł 26.
[Stan nadzwyczajny]
1. Stan nadzwyczajny jest okresem zagrożenia dla trwałości państwa.
2. Stan nadzwyczajny ogłasza Prezydenta na czas zagrożenia dla trwałości państwa.[...]
Tymczasem został on wprowadzony ponieważ opozycja zaczęła demonstrować przeciwko politykowi sprawującemu urząd Prezydenta i w sumie po "wyskoku z "orędziem" bynajmniej niebezpodstawnie - przy czym nie rozstrzygam jak poważne powinny być konsekwencje dla urzędującej i bynajmniej nie przyłączam się (przynajmniej na razie) do żądających dymisji. Chciałbym tylko zauważyć, że jednocześnie Konstytucja gwarantuje obywatelom RB:
Artykuł 8.
[Prawa i wolności obywatelskie]
Republika Bialeńska zapewnia swoim obywatelom:
a) Wolność słowa i wyrażania swoich poglądów.
b) Wolność zrzeszania się, w tym wolność manifestacji, zakładania partii politycznych i organizacji społecznych.
Jak się ma więc tego typu reakcja (stan nadzwyczajny) na manifestację niezadowolonej z rządów Pani prezydent części społeczeństwa RB? Bo sprzeciw wyrażany słownie przeciwko poczynaniom Prezydenta nie jest jeszcze "zagrożeniem trwałości państwa"... gdyby bowiem uznać, że jest - to automatycznie wykluczone jest wyrażanie swoich poglądów przez opozycję. Czyli czy mamy w RB jeszcze demokrację?
(http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/75_23_01_16_11_33_49.png)
Obywatele i Obywatelki!
Wzywam do zachowania spokoju i podjęcia dialogu z przedstawicielami władz. Opozycja od samego początku nie potrafi toczyć normalnych rozmów z rządem Pani Prezydent. Wolą wyborców było, aby objęła ona w sposób demokratyczny urząd Prezydenta Republiki Bialeńskiej. Nawoływanie do dymisji po zaledwie kilku dniach, to występowanie przeciwko woli Narodu, które stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Dlatego został wprowadzony stan nadzwyczajny. Rząd liczy, że sytuacja w kraju szybko się ustabilizuje.
ks. bp kpr. dr net. prof. AL Severino Castiglioni
Wiceprezydent Republiki Bialeńskiej
Stan nadzwyczajny jest okresem zagrożenia dla trwałości państwa.
Co do legalności stanu nadzwyczajnego nie ma żadnych wątpliwości. Konstytucja nie precyzuje, czym jest "zagrożenie dla trwałości państwa", więc to suweren, czyli w naszym wypadku pani Prezydent podejmuje decyzję, kiedy ten "stan następuje". Jest to zatem jej osobista decyzja (tutaj zachęcam do wczytania się w moją starą broszurę (http://spolecznosc.bialenia.org.pl/index.php?topic=3762.0), zwłaszcza w drugi akapit, mówiący o częściach składowych normy prawnej). Kwestionowanie legalności stanu nadzwyczajnego jest - w mojej opinii - bezzasadne. Oczywiście to już od pani Prezydent zależy, czy zechce podzielić się z motywami, którymi się kierowała podczas wprowadzania tego stanu. Jeśli tego nie zrobi, to cóż, prawdopodobnie spotka się to z protestem ze strony ludu. Oczywiście protest można zdławić siłą, zwłaszcza, jeśli ma się uprawnienia wszystkich organów państwowych, ale to nie real, tutaj rozwiązania (ekstradycje przeciwników politycznych) do niczego nie doprowadzi, poza jeszcze większą degrengoladą państwa.
Ja - ze swojej strony - deklaruję całkowite posłuszeństwo legalnym organom państwowym. Mogę też zaapelować, by powołano coś na kształt Rady Konsultacyjnej przy Prezydencie Republiki, by spokojnie w gmachu Pałacu Prezydenckiego omówić cały problem i poszukać sposobów na jego rozwiązanie.
I proszę pamiętać, że:
https://www.youtube.com/watch?v=0iYthesH6rg
Stan nadzwyczajny jest okresem zagrożenia dla trwałości państwa.
Co do legalności stanu nadzwyczajnego nie ma żadnych wątpliwości. Konstytucja nie precyzuje, czym jest "zagrożenie dla trwałości państwa", więc to suweren, czyli w naszym wypadku pani Prezydent podejmuje decyzję, kiedy ten "stan następuje". Jest to zatem jej osobista decyzja (tutaj zachęcam do wczytania się w moją starą broszurę (http://spolecznosc.bialenia.org.pl/index.php?topic=3762.0), zwłaszcza w drugi akapit, mówiący o częściach składowych normy prawnej). Kwestionowanie legalności stanu nadzwyczajnego jest - w mojej opinii - bezzasadne. Oczywiście to już od pani Prezydent zależy, czy zechce podzielić się z motywami, którymi się kierowała podczas wprowadzania tego stanu. Jeśli tego nie zrobi, to cóż, prawdopodobnie spotka się to z protestem ze strony ludu. Oczywiście protest można zdławić siłą, zwłaszcza, jeśli ma się uprawnienia wszystkich organów państwowych, ale to nie real, tutaj rozwiązania siłowe (ekstradycje przeciwników politycznych) do niczego nie doprowadzi, poza jeszcze większą degrengoladą państwa.
Nie powinno się w ogóle brać pod uwagę użycia siły wobec kogokolwiek w Bialenii. Pani Prezydent i jej Rząd muszą zrozumieć, że opozycja ma prawo do organizacji pokojowych manifestacji i domagania się dymisji tego gabinetu.