Forum Republiki Bialeńskiej
Kultura i społeczeństwo => Wieża medialna w Wolnogradzie => Gazeta wBialenii => : Frederick Hufflepuff Wed, 03 Aug 2016, 12:00:12
-
GAZETA "wBialenii"
WYDANIE NR 77
"FILOZOFIA DĘBIARZA": WIRTUALNE REALIA
Wirtualne realia
Mikronacja w założeniu miała być rodzajem społeczności internetowej, zajmującym się symulacją państwa w warunkach internetowych. Wydawałoby się, że w internecie, w którym powinniśmy mieć większy zakres wolności słowa, każde z państw również powinno być bardziej wolnościowe niż państwa rzeczywiste. W takim v-państwie swoboda działania powinna być nieograniczona, obarczona jedynie odpowiedzialnością za każde słowo. Niestety, wielbicie zamordyzmu w rzeczywistości najwyraźniej próbują budować zamordyzm w warunkach wirtualnych. Ich działanie objawia się na wiele sposobów, które chciałbym przedstawić w dzisiejszym felietonie. Stańmy w prawdzie z wirtualnymi realiami.
I. Im bardziej skomplikowany system prawny, tym lepiej.
Tym grzechem obdarzone są dzisiaj wszystkie wirtualne państwa. Niektóre są w tej naturze skromniejsze, niektóre bardziej pruderyjne, ale każda grzeszy w podobny sposób. Sytuacja w każdym kraju z osobna przypomina trochę życie człowieka - im ten jest starszy, tym bardziej grzeszy. Niektóre państwa co jakiś czas spowiadają się z pojedynczych występków, ale za jakiś czas w miejsce jednego pojawiają się kolejne, o cięższym charakterze. Zwróćmy uwagę na kilka z nich - niektóre w swoim założeniu są tak absurdalne, że aż głowa mała. Choćby w kwestiach bezpieczeństwa wewnętrznego. Niektóre z nich były kiedyś w stanie tworzyć prawo dt. służb specjalnych. Piękna inicjatywa, tylko że kompletnie nierealna. W jaki sposób werbować agentów? Jaki mieliby mieć zakres działania? Co w przypadku dekonspiracji? Co w warunkach wirtualnych można byłoby zrobić ze zdobytymi informacji? Czy w ogóle można mieć do czynienia w mikroświecie z tajnymi informacjami?
Są jednak państwa, które do dziś brną w absurdy. Choćby w sprawie Policji. Absurd ten został rozbudowany do takiego stopnia, iż każdy szary taki funkcjonariusz podlega korpusowi, a także może być awansowany na wyższy stopień (np. policjant na oficera, inspektor na inspektora naczelnego, dyrektor na dyrektora generalnego). Oczywiście żaden taki esesman nie może nie mieć dostępu do Panelu Moderatora czy PA danego forum. Co, gdy Prezes będzie działał niezgodnie z prawem? Co, gdy szeregowy policjant zawsze usuwać pojedyncze posty z powodu "wyższego dobra" bez żadnych podstaw prawnych? Dlaczego w ogóle mikronacja potrzebuje Policji? Bo władza nie ma zaufania do obywateli? Bo dzięki temu jest lepsza zabawa? Bo tak? Żadna odpowiedź nie będzie w żadnym stopniu satysfakcjonująca. Będąc dyrektorem w wirtualnej Policji można jedynie podnieść swoje ego oraz ewentualnie wyżywać się na mniej doświadczonych w życiu mikronacji obywateli czy mieszkańców.
Dzięki właśnie takim przykładom powstają problemy, o których podczas powstawania pierwszych mikronacji nikt nawet nie myślał. Takie patologie dotykają również spraw kulturowych, gospodarczych czy politycznych (vide dawne koncesjonowanie prasy czy partii politycznych w wielu państwach).
II. Powielanie realnych błędów w sztuce dyplomacji.
Symulacja realnych państw w warunkach wirtualnych dotyka również spraw związanych z polityką zagraniczną. Mamy do czynienia, jak to kiedyś starszy człowiek ujął, z podziałem mikronacji na "państwa poważne" i "państwa pozostałe", gdzie "państwa poważne" są znaczącymi graczami w grze o wirtualną dominację, a "państwa pozostałe" są pozbawione ich pomocy, dzięki czemu zdychają bezpowrotnie. I o ile z tego pierwszego zazwyczaj państw łatwiej zostać tym drugim, tak z państwa pozostałego ciężko wybudować państwo poważne. Takie porównanie znalazło swoje potwierdzenie w rzeczywistości, gdy pewnego dnia trzy "państwa pozostałe" postawiły się w stan upadłości. Elita mikroświata postanowiła zignorować ten problem, zostawiając go samego sobie. Postanowili się po raz kolejny zebrać w kolejnym kongresie, na którym znów porozmawiano o sprawach ważnych, poważnych i takich tam.
Dzięki czemu uwidocznił się kolejny aspekt wirtualnych realiów - wiara w to, że działanie w różnych organizacjach międzynarodowych czy kontynentalnych kongresach przynosi realny skutek. Wszyscy wiemy, że jest dokładnie odwrotnie. Zamiast proponować samym sobie kreatywne rozwiązania z wyczuwalną chęcią do podstaw (czyli do pełnej wolności słowa oraz pozostawienia obywatelom wolnej woli w kwestii spraw kulturowych/gospodarczych) lepiej porozmawiać w kilka dni o kilku pikselach na nic nieznaczącej mapie mikroświata.
III. Pozory, lenistwo, zero kreatywności.
Wiara w realne politykowanie za pomocą sojuszy/kongresów/OPMów to jeszcze nic. Często jest tak, że życie w państwie opiera się jedynie na dyskusjach związanych z takimi tematami. Gdzie nie ma miejsca na możliwość wykazania się swoją kreatywnością, swoim intelektem czy swoją asertywnością. Jest jedynie miejsce na powiększanie swojego ega. Najgorsze jest to, że coraz większa ilość mieszkańców v-świata chce iść w politykę, zamiast w narrację i budowanie klimatu wokół jednej, wybranej mikronacji. Zamiast tego występuje wysyp państwa istniejących tylko dla aparatu władzy, bez jakiegokolwiek wnętrza.
Myślę, że właśnie to będzie czynnikiem, który ostatecznie przyłoży się do ostatecznego upadku mikroświata. Po latach coraz większego nakręcania się w walce o władzę zostanie już tylko kilka najsilniejszych państw z iluzoryczną warstwą regionalną, gdzie zostanie miejsce na kilku opisów najważniejszych miast w danym kraju. Walka o dominację w v-świecie nabierze tempa, mimo rosnącej tendencji wśród mieszkańców o chęci powrotu do starszego stylu budowania mikronacji. Jednak na to będzie za późno. W wyniku stale podejmowanych, błędnych działań w pewnym momencie nie będzie już w mikroświecie ludzi kreatywnych i szczerze ambitnych, tylko sami cynicy bez perspektyw w życiu realnym, którzy będą chcieli "walczyć" o jak najlepszy status w życiu wirtualnym.
Odpowiedzmy sobie na to, czy aby na pewno chcemy takich wirtualnych realiów? Czy aby na pewno część z wirtualnych zamordystów nie za bardzo się rozpędziła? Czy jeszcze jest realna szansa na zwrot?
RDH
KRAJ: ORDYNACJA PRZYJĘTA
Parlament XXII Kadencji zakończył w poniedziałek, 1 sierpnia 2016 r., prace nad projektem nowej Ordynacji Wyborczej, zgłoszonym przez Marszałka Ronona Dexa (Bialeńska Partia Demokratyczna). Za dokumentem, w którym znalazły się zapisy zmieniające wprowadzony niedawno system komitetowy na system indywidualnych kandydatów oraz wprowadzające urząd Komisarza Wyborczego, powoływanego przez Marszałka Parlamentu i regulujące najważniejsze kwestie związane z objęciem i wygaśnięciem mandatu wyborczego (termin 4 dni na złożenie przysięgi), zagłosowali wszyscy posłowie. Dwóch z nich nie poparło poprawki trzeciej autorstwa Piotra Pawła I (dotyczącej ilości wymaganych podpisów obywateli pod kandydaturą), jeden z deputowanych (Maciej Kamiński) zagłosował także przeciwko wprowadzeniu urzędu Komisarza Wyborczego. Ordynacja została podpisana we wtorek, 2 sierpnia 2016 r., przez pełniącego obowiązki Prezydenta Republiki Bialeńskiej Iwana Pietrowa-Dostojewskiego i trafiła do Biuletynu Ustaw.
Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny
KRAJ: NIE MA JUŻ OBOWIĄZKU MIESZKANIOWEGO
Parlament XXII Kadencji przyjął projekt ustawy o likwidacji ustawy o obowiązku mieszkaniowym z 6 września 2015 r., z poprawką z 20 września 2015 r. Likwidacji ustawy domagał się lider Ligii Nowej Bialenii oraz kanclerz Abachazji Piotr Novitius. Opinie posłów były jednak zróżnicowane - Piotr Paweł I i Frederick Hufflepuff (obaj ze Wspólnoty Rozwoju) wstrzymali się od głosu, "za" opowiedzieli się Ronon Dex, Maciej Kamiński, Tomasz Bagrat-Dostojewski (Bialeńska Partia Demokratyczna) i Eddard Noqtern (Wspólnota Rozwoju), a "przeciw" zagłosował Iwan Pietrow-Dostojewski (Obywatelskie Przymierze Bialenii). Dokument nie został na razie podpisany przez p.o. Prezydenta Republiki.
Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny
TYLKO WE "wBIALENII": SEVERINO CASTIGLIONI-FARADOBUS O TYM, KTO ROZDAJE KARTY W BIALENII
Wielkie oburzenie wywołało u mnie zachowanie władców Królestwa Hasselandu i Carstwa Brodryjskiego na wyrok w sprawie W/5/2016. Jest to zachowanie bezprawne i karygodne, sprzeciwiające się treści układu stowarzyszeniowego. Wyroki Sądu Ludowego stanowią źródło prawa Republiki, a ich kwestionowanie jest występowanie przeciw niemu. W uzasadnieniu Sąd Ludowy jasno przytoczył sens rozstrzygnięcia - Otóż rzeczony artykuł 5 [Układu stowarzyszeniowego] explicite wskazuje, że normy prawa bialeńskiego obowiązują na terytorium państw stowarzyszonych w zakresie wskazanym w Układzie, który to w art. 3 lit c nakłada na RB obowiązek gwarantowania zewnętrznego i wewnętrznego bezpieczeństwa i stabilności państw stowarzyszonych. A czymże innym jest to gwarantowanie, tj. zapewnianie, bezpieczeństwa i stabilności, jeśli nie stosowaniem przepisów karnych (KCK) i porządkowych (KP) w odniesieniu także do tych państw?. Słowa te wypowiedział ekspert w dziedzinie prawa - Karol Medycejski, a Sąd przyznał mu rację. Nie można niczego w tym zakresie kwestionować, bo lex clara est.
Wiceprezydent Iwan Pietrow - Dostojewski stwierdził, że Sąd działał pod wpływem obcych mocarstw i zagrażając niezależności sądownictwa obiecał, że będzie występował do Prezydenta o zdymisjonowanie sędziego (na co nie pozwalają na szczęście przepisy). Otóż najlepiej zdaniem przywódców państw stowarzyszonych byłoby orzec tak, jak oni tego chcą. Wtedy nie byłoby wpływu obcych mocarstw na sądownictwo.
Również samo odbanowanie Fiodora Swirydiuka (nie wiadomo na czyje zarządzenie - tego mogę się tylko domyślać) było rażącym wystąpieniem przeciwko bialeńskiemu prawu. Wiemy, kto o to zabiegał - strona brodryjska.
Do tej pory nie wierzyłem i śmiałem się z tych opowieści o hasselandyzacji Bialenii. Jednak powolutku zmieniam pogląd na ten temat. Państwa stowarzyszone (a dokładniej ich politycy) chcą rozdawać karty w Republice. Można zaryzykować stwierdzenie, że prócz hasselandyzacji możemy mówić także o brodyzacji. Czy tak powinno być? Raczej nie. Te państwa nie mogą zapomnieć, że to dzięki istnieniu układu i opiece Bialenii istnieją. Bo szczerze wątpię (choć to tylko moja opinia), by poza układem stowarzyszeniowym przetrwały choć kilka miesięcy. Skończyłyby jak Niderlandy albo umierający Skarland. Czy chociażby jak moja ukochana, ale nadal dogorywająca Rotria.
Dlatego szanujmy prawo i nie działajmy pochopnie. Miejmy przed oczami dobro wspólne jakim jest zgodny, stabilny i postępujący rozwój zarówno Republiki, jak i państw stowarzyszonych. Nie jestem wrogiem tego układu, ani przeciwnikiem żadnego z polityków obu stron. Mimo wszystko uważam, że najlepszym krokiem byłaby federalizacja - wtedy przynajmniej polityka prowadzona byłaby w sposób otwarty i czysty.
Severino Castiglioni-Faradobus, Sędzia Ludowy
FRAGMENTY OBSZERNEJ ODPOWIEDZI ROBERTA JANUSZA VON THORNA NA FELIETON KONSTANTEGO JERZEGO MICHALSKIEGO "DWU I PÓŁOSIOWY ŚWIAT" Z WYDANIA NR 76 GAZETY "wBIALENII"
(...) Pierwsza myśl jaka mi się nasuwa w związku z tą rewelacją to to, że Michalski definiuje brak stosunków międzynarodowych jako stan konfliktu (bo wojna, nawet zimna, jest konfliktem politycznym, konfliktem idei, ale jednak konfliktem), a co za tym idzie należałoby uznać, iż każdy kraj, który z innym krajem stosunków nie utrzymuje jest z nim de facto skonfliktowany. Kuriozalne założenie. (...)
(...) Nie wdając się jednak w rozważania na temat przyczyn słabości Nordaty, przejdę do credo felietonu Michalskiego — „główną wadą deklarowanych przez nas wzniosłych idei w polityce zagranicznej jest kwestia sarmacka”.
O i proszę. Kwestia sarmacka i Sarmacja, jakkolwiek to nie brzmi, urosła do rangi największego problemu bialeńskiej doktryny, a przynajmniej stało się tak w oczach autora. (...)
(...) I właśnie, Michalski na bazie konfliktu sarmacko-bialeńskiego, który według niego wciąż istnieje, dokonał podziału świata na dwie osie. A nawet na dwie i pół. Owo pół to według autora „trzecia opcja”, czyli kraje, które w konflikcie między Księstwem Sarmacji a Republiką Bialeńską pozostają neutralne (czy to na skutek starań bialeńskich czy też „sarmackich ofensywach dyplomatycznych”). W tej liczbie więc, w tej połówce osi są takie kraje i bloki jak: Królestwo Dreamlandu z Koroną Ebruzów, Orientyka i kraje na niej położone, Skarland, RON, itd. I to jest drugi szalenie kuriozalny wniosek Michalskiego. (...)
(...) Czy więc ma racje Konstanty Jerzy Michalski mówiący o istnieniu w wirtualnym świecie ładu dwu i półosiowego? Z całą pewnością nie. Głównym błędem jaki popełnia jest założenie, że stawiane przez niego, jako główne osie, kraje są do tych ról odpowiednimi. I o ile o Księstwie Sarmacji można faktycznie powiedzieć, że aspiruje do roli wirtualnego mocarstwa (...), tak już w przypadku Republiki Bialeńskiej pojawiają się poważne wątpliwości. Republika dysponuje bowiem niestabilnym systemem politycznym (niech przykładem będą występy Aleksandry DostojewskiejSwarzewskiej; wewnętrzne niesnaski na linii sojuszników stowarzyszonych, czyli Bialenii i Hasselandu), nie jest stabilne terytorialnie (Hasseland powiększył ostatnio swój stan posiadania wywołując przy tym konflikt z krajami Orientyki) przez co, oczywiście, cierpi bialeński prestiż. (...)
(...) Obecny stan stosunków między oboma krajami (między Bialenią a Sarmacją - przyp. FH) należy więc określić ostrożną przychylnością bez instytucjonalnej otoczki. (...)
CAŁOŚĆ ROZPRAWY PROF. NET. ROBERTA JANUSZA VON THORNA "SYSTEM DWUIPÓŁOSIOWY CZY INNY? ROZWAŻANIA NA TEMAT TYPOLOGII SYSTEMÓW BEZPIECZEŃSTWA I PRÓBA ZDEFINIOWANIA MODELU FUNKCJONUJĄCEGO W ŚWIECIE MIKRONACJI" - KLIKNIJ! (http://vonthorn.sarmacja.org/RCA/System_dwu_i_pol_osiowy_czy_inny.pdf)
Autorem tekstu, opublikowanego w "Obserwatorze Sarmackim", jest Robert Janusz von Thorn. Dziękujemy za możliwość przedrukowania fragmentów artykułu!
JUŻ WKRÓTCE NA ŁAMACH GAZETY "wBIALENII" ODPOWIEDŹ KONSTANTEGO JERZEGO MICHALSKIEGO NA ROZPRAWĘ ROBERTA JANUSZA VON THORNA, WYWIAD Z P.O. PREZYDENTA BIALENII IWANEM PIETROWEM-DOSTOJEWSKIM ORAZ WIELE INNYCH CIEKAWYCH TEKSTÓW!
CZYTAJCIE GAZETĘ "wBIALENII" NA STRONIE INTERNETOWEJ!
http://ego.bialenia.org.pl/wBialenii/ (http://ego.bialenia.org.pl/wBialenii/)
ZA POMOC W JEJ PRZYGOTOWANIU DZIĘKUJĘ PANU BAJTUSIOWI!
ZAPRASZAMY DO KOMENTOWANIA NASZEJ GAZETY POD WYDANIEM NA FORUM I DO UDZIAŁU W ANKIECIE!
CZYTAJ O NAS NA MICROPEDII - http://micropedia.wikia.com/wiki/Gazeta_%22wBialenii%22 (http://micropedia.wikia.com/wiki/Gazeta_%22wBialenii%22)
W NASTĘPNYM WYDANIU JESZCZE BARDZIEJ CIEKAWE FELIETONY, WYWIADY I ARTYKUŁY!
-
Dobry numer, polecam. :) Tekst o Policji niezły, warto dodać, że rekrutacja jest zamknięta, stopni pełno, a tylko dwóch policjantów. Na szczęście nie istnieje już Kodeks Wykroczeń, który dawał omnipotentną władzę Policji.
-
Możliwe że kraje stowarzyszone, czyli Hasseland i Brodia, upadłyby po rozłączeniu się, ale ilu obywateli liczyła by Bialenia w tedy? Jaka aktywność by ją czekała? Po statystykach widać że obywatele tych właśnie państw są jednymi z najaktywniejszych na forum Bialenii.
-
Dlatego piszę o federalizacji. Aby Bialenia była państwem fedracyjnym, składającym się z trzech krajów związkowych.
-
Nareszcie gazeta "wBialenii" serwuje nie tylko propagandę hasselandzką, ale i nawet wartościowe artykuły. Podobał mi się zwłaszcza artykuł "Filozofia Dębiarza - Wirtualne Realia", dobrze opisujący sytuację w mikronacjach.
-
Tekst o Policji moim zdaniem kiepskawy... Samo pytanie na zasadzie "Czy potrzebna jest Policja" i w sumie z sugestią, że niby nie - jest delikatnie mówiąc śmiszne. Żadne forum nie może sobie pozwolić na brak moderatora i to mającego też kompetencje "porządkowe" w stosunku do użytkowników. Tyle, że v-państwie nazywa się to często "Policją"... w sumie po to by utrzymać się w pewnej narracji, która naśladuje mechanizmy państwa.
Oczywiście może nie być moderatora czy mikronacyjnej "Policji"... tylko, że i tak ktoś będzie musiał porządku forumowego pilnować. Jaka różnica jak go nazwiemy? Ktoś musi walczyć ze spamem, wulgaryzmami i dyscyplinować dysputy... Bez tego funkcjonować się nie da. Można oczywiście scedować to na "Sąd" - ale wtedy i tak wychodzi na to samo, a tak jest potrzebna możliwość reakcji natychmiastowej. I wracamy do punktu wyjścia... Jakiś moderator być musi.
-
Tekst o Policji moim zdaniem kiepskawy... Samo pytanie na zasadzie "Czy potrzebna jest Policja" i w sumie z sugestią, że niby nie - jest delikatnie mówiąc śmiszne. Żadne forum nie może sobie pozwolić na brak moderatora i to mającego też kompetencje "porządkowe" w stosunku do użytkowników. Tyle, że v-państwie nazywa się to często "Policją"... w sumie po to by utrzymać się w pewnej narracji, która naśladuje mechanizmy państwa.
Oczywiście może nie być moderatora czy mikronacyjnej "Policji"... tylko, że i tak ktoś będzie musiał porządku forumowego pilnować. Jaka różnica jak go nazwiemy? Ktoś musi walczyć ze spamem, wulgaryzmami i dyscyplinować dysputy... Bez tego funkcjonować się nie da. Można oczywiście scedować to na "Sąd" - ale wtedy i tak wychodzi na to samo, a tak jest potrzebna możliwość reakcji natychmiastowej. I wracamy do punktu wyjścia... Jakiś moderator być musi.
Oczywiście, jakiś Moderator zawsze się przyda. Tylko czy potrzeba do tego takiego nazewnictwa i takiego bubla prawnego? Przecież tezy sugerowane w ustawie o Policji nie mają jak się przełożyć w praktyce, bo wtedy albo każdy musiałby mieć zapewniony dostęp do jakichś choćby minimalnych uprawnień moderatorskich, albo musiałaby występować jakaś alternatywna struktura forum.
Trizondal w tej dziedzinie jest jak dla mnie bezkonkurencyjny. Zero nakazów prawnych, wszyscy doskonale wiemy, na co sobie pozwalamy, a na co nie. Nie potrzeba do tego żadnego prawa - bo dzięki temu naprawdę można dojść do wniosku, że władza nie ma zaufania do obywateli, skoro musi wytworzyć wokół siebie stabilny bufor bezpieczeństwa.
Zresztą, czy naprawdę problemy z wulgaryzmami czy rozjeżdżającymi się dyskusjami tutaj na forum zdarzają się tak często, że potrzeba do tego aż Policji?
-
III. Pozory, lenistwo, zero kreatywności.
Powyższa część wydania urzekła mnie do tego stopnia, że dodam ją do mojego archiwum. Bardzo ciekawe spojrzenie. Gratulacje dla autora! ,;)
-
Jakbyśmy tego nie nazwali to moderacja jest potrzebna... A próbkę problemy? Owszem bywają...
Jeśli natomiast chodzi o te minimalnie uprawnienia moderatorskie to wielu je ma - w działach przez siebie prowadzonych. Oczywiście można by uznać, że to wystarczy... Niech sobie każdy będzie szeryfem w swoim lennie, żandarmem w dziale armii i właścicielem ze wszelkimi uprawnieniami w swojej firmie (dyrektor w państwowej). Na tej samej zasadzie Marszałek w Parlamencie, Rektor w uczelni itd., itp. Co pozostanie? W sumie niewiele - za resztę niech odpowiada Prezydent czy jakiś minister? Co się zmienia? Tylko tyle, że jest wielu modów, a nie w sumie jeden, ale globalny
Jak to nazwiesz i jak podzielisz to w sumie bez znaczenia. U nas to nazwano "Policją"... I co w tym złego? Wszak wiele rzeczy nazywamy "odrealowo"
-
Policja musi być, ale jej funkcje ściśle ograniczone, a nie samowola. Jak była za obowiązaniem KW. Prawo musi istnieć i być przestrzegane.
-
Jakbyśmy tego nie nazwali to moderacja jest potrzebna... A próbkę problemy? Owszem bywają...
Jeśli natomiast chodzi o te minimalnie uprawnienia moderatorskie to wielu je ma - w działach przez siebie prowadzonych. Oczywiście można by uznać, że to wystarczy... Niech sobie każdy będzie szeryfem w swoim lennie, żandarmem w dziale armii i właścicielem ze wszelkimi uprawnieniami w swojej firmie (dyrektor w państwowej). Na tej samej zasadzie Marszałek w Parlamencie, Rektor w uczelni itd., itp. Co pozostanie? W sumie niewiele - za resztę niech odpowiada Prezydent czy jakiś minister? Co się zmienia? Tylko tyle, że jest wielu modów, a nie w sumie jeden, ale globalny
Jak to nazwiesz i jak podzielisz to w sumie bez znaczenia. U nas to nazwano "Policją"... I co w tym złego? Wszak wiele rzeczy nazywamy "odrealowo"
Wiele rzeczy nazywamy "odrealowo", ale część z nich da się pod względem zakresu działań jakoś logicznie porównać. A o w przypadku Policji, która ogranicza się tylko do przejęcia kompetencji moderatorskich (a do tego dochodzi również większe pole manewru pod względem kontroli obywateli)?
To tylko może przynieść więcej problemów, których nigdy jeszcze nie było. Zamiast zająć się czymś naprawdę pomysłowym można zacząć marnować czas na procesy w sprawie przeklinania, nieodpowiedniego zachowania (jak to zdefiniować w mikroświecie? kolejne żrące czas pytanie). Policja mogłaby się nadać tylko pod względem narracyjnym - w skali krajowej jest błędem.
-
No tak... można nie marnować czasu na "procesy" tylko jak na każdym innym forum po prostu "działać moderatorsko" - usuń i "w łeb"... Tylko wtedy znowu krzyk. Odnoszę jednak wrażenie, że ta "sądowa narracja" to też jest pewien stały element mikronacji.
-
No tak... można nie marnować czasu na "procesy" tylko jak na każdym innym forum po prostu "działać moderatorsko" - usuń i "w łeb"... Tylko wtedy znowu krzyk. Odnoszę jednak wrażenie, że ta "sądowa narracja" to też jest pewien stały element mikronacji.
Jeśli ktoś jest odpowiedzialny, to raczej jest świadomy tego, że jak coś przeskrobie to może wylecieć. Po co marnować czas na jakieś szarpaniny sądowe. Wystarczy krótka, słowna reprymenda.
Pewnie w wielu mikronacjach tak jest, jednak znam i znałem wiele takich, gdzie sądy mają praktycznie marginalną wartość, a w przeciągu wielu lat funkcjonowania sądownictwa odbyło się może 5-6 rozpraw.
-
No tak... można nie marnować czasu na "procesy" tylko jak na każdym innym forum po prostu "działać moderatorsko" - usuń i "w łeb"... Tylko wtedy znowu krzyk. Odnoszę jednak wrażenie, że ta "sądowa narracja" to też jest pewien stały element mikronacji.
Jeśli ktoś jest odpowiedzialny, to raczej jest świadomy tego, że jak coś przeskrobie to może wylecieć. Po co marnować czas na jakieś szarpaniny sądowe. Wystarczy krótka, słowna reprymenda.
Pewnie w wielu mikronacjach tak jest, jednak znam i znałem wiele takich, gdzie sądy mają praktycznie marginalną wartość, a w przeciągu wielu lat funkcjonowania sądownictwa odbyło się może 5-6 rozpraw.
Wtrącę może swoje 3 grosze. Jaki jest sens istnienia sądów, policji, czy szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości w mikronacjach? Ano taki, jak i istnienia prasy czy wolnomyślicieli, które to obszary Pan reprezentuje. A jaki jest to sens - mógłby ktoś zapytać? Nie inny niż to, że wszystkie te dziedziny przyczyniają się do rozwoju mikronacji. Na czym zaś z kolei polega sam rozwój tychże? No cóż, to akurat najprostsze pytanie - na samorealizacji (niedestruktywnych) pragnień i zainteresowań mikronautów, a jeszcze lepiej jak służą one wspólnemu dobru, jak własnie wymiar sprawiedliwości czy prasa. Idąc pańskim tokiem rozumowania możemy zatem zapytać - po co Pan publikuje teksty i sili się na jakiś styl i składnię skoro można by napisać: "Sądy? Niet!" i też wszyscy by zrozumieli? Budowanie okrągłych i ładnych zdań to też sztuka dla sztuki - lepiej posługujmy się obrazkami i równoważnikami zdań, a najlepiej pojedynczymi wyrazami - będzie szybciej i wydajniej!
Abstrahując już od tego - mikronacje to także symulacje państw. Jeśli dany v-kraj chce sobie symulować anarchię i pozwolić by każdy strzelał do każdego - droga wolna! Kto komu zabrania? Ale są też v-państwa, które akurat zdecydowały się na inną konwencję i wirtualny "akap" albo terminologia i metody zaczerpnięte rodem z pierwszego lepszego forum dyskusyjnego tam nie pasują. Nie wiem jak prościej można to jeszcze wyłożyć.
-
Coraz częściej się zgadzamy i mamy ten sam tok myślenia, Karolu.
-
Wtrącę może swoje 3 grosze. Jaki jest sens istnienia sądów, policji, czy szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości w mikronacjach? Ano taki, jak i istnienia prasy czy wolnomyślicieli, które to obszary Pan reprezentuje. A jaki jest to sens - mógłby ktoś zapytać? Nie inny niż to, że wszystkie te dziedziny przyczyniają się do rozwoju mikronacji. Na czym zaś z kolei polega sam rozwój tychże? No cóż, to akurat najprostsze pytanie - na samorealizacji (niedestruktywnych) pragnień i zainteresowań mikronautów, a jeszcze lepiej jak służą one wspólnemu dobru, jak własnie wymiar sprawiedliwości czy prasa. Idąc pańskim tokiem rozumowania możemy zatem zapytać - po co Pan publikuje teksty i sili się na jakiś styl i składnię skoro można by napisać: "Sądy? Niet!" i też wszyscy by zrozumieli? Budowanie okrągłych i ładnych zdań to też sztuka dla sztuki - lepiej posługujmy się obrazkami i równoważnikami zdań, a najlepiej pojedynczymi wyrazami - będzie szybciej i wydajniej!
Abstrahując już od tego - mikronacje to także symulacje państw. Jeśli dany v-kraj chce sobie symulować anarchię i pozwolić by każdy strzelał do każdego - droga wolna! Kto komu zabrania? Ale są też v-państwa, które akurat zdecydowały się na inną konwencję i wirtualny "akap" albo terminologia i metody zaczerpnięte rodem z pierwszego lepszego forum dyskusyjnego tam nie pasują. Nie wiem jak prościej można to jeszcze wyłożyć.
Ale co innego prasa, a co innego prawo. Każdy obszar w którym można się wykazać ma różną strukturę. Sądownictwo i prawo nie daje takiej swobody. Owszem, realizacja pragnień tak, ale wspólne dobro? To akurat każdy traktuje indywidualnie, bo nie sądzę, by mikroświat składał się tylko z orędowników walki o to samo wspólne i wyższe dobro. Prawo stanowi fundament państwa. Tutaj trzeba konsensusu w służeniu dla wspólnego celu.
Z drugiej strony sugerowanie, że w opozycji dla zamordyzmu w mikroświecie jest anarchia to bardzo duże pójście na skróty. Można zorganizować taki system prawny, który nie będzie przesadnie rozbudowany, ale prosty i przejrzysty. Jeśli wyższe dobro ma być biurokratycznym potworem, to ja każdej osobie w to wierzącej współczuję.
-
Jednak powolutku zmieniam pogląd na ten temat. Państwa stowarzyszone (a dokładniej ich politycy) chcą rozdawać karty w Republice.
Nie. Karty w Republice mogę rozdawać jako obywatel Republiki, natomiast nie pozwolę na próbę zdominowania państw stowarzyszonych (w moim przypadku - Hasselandu) przez Sąd Ludowy Republiki Bialeńskiej.
Koniec, kropka.
-
Działa wtedy Dostojny wbrew prawu.
-
Są jednak państwa, które do dziś brną w absurdy. Choćby w sprawie Policji. Absurd ten został rozbudowany do takiego stopnia, iż każdy szary taki funkcjonariusz podlega korpusowi, a także może być awansowany na wyższy stopień (np. policjant na oficera, inspektor na inspektora naczelnego, dyrektor na dyrektora generalnego). Oczywiście żaden taki esesman nie może nie mieć dostępu do Panelu Moderatora czy PA danego forum.
Można by cały biurokratyczny beton zburzyć. Jak? Ano likwidując Policję Krajową, a kompetencje przenieść na Siły Zbrojne Republiki Bialeńskiej. Od stopnia oficerskiego zależałyby uprawnienia moderacji na forum, oczywiste jest więc to, że Marszałek Bialenii, formalnie nazywany Dowódcą Sił Zbrojnych Republiki Bialeńskiej posiadałby uprawnienia moderatora globalnego. Wówczas jednak wojsko mogło by być wplątywane w sprawy politycznej coraz częściej (co jednak i tak jest nieuniknione - chociażby plany Ronona obalenia Aleksandry przez pucz wojskowy). A kalka reala do mikronacji nie zawsze wychodzi na dobre - o czym niektórzy bardzo dobrze wiedzą, a ja osobiście wykazywałem to w wielu dyskusjach. Po prostu faktem jest to, że należy stworzyć takie narzędzia i takie instytucje, aby spełniały swoją funkcję w realiach mikronacyjnych. Nie można skopiować z świata realnego czegoś, co w ogóle nie będzie sprawdzało się w praktyce w wirtualnym państwie.
W takim przypadku po prostu trzeba postawić na oryginalność i pomysłowość. Należy stworzyć tak hierarchię instytucji w państwie, aby ta spełniała swoje funkcje i działała na podstawie i w granicach prawa. Jeśli ktoś sądzi, że Policja w mikronacjach jest symbolem braku zaufania do obywateli i instytucją kontrolną wobec obywateli, to ma trochę racji. W przypadku Bialenii jest to odpowiednik zespołu moderatorów, a że jest to grupa zamknięta dla nowych - wynika to tylko z tego faktu, że Policjanci Krajowi posiadają bardzo szerokie uprawnienia, m.in. do zarządzania listą banicji. Jeśli jednak ktoś zaproponuje likwidację Policji na rzecz SZ, nie miałbym nic przeciwko. Rzeczywiście te dwie instytucje są organami porządkowymi, które są "kaftanem bezpieczeństwa" dla monteskiuszowskiego podziału władzy. Jeśli zachodzi taka potrzeba, Siły Zbrojne mogą dokonać puczu z Marszałkiem na czele.
-
Dlatego szanujmy prawo i nie działajmy pochopnie. Miejmy przed oczami dobro wspólne jakim jest zgodny, stabilny i postępujący rozwój zarówno Republiki, jak i państw stowarzyszonych. Nie jestem wrogiem tego układu, ani przeciwnikiem żadnego z polityków obu stron.
Dziwi mnie to, że autor tego fragmentu jednakowo podszedł do stabilnego i postępującego rozwoju Republiki, i do tegoż samego rozwoju państw stowarzyszonych. Czyniąc to, wyraził (umyślnie, bądź nie) poparcie do wspomnianej później w tekście federalizacji. Haniebny wyrok W/5/2016 rozstrzygnął "spór" na linii RB państwa stowarzyszone, na korzyść Bialenii. To właśnie decyzje bialeńskich organów państwowych stały się tymi najważniejszymi. Ograniczyło to zatem swobodę Brodrii i Hasselandu.
Moim zdaniem nie można w taki sposób podchodzić do kwestii wyżej wspomnianego rozwoju. Przecież Brodria i Hasseland posiadają o wiele mniejszą liczbę obywateli, niż Bialenia. Posiadają o wiele mniejsze możliwości, a zatem trudniej jest im się rozwijać, w szczególności, gdy, np. obywatel brodryjski działa także dla Bialenii. Państwom stowarzyszonym potrzeba zatem obywateli. Nie rozumiem, czemu osobom skazanym w Bialenii, zabrania się działalności w państwach stowarzyszonych. Przecież owe państwa posiadają także własne systemy sądownicze i mogą, w razie potrzeby, karać przestępców, a co za tym idzie, są w stanie zadbać o własną stabilność.
SL postanowił jednak, że to właśnie instytucje bialeńskie mają pierwszeństwo w ustalaniu, kto będzie działać w państwach stowarzyszonych, a kto nie. Uważam, że jest to bardzo niesprawiedliwe. Wskazuje to poza tym na dominację Bialenii w panującym układzie. Moim zdaniem tak nie powinno być. Kwestie działalności poszczególnych osób w państwach stowarzyszonych, powinny być bardzie zliberalizowane, powinny opierać się na prostym, ludzkim zaufaniu. Takie wskazywanie innym, co jest dobre, a co nie, na pewno nie poprawi kondycji ani Bialenii, ani tym bardziej państw stowarzyszonych. Zamiast ułatwić innym działalność, SL postanowił ją skomplikować.
-
@Piotr Pawel I
@Iwan Pietrow-Dostojewski
Jeśli chodzi o ideę stowarzyszenia, to myślę, że należałoby opracować nowy dokument zawiązujący współpracę między Bialenią, a Brodrią i Hasselandem. Jak wiecie, pracowałem nad nowym sojuszem państw - Wspólnotą Niepodległych Mikronacji (tak, wiem... budzi skojarzenia, ale to tylko nazwa robocza). Niestety nie będę mógł tej idei zrealizować, bo po prostu brakuje mi czasu, chęci i motywacji. Mam również inne obowiązki, których nie mogę zaniedbać. Jednak myślę, że projekt, który dotąd wypracowałem i został przyjęty przez zgromadzenie Ministrów w Błękitnej sali można wykorzystać do opracowania nowego układu Bialenia-Brodria & Hasseland, aby pewne rzeczy, które przez ten rok czasu wyszły "w praniu" uregulować.
Myślę i mam nadzieję, że nikt nie będzie miał obiekcji co do tej pracy.
-
To było jedyne rozstrzygnięcie zgodne z prawem, Ekscelencjo Wiceprezydencie.
-
Osoba, która rzeczywiście chciałaby sprawiedliwego rozwoju zarówno dla Bialenii, jak i dla państw stowarzyszonych, wydałaby inny wyrok. Mówienie, że było to "jedyne rozstrzygnięcie zgodne z prawem" jest kompletną bzdurą.
-
Zarzuca mi Ekscelencja stronniczość, brak niezawisłości? Ja nie stoję po żadnej ze stron.
-
Wydał Szanowny wyrok, przyjmując tok myślenia zagranicznego władcy. Jak można zatem mówić, że jest Szanowny niezawisłym Sędzią?
-
To było jedyne rozstrzygnięcie zgodne z prawem, Ekscelencjo Wiceprezydencie.
Zgodnie z pewną interpretacją prawa. Moja interpretacja jest inna i została wyłożona bardzo dobitnie. Mam niestety ograniczony dostęp do netu i dopiero za jakieś 10 dni powiem więcej. Wyłączne prawo interpretacji prawa na terytorium KH ma Król; Sąd Ludowy nie ma takiego prawa i wynika to explicite z Konstytucji KH. Nie daje mu tego prawa układ stowarzyszeniowy. Skoro tak, wyrok SL nie ma mocy obowiązującej w KH. Jestem gotów to uargumentować szczegółowo, ale nie teraz.
Ja nie twierdzę, że wyroki SL w sprawach karnych czy cywilnych nie powinny obowiązywać w Hasselandzie. Może i powinny, ale do tego trzeba zmienić umowę stowarzyszeniową.
-
Wydał Szanowny wyrok, przyjmując tok myślenia zagranicznego władcy. Jak można zatem mówić, że jest Szanowny niezawisłym Sędzią?
Przyjąłem tok myślenia osoby, która zna się na prawie.
-
Wydał Szanowny wyrok, przyjmując tok myślenia zagranicznego władcy. Jak można zatem mówić, że jest Szanowny niezawisłym Sędzią?
Przyjąłem tok myślenia osoby, która zna się na prawie.
Ale przecież to Szanowny jest Sędzią Głównym w Republice Bialeńskiej! To, że przyjął Szanowny tok myślenia osoby, która zna się na prawie, jest argumentem bez żadnej wartości. Czemu Szanowny to zrobił? Bo nie zna się na prawie? Skoro nie zna się Szanowny na prawie, to po co w ogóle chciał Szanowny zostać Sędzią?! Kompletnie tego nie rozumiem...
-
Znam się i przyjąłem punkt widzenia innego przedstawiciela doktryny.
-
Są jednak państwa, które do dziś brną w absurdy. Choćby w sprawie Policji. Absurd ten został rozbudowany do takiego stopnia, iż każdy szary taki funkcjonariusz podlega korpusowi, a także może być awansowany na wyższy stopień (np. policjant na oficera, inspektor na inspektora naczelnego, dyrektor na dyrektora generalnego). Oczywiście żaden taki esesman nie może nie mieć dostępu do Panelu Moderatora czy PA danego forum. Co, gdy Prezes będzie działał niezgodnie z prawem? Co, gdy szeregowy policjant zawsze usuwać pojedyncze posty z powodu "wyższego dobra" bez żadnych podstaw prawnych? Dlaczego w ogóle mikronacja potrzebuje Policji? Bo władza nie ma zaufania do obywateli? Bo dzięki temu jest lepsza zabawa? Bo tak? Żadna odpowiedź nie będzie w żadnym stopniu satysfakcjonująca. Będąc dyrektorem w wirtualnej Policji można jedynie podnieść swoje ego oraz ewentualnie wyżywać się na mniej doświadczonych w życiu mikronacji obywateli czy mieszkańców.
Co jest absurdalnego w stopniach w mundurówce? Bo nie jestem w stanie tego pojąć.
Nie, takowy esesman dostęp do panelu admina ma jedynie w zakresie dotyczącym banowania.
Wtedy (w lokalnym przypadku) Parlament spisze uchwałę o odwołaniu go, przegłosuje ją, wybierze sobie kogokolwiek innego, Prezydent to podpisze, nowy Prezes usunie starego z sił policyjnych i tyle (pomijam dla uproszczenia rozliczenie w sądzie z łamania prawa). A jeżeli prezesunio będzie toporny (czyt. porozdaje wianuszek banów), to zainterweniuje administracja. Po to siedzą w niej trzy osoby.
Usuwać postów to nie może nawet użytkownik, który je pisze. Co najwyżej przenieść do kosza.
Bo, mimo całej elitarności tej rozrywki, to jest Internet. Nierozsądni spamerzy (a czasem, mimo zabezpieczeń, spamboty) są w stanie przekroczyć granice państwa i skutecznie, a niepotrzebnie, zirytować mieszkańców. Musi być ktoś wyznaczony do reagowania - a ponieważ wszyscy tak lubią tu narrację, to rozwiązano to narracyjnie.
Jeżeli ktoś lubi policję, to tak. Jest lepsza.
A to ostatnie zdanie jest iście wyborne. :roll: Równie dobrze o każdej wysokiej funkcji w mikronacji mogę tak sobie napisać, i weź tu udowodnij, że się mylę. :roll:
-
Co jest absurdalnego w stopniach w mundurówce? Bo nie jestem w stanie tego pojąć.
Nie, takowy esesman dostęp do panelu admina ma jedynie w zakresie dotyczącym banowania.
Wtedy (w lokalnym przypadku) Parlament spisze uchwałę o odwołaniu go, przegłosuje ją, wybierze sobie kogokolwiek innego, Prezydent to podpisze, nowy Prezes usunie starego z sił policyjnych i tyle (pomijam dla uproszczenia rozliczenie w sądzie z łamania prawa). A jeżeli prezesunio będzie toporny (czyt. porozdaje wianuszek banów), to zainterweniuje administracja. Po to siedzą w niej trzy osoby.
Usuwać postów to nie może nawet użytkownik, który je pisze. Co najwyżej przenieść do kosza.
Bo, mimo całej elitarności tej rozrywki, to jest Internet. Nierozsądni spamerzy (a czasem, mimo zabezpieczeń, spamboty) są w stanie przekroczyć granice państwa i skutecznie, a niepotrzebnie, zirytować mieszkańców. Musi być ktoś wyznaczony do reagowania - a ponieważ wszyscy tak lubią tu narrację, to rozwiązano to narracyjnie.
Jeżeli ktoś lubi policję, to tak. Jest lepsza.
A to ostatnie zdanie jest iście wyborne. :roll: Równie dobrze o każdej wysokiej funkcji w mikronacji mogę tak sobie napisać, i weź tu udowodnij, że się mylę. :roll:
Gdyby mieszkało tutaj z 400 osób, to taki zakres stopni byłby zasadny. Przy takiej, a nie innej liczbie jest to po prostu zbędne. Tak jak cale to prawo, o czym już wcześniej wspominałem.
Jeśli nawet Prezes Policji nie ma pełnego dostępu do administrowania forum, to dlaczego w ogóle zasługuje na miano szefa służb, jak mniemam, porządkowych. Przecież jest administracja poza Policją, która poradzi sobie bez Parlamentu i Prezydenta. Jeśli w takim razie funkcjonowanie tego organu jest możliwe tylko dlatego, że ktoś to lubi, to już naprawdę więcej pisać nie trzeba. Chyba, że społeczeństwo lubi tego osobnika, który to lubi, to w takim razie niczego się nie doszukuję.
Ja bym jednak rozdzielał pewne elementy władzy. Państwo bez głównego zarządcy raczej nie istnieje, bez Rządu/Parlamentu/starszyzny plemienia też nie. Tutaj faktycznie ponosimy odpowiedzialność za losy mikronacji. W przypadku Policji chodzi jedynie o zamordyzm - i to w każdej postaci. Zawsze lepiej pouczać, niż być pouczanym. Jeśli ktoś to lubi na tyle, że potrafi coś takiego wymyślić w wirtualnym świecie, w którym funkcjonuje max. 200 osób, no to jest jednak oznaka czegoś niepokojącego.
-
Chyba, że społeczeństwo lubi tego osobnika, który to lubi, to w takim razie niczego się nie doszukuję.
Akurat jak zauważam od bardzo dawna to "społeczeństwo" jak najbardziej "lubi tego osobnika"... przynajmniej zdecydowana jego większość. :])
Będąc dyrektorem w wirtualnej Policji można jedynie podnieść swoje ego oraz ewentualnie wyżywać się na mniej doświadczonych w życiu mikronacji obywateli czy mieszkańców.
Jak rozumiem wg niektórych reagowanie na spam, wulgaryzmy czy po prostu niechlujstwo w postach jest "wyżywaniem się"? Pewnie wg niektórych tak może i jest - dla mnie jest po prostu trzymaniem pewnego poziomu tego forum.
I nie wiem co mają "bluzgi", "złośliwy spam" i pisanie "po polskiemu" z doświadczeniem w mikronacji? Czy ktoś kto w ogóle nie ma pojęcia o mikronacjach (nawet, że istnieją) nie wie, że tak objawia się po prostu zwyczajne "chamstwo w sieci"? No to jak się dopiero o tym dowiedział trafiając do mikronacji to w sumie... czas najwyższy. Jak się o tym dopiero dowiedział od naszej Policji to... chwała tej Policji.
-
Zainteresował mnie głównie początek artykułu, z którym zgadzam się w 100%. Jako nowy członek forum sam uważam, że zbytnia ,,biurokracja" nikomu nie jest do szczęścia potrzebna, a nawet jest szkodliwa.
-
Jako nowy członek forum sam uważam, że zbytnia ,,biurokracja" nikomu nie jest do szczęścia potrzebna, a nawet jest szkodliwa.
Pytanie co to oznacza "zbytnia biurokracja"? Bo z samym sformułowanie o tym, że ta "zbytnia biurokracja" jest niepotrzebna czy szkodliwa to się można zgodzić... natomiast pozostaje pytanie o to co jest biurokracją "zbytnią", a co niezbędną lub po prostu dobrze wpisującą się w narrację wirtualnego państwa?
-
Zainteresował mnie głównie początek artykułu, z którym zgadzam się w 100%. Jako nowy członek forum sam uważam, że zbytnia ,,biurokracja" nikomu nie jest do szczęścia potrzebna, a nawet jest szkodliwa.
Członek forum? To po co chcecie biurokratyzować WZBC.
-
Jako nowy członek forum sam uważam, że zbytnia ,,biurokracja" nikomu nie jest do szczęścia potrzebna, a nawet jest szkodliwa.
Pytanie co to oznacza "zbytnia biurokracja"? Bo z samym sformułowanie o tym, że ta "zbytnia biurokracja" jest niepotrzebna czy szkodliwa to się można zgodzić... natomiast pozostaje pytanie o to co jest biurokracją "zbytnią", a co niezbędną lub po prostu dobrze wpisującą się w narrację wirtualnego państwa?
Źle się trochę wyraziłem, przyznaję. Chodziło mi o to że również, tak jak autor gazetki nie popieram np. Rozległej hierarchii w policji gdzie policjantów można policzyć na palcach u jednej ręki.
Zainteresował mnie głównie początek artykułu, z którym zgadzam się w 100%. Jako nowy członek forum sam uważam, że zbytnia ,,biurokracja" nikomu nie jest do szczęścia potrzebna, a nawet jest szkodliwa.
Członek forum? To po co chcecie biurokratyzować WZBC.
Nie rozumiem tego ataku w stronę WBZWCh. Jakim cudem chcemy biurokratyzować nasz związek skoro podczas jego tworzenia jedyną osobą ,, wyszczególnioną" (nie wiem jak to nazwać) miał być( i pewnie będzie) do tej pory jeszcze nie wybrany biskup?
-
Chodziło mi o to że również, tak jak autor gazetki nie popieram np. Rozległej hierarchii w policji gdzie policjantów można policzyć na palcach u jednej ręki.
No, ale przecież poza funkcjami praktyczno-porządkowymi (moderatorskimi) to Policja funkcjonuje też jako pewna narracja wirtualnego państwa, stąd ma choćby komplet stopni policyjnych, choć policjantów jest tylko dwóch.
Na tej samej zasadzie można by podważyć zasadność chyba większości działań w v-państwie i większości usystematyzowanych struktur. Wszak wirtualna armia w sumie też nie potrzebuje kompletu stopni, skoro liczy kilka osób. Po co kwestie firm, skoro produkują tylko "na niby", po co inne struktury... w końcu dojdziesz do wniosku, że w sumie same wirtualne państwo jest niepotrzebne - no bo w sumie tak jest... służy tylko zabawie w sieci.
-
Jako nowy członek forum sam uważam, że zbytnia ,,biurokracja" nikomu nie jest do szczęścia potrzebna, a nawet jest szkodliwa.
Pytanie co to oznacza "zbytnia biurokracja"? Bo z samym sformułowanie o tym, że ta "zbytnia biurokracja" jest niepotrzebna czy szkodliwa to się można zgodzić... natomiast pozostaje pytanie o to co jest biurokracją "zbytnią", a co niezbędną lub po prostu dobrze wpisującą się w narrację wirtualnego państwa?
Źle się trochę wyraziłem, przyznaję. Chodziło mi o to że również, tak jak autor gazetki nie popieram np. Rozległej hierarchii w policji gdzie policjantów można policzyć na palcach u jednej ręki.
Zainteresował mnie głównie początek artykułu, z którym zgadzam się w 100%. Jako nowy członek forum sam uważam, że zbytnia ,,biurokracja" nikomu nie jest do szczęścia potrzebna, a nawet jest szkodliwa.
Członek forum? To po co chcecie biurokratyzować WZBC.
Nie rozumiem tego ataku w stronę WBZWCh. Jakim cudem chcemy biurokratyzować nasz związek skoro podczas jego tworzenia jedyną osobą ,, wyszczególnioną" (nie wiem jak to nazwać) miał być( i pewnie będzie) do tej pory jeszcze nie wybrany biskup?
Po co biskup? To biurokracja.
-
W zasadzie można chyba uznać, że jeśli neguje się te wszystkie ozdobniki w postaci stopni (policyjnych czy wojskowych), różną tytulaturę w zasadzie potrzebną tylko w celach narracji, tworzenie zasad działania mających postać "aktów prawnych", a co tym struktury to egzekwujące i inne takie (głównie przecież ozdobnicze) rzeczy to... chyba powinien się zastanowić co w ogóle robi w mikronacji i czego o niej oczekuje?
-
Gdyby mieszkało tutaj z 400 osób, to taki zakres stopni byłby zasadny. Przy takiej, a nie innej liczbie jest to po prostu zbędne. Tak jak cale to prawo, o czym już wcześniej wspominałem.
Jeśli nawet Prezes Policji nie ma pełnego dostępu do administrowania forum, to dlaczego w ogóle zasługuje na miano szefa służb, jak mniemam, porządkowych. Przecież jest administracja poza Policją, która poradzi sobie bez Parlamentu i Prezydenta. Jeśli w takim razie funkcjonowanie tego organu jest możliwe tylko dlatego, że ktoś to lubi, to już naprawdę więcej pisać nie trzeba. Chyba, że społeczeństwo lubi tego osobnika, który to lubi, to w takim razie niczego się nie doszukuję.
Ja bym jednak rozdzielał pewne elementy władzy. Państwo bez głównego zarządcy raczej nie istnieje, bez Rządu/Parlamentu/starszyzny plemienia też nie. Tutaj faktycznie ponosimy odpowiedzialność za losy mikronacji. W przypadku Policji chodzi jedynie o zamordyzm - i to w każdej postaci. Zawsze lepiej pouczać, niż być pouczanym. Jeśli ktoś to lubi na tyle, że potrafi coś takiego wymyślić w wirtualnym świecie, w którym funkcjonuje max. 200 osób, no to jest jednak oznaka czegoś niepokojącego.
Jakoś armii się nie czepiasz, jak pozwolę sobie zauważyć.
Bo do sprawowania tej funkcji wystarczy mu banowanie i globalne uprawnienia moderatorskie. Administracja oczywiście może sobie funkcjonować bez niczego, nawet bez obywateli w państwie - ale Policja, w przeciwieństwie do niej, wyrasta z nadanych przez "nadmiar" prawa uprawnień. Próba ograniczenia post factum działania administracji spełza na panewce - jak zechcą, to i tak każdego sobie wyrzucą. Rozsądniejsze jest więc powierzyć te kwestie, wpływające aktywnie na narrację (poprzez modyfikowanie stanu osobowego), komuś "osadzonemu w fabule".
Takie Winktown jakoś sobie istnieje. Podobnie, jak państwa z zamordystyczną władzą, a bez organów porządkowych. Czy one też są oznaką czegoś niepokojącego? Czym się policjant w takim rozumieniu różni od np. monarchy despotycznego, poza tym, że zdecydowanie łatwiej go spacyfikować?
A, mnie lubią, jakby coś. Nawet, o ile pamiętam, ex aequo prowadzę w głosowaniu na najbardziej lubianego rodaka.
W zasadzie można chyba uznać, że jeśli neguje się te wszystkie ozdobniki w postaci stopni (policyjnych czy wojskowych), różną tytulaturę w zasadzie potrzebną tylko w celach narracji, tworzenie zasad działania mających postać "aktów prawnych", a co tym struktury to egzekwujące i inne takie (głównie przecież ozdobnicze) rzeczy to... chyba powinien się zastanowić co w ogóle robi w mikronacji i czego o niej oczekuje?
Winktown najwyraźniej oczekuje.
Jako nowy członek forum sam uważam, że zbytnia ,,biurokracja" nikomu nie jest do szczęścia potrzebna, a nawet jest szkodliwa.
Pytanie co to oznacza "zbytnia biurokracja"? Bo z samym sformułowanie o tym, że ta "zbytnia biurokracja" jest niepotrzebna czy szkodliwa to się można zgodzić... natomiast pozostaje pytanie o to co jest biurokracją "zbytnią", a co niezbędną lub po prostu dobrze wpisującą się w narrację wirtualnego państwa?
Źle się trochę wyraziłem, przyznaję. Chodziło mi o to że również, tak jak autor gazetki nie popieram np. Rozległej hierarchii w policji gdzie policjantów można policzyć na palcach u jednej ręki.
Zainteresował mnie głównie początek artykułu, z którym zgadzam się w 100%. Jako nowy członek forum sam uważam, że zbytnia ,,biurokracja" nikomu nie jest do szczęścia potrzebna, a nawet jest szkodliwa.
Członek forum? To po co chcecie biurokratyzować WZBC.
Nie rozumiem tego ataku w stronę WBZWCh. Jakim cudem chcemy biurokratyzować nasz związek skoro podczas jego tworzenia jedyną osobą ,, wyszczególnioną" (nie wiem jak to nazwać) miał być( i pewnie będzie) do tej pory jeszcze nie wybrany biskup?
Po co biskup? To biurokracja.
Biurokracëjô je rychtych fein. <3
-
Chodziło mi o to że również, tak jak autor gazetki nie popieram np. Rozległej hierarchii w policji gdzie policjantów można policzyć na palcach u jednej ręki.
No, ale przecież poza funkcjami praktyczno-porządkowymi (moderatorskimi) to Policja funkcjonuje też jako pewna narracja wirtualnego państwa, stąd ma choćby komplet stopni policyjnych, choć policjantów jest tylko dwóch.
Na tej samej zasadzie można by podważyć zasadność chyba większości działań w v-państwie i większości usystematyzowanych struktur. Wszak wirtualna armia w sumie też nie potrzebuje kompletu stopni, skoro liczy kilka osób. Po co kwestie firm, skoro produkują tylko "na niby", po co inne struktury... w końcu dojdziesz do wniosku, że w sumie same wirtualne państwo jest niepotrzebne - no bo w sumie tak jest... służy tylko zabawie w sieci.
Dobra, przekonałeś mnie ;D
-
Będąc dyrektorem w wirtualnej Policji można jedynie podnieść swoje ego oraz ewentualnie wyżywać się na mniej doświadczonych w życiu mikronacji obywateli czy mieszkańców.
Jak rozumiem wg niektórych reagowanie na spam, wulgaryzmy czy po prostu niechlujstwo w postach jest "wyżywaniem się"? Pewnie wg niektórych tak może i jest - dla mnie jest po prostu trzymaniem pewnego poziomu tego forum.
I nie wiem co mają "bluzgi", "złośliwy spam" i pisanie "po polskiemu" z doświadczeniem w mikronacji? Czy ktoś kto w ogóle nie ma pojęcia o mikronacjach (nawet, że istnieją) nie wie, że tak objawia się po prostu zwyczajne "chamstwo w sieci"? No to jak się dopiero o tym dowiedział trafiając do mikronacji to w sumie... czas najwyższy. Jak się o tym dopiero dowiedział od naszej Policji to... chwała tej Policji.
[/quote]
Takie działanie na mieszkańców, którzy są tutaj od kilku tygodni, nazwałbym właśnie "wyżywaniem". Na mieszkańców działających od lat - "głupotą". Większości ludzi kręcących się w mikronacyjnym środowisku jest dorosłych - i zamiast krótkich, żołnierskich reprymend lepiej bawić się w wielotygodniową sprzeczkę z Policją w tle? Gratuluję poczucia szacunku dla czasu.
"Bluzgi" itd. nie maja z doświadczeniem nic wspólnego. Zaczynając zabawę w mikroświat raczej jest się świadomym, o co tu chodzi. Chyba, że ktoś nieobeznany nie wie jak zareagować na społeczeństwo bawiące się w każdym poście ironią, wymyślanymi teoriami i sprzecznymi z logiką myślami. Raczej od Policji się tego nie dowie/nie dowiedział - kiedyś taką funkcję pełniły różnorakie poradniki. W tym przypadku lepsza biurokracja i sztywne ramy porażające nudą każdego przybysza są lepsze. A potem proponuje się plany reagowania na malejącą liczbę mieszkańców v-świata...
Gdyby mieszkało tutaj z 400 osób, to taki zakres stopni byłby zasadny. Przy takiej, a nie innej liczbie jest to po prostu zbędne. Tak jak cale to prawo, o czym już wcześniej wspominałem.
Jeśli nawet Prezes Policji nie ma pełnego dostępu do administrowania forum, to dlaczego w ogóle zasługuje na miano szefa służb, jak mniemam, porządkowych. Przecież jest administracja poza Policją, która poradzi sobie bez Parlamentu i Prezydenta. Jeśli w takim razie funkcjonowanie tego organu jest możliwe tylko dlatego, że ktoś to lubi, to już naprawdę więcej pisać nie trzeba. Chyba, że społeczeństwo lubi tego osobnika, który to lubi, to w takim razie niczego się nie doszukuję.
Ja bym jednak rozdzielał pewne elementy władzy. Państwo bez głównego zarządcy raczej nie istnieje, bez Rządu/Parlamentu/starszyzny plemienia też nie. Tutaj faktycznie ponosimy odpowiedzialność za losy mikronacji. W przypadku Policji chodzi jedynie o zamordyzm - i to w każdej postaci. Zawsze lepiej pouczać, niż być pouczanym. Jeśli ktoś to lubi na tyle, że potrafi coś takiego wymyślić w wirtualnym świecie, w którym funkcjonuje max. 200 osób, no to jest jednak oznaka czegoś niepokojącego.
Jakoś armii się nie czepiasz, jak pozwolę sobie zauważyć.
Bo do sprawowania tej funkcji wystarczy mu banowanie i globalne uprawnienia moderatorskie. Administracja oczywiście może sobie funkcjonować bez niczego, nawet bez obywateli w państwie - ale Policja, w przeciwieństwie do niej, wyrasta z nadanych przez "nadmiar" prawa uprawnień. Próba ograniczenia post factum działania administracji spełza na panewce - jak zechcą, to i tak każdego sobie wyrzucą. Rozsądniejsze jest więc powierzyć te kwestie, wpływające aktywnie na narrację (poprzez modyfikowanie stanu osobowego), komuś "osadzonemu w fabule".
Takie Winktown jakoś sobie istnieje. Podobnie, jak państwa z zamordystyczną władzą, a bez organów porządkowych. Czy one też są oznaką czegoś niepokojącego? Czym się policjant w takim rozumieniu różni od np. monarchy despotycznego, poza tym, że zdecydowanie łatwiej go spacyfikować?
A, mnie lubią, jakby coś. Nawet, o ile pamiętam, ex aequo prowadzę w głosowaniu na najbardziej lubianego rodaka.
Sprawy wojskowe również uważam za pewien absurd w warunkach wirtualnych, ale na szczęście o tym nie rozmawiamy. Powiem tylko, że w przypadku armii mamy do czynienia tylko i wyłącznie z narracją. W policji nie tylko.
Jeśli do zabawy w Policję i policjantów wystarczą "takie" przywileje, to ja nadal jednak wolałbym już wprowadzenie czegoś w rodzaju Narodowej Administracji. Przy odpowiednim potraktowaniu tematu można i poprzez taką organizację wpływać aktywnie na narrację. I nie ma potrzeby w takim przypadku wprowadzenia tylu stopni.
Wybierając Winktown wiem na co się pisze. Wiem, jak tam wyglądają wszystkie sprawy związane z tym, o czym mówimy. Wybierając Bialenię nie miałbym takiego konkretu wyłożonego od razu na tacy. Jeśli państwo od razu bawi się w "zamordyzm", to nie ma problemu. Ktoś kiedyś wpadł na taki koncept państwa, znalazł kilku chętnych do zabawy i organizuje go w taki sposób. Ja, jako nowicjusz, mogę się odpowiednio zaadaptować. Tam nie ma problemu z "narastającą biurokracją". Tutaj jest.
W zasadzie można chyba uznać, że jeśli neguje się te wszystkie ozdobniki w postaci stopni (policyjnych czy wojskowych), różną tytulaturę w zasadzie potrzebną tylko w celach narracji, tworzenie zasad działania mających postać "aktów prawnych", a co tym struktury to egzekwujące i inne takie (głównie przecież ozdobnicze) rzeczy to... chyba powinien się zastanowić co w ogóle robi w mikronacji i czego o niej oczekuje?
Mówię (i mam nadzieję, że wciąż nadal mówimy) tylko o Policji. Rozumiem wyolbrzymianie (choć zupełnie nieuzasadnione i po prostu bezsensowne i durne), tylko po co je tutaj stosować cały czas? Policja przy takich kompetencjach nie jest tylko elementem narracyjnym. Armia - jest. Firmy - są.
-
Tam nie ma problemu z "narastającą biurokracją". Tutaj jest.
Na czym polega ten problem? Jakie są jego przejawy i konsekwencje? Czy ktoś ucierpiał w jego wyniku?
Mówię (i mam nadzieję, że wciąż nadal mówimy) tylko o Policji. Rozumiem wyolbrzymianie (choć zupełnie nieuzasadnione i po prostu bezsensowne i durne), tylko po co je tutaj stosować cały czas? Policja przy takich kompetencjach nie jest tylko elementem narracyjnym. Armia - jest. Firmy - są.
Do tej pory nie rozumiem jak można z pełną świadomością i uparcie czepiać się faktu, że tzw. global mod w jakimś kraju nazywa się inaczej (ach, ci Bialeńczycy - mieli czelność wysilić szare komórki i nazwać to policją!) i jego działania uregulowane są w prawie (odpowiedniku regulaminu na innych forach) tak, że każdy wie, co mu wolno a co nie, i na jakiej podstawie moderacja podjęła odpowiednie działania.
Rozumiem, że Pan jest zwolennikiem mikronacji jako forum gdzie można się popisywać twórczo (prasa, wiersze, własne nierzadko prowadzące donikąd przemyślenia quasi-filozoficzne, czy inne 'dzieła') i na którym obowiązuje dziesięciopunktowy regulamin oraz jest moderator, który kasuje, poprawia i banuje wedle własnego uznania, posiłkując się od czasu do czasu nieostrymi i bardzo ogólnymi normami zawartymi we wspomnianym regulaminie? Jeśli tak, to albo naprawdę pomylił Pan zaułki w internetach albo zachowuje się tak, jak niejeden realowy pismak, który bezsensownie brnie w głupotę, którą zdarzyło mu się sformułować na łamach prasy, ale broni jej zacieklej niż Japończycy Peleliu w '44, myśląc że w ten sposób wyjdzie z twarzą - szczerze mówiąc, to już nie wiem co gorsze...
-
Takie działanie na mieszkańców, którzy są tutaj od kilku tygodni, nazwałbym właśnie "wyżywaniem". Na mieszkańców działających od lat - "głupotą". Większości ludzi kręcących się w mikronacyjnym środowisku jest dorosłych - i zamiast krótkich, żołnierskich reprymend lepiej bawić się w wielotygodniową sprzeczkę z Policją w tle? Gratuluję poczucia szacunku dla czasu.
"Bluzgi" itd. nie maja z doświadczeniem nic wspólnego. Zaczynając zabawę w mikroświat raczej jest się świadomym, o co tu chodzi. Chyba, że ktoś nieobeznany nie wie jak zareagować na społeczeństwo bawiące się w każdym poście ironią, wymyślanymi teoriami i sprzecznymi z logiką myślami. Raczej od Policji się tego nie dowie/nie dowiedział - kiedyś taką funkcję pełniły różnorakie poradniki. W tym przypadku lepsza biurokracja i sztywne ramy porażające nudą każdego przybysza są lepsze. A potem proponuje się plany reagowania na malejącą liczbę mieszkańców v-świata...
To wszystko jest tylko i wyłącznie sterta pobożnych życzeń, szczególnie druga połowa (chociaż też chciałbym, żeby tak faktycznie było).
Jeśli do zabawy w Policję i policjantów wystarczą "takie" przywileje, to ja nadal jednak wolałbym już wprowadzenie czegoś w rodzaju Narodowej Administracji. Przy odpowiednim potraktowaniu tematu można i poprzez taką organizację wpływać aktywnie na narrację. I nie ma potrzeby w takim przypadku wprowadzenia tylu stopni.
A czym to konkretnie miałoby się jakościowo różnić?
Wybierając Winktown wiem na co się pisze. Wiem, jak tam wyglądają wszystkie sprawy związane z tym, o czym mówimy. Wybierając Bialenię nie miałbym takiego konkretu wyłożonego od razu na tacy. Jeśli państwo od razu bawi się w "zamordyzm", to nie ma problemu. Ktoś kiedyś wpadł na taki koncept państwa, znalazł kilku chętnych do zabawy i organizuje go w taki sposób. Ja, jako nowicjusz, mogę się odpowiednio zaadaptować. Tam nie ma problemu z "narastającą biurokracją". Tutaj jest.
A myśmy sobie wpadli na taki koncept Policji. Czym to się niby różni?
-
Tam nie ma problemu z "narastającą biurokracją". Tutaj jest.
Na czym polega ten problem? Jakie są jego przejawy i konsekwencje? Czy ktoś ucierpiał w jego wyniku?
Czy nadmiar prawa powoduje ofiary śmiertelne w społeczeństwie?
Przejawem może być coraz trudniejsze dostosowanie się do obecnych standardów życia w kraju. Konsekwencją - odpływ obywateli, nawarstwiające się problemy, których jakby wcześniej nie było.
Mówię (i mam nadzieję, że wciąż nadal mówimy) tylko o Policji. Rozumiem wyolbrzymianie (choć zupełnie nieuzasadnione i po prostu bezsensowne i durne), tylko po co je tutaj stosować cały czas? Policja przy takich kompetencjach nie jest tylko elementem narracyjnym. Armia - jest. Firmy - są.
Do tej pory nie rozumiem jak można z pełną świadomością i uparcie czepiać się faktu, że tzw. global mod w jakimś kraju nazywa się inaczej (ach, ci Bialeńczycy - mieli czelność wysilić szare komórki i nazwać to policją!) i jego działania uregulowane są w prawie (odpowiedniku regulaminu na innych forach) tak, że każdy wie, co mu wolno a co nie, i na jakiej podstawie moderacja podjęła odpowiednie działania.
Rozumiem, że Pan jest zwolennikiem mikronacji jako forum gdzie można się popisywać twórczo (prasa, wiersze, własne nierzadko prowadzące donikąd przemyślenia quasi-filozoficzne, czy inne 'dzieła') i na którym obowiązuje dziesięciopunktowy regulamin oraz jest moderator, który kasuje, poprawia i banuje wedle własnego uznania, posiłkując się od czasu do czasu nieostrymi i bardzo ogólnymi normami zawartymi we wspomnianym regulaminie? Jeśli tak, to albo naprawdę pomylił Pan zaułki w internetach albo zachowuje się tak, jak niejeden realowy pismak, który bezsensownie brnie w głupotę, którą zdarzyło mu się sformułować na łamach prasy, ale broni jej zacieklej niż Japończycy Peleliu w '44, myśląc że w ten sposób wyjdzie z twarzą - szczerze mówiąc, to już nie wiem co gorsze...
Nadal również idziemy tutaj w kierunku wyolbrzymiania. Nie wiem jak można odnosić jeden konkretny przykład do całego mikroświata. Jeszcze raz powtórzę - Policja w mikroświecie to nonsens i takim nonsensom będę się przeciwstawiał. Na resztę spraw nie zwracam w tekście uwagi, ale szuka się tej uwagi właśnie tam, gdzie jej nie ma.
Czy Trizondal na przełomie lat jest forum prasowym z zamordystyczną moderacją czy mikronacją? Jeśli tym pierwszym, to gratuluję historycznego rozeznania i dobranego argumentu.
Takie działanie na mieszkańców, którzy są tutaj od kilku tygodni, nazwałbym właśnie "wyżywaniem". Na mieszkańców działających od lat - "głupotą". Większości ludzi kręcących się w mikronacyjnym środowisku jest dorosłych - i zamiast krótkich, żołnierskich reprymend lepiej bawić się w wielotygodniową sprzeczkę z Policją w tle? Gratuluję poczucia szacunku dla czasu.
"Bluzgi" itd. nie maja z doświadczeniem nic wspólnego. Zaczynając zabawę w mikroświat raczej jest się świadomym, o co tu chodzi. Chyba, że ktoś nieobeznany nie wie jak zareagować na społeczeństwo bawiące się w każdym poście ironią, wymyślanymi teoriami i sprzecznymi z logiką myślami. Raczej od Policji się tego nie dowie/nie dowiedział - kiedyś taką funkcję pełniły różnorakie poradniki. W tym przypadku lepsza biurokracja i sztywne ramy porażające nudą każdego przybysza są lepsze. A potem proponuje się plany reagowania na malejącą liczbę mieszkańców v-świata...
To wszystko jest tylko i wyłącznie sterta pobożnych życzeń, szczególnie druga połowa (chociaż też chciałbym, żeby tak faktycznie było).
To współczuje tak poważnego podejścia do "zabawy" w wirtualne państwa.
Jeśli do zabawy w Policję i policjantów wystarczą "takie" przywileje, to ja nadal jednak wolałbym już wprowadzenie czegoś w rodzaju Narodowej Administracji. Przy odpowiednim potraktowaniu tematu można i poprzez taką organizację wpływać aktywnie na narrację. I nie ma potrzeby w takim przypadku wprowadzenia tylu stopni.
A czym to konkretnie miałoby się jakościowo różnić?
Jakościowo - w ogóle. Prawnie - też w ogóle. Praktycznie - zdecydowanie inaczej. Wiadomo, że to jest ta właściwa organizacja odpowiedzialna za porządek. A nie teoretyczna bajka.
Wybierając Winktown wiem na co się pisze. Wiem, jak tam wyglądają wszystkie sprawy związane z tym, o czym mówimy. Wybierając Bialenię nie miałbym takiego konkretu wyłożonego od razu na tacy. Jeśli państwo od razu bawi się w "zamordyzm", to nie ma problemu. Ktoś kiedyś wpadł na taki koncept państwa, znalazł kilku chętnych do zabawy i organizuje go w taki sposób. Ja, jako nowicjusz, mogę się odpowiednio zaadaptować. Tam nie ma problemu z "narastającą biurokracją". Tutaj jest.
A myśmy sobie wpadli na taki koncept Policji. Czym to się niby różni?
Czym się różni koncept państwa w stylu Winktown od konceptu typowego dla państw takich jak Bialenia?
-
Przejawem może być coraz trudniejsze dostosowanie się do obecnych standardów życia w kraju. Konsekwencją - odpływ obywateli, nawarstwiające się problemy, których jakby wcześniej nie było.
Wciąż czekam na podanie przez Pana konkretów. Odpływu obywateli z Bialenii nie ma - wprost przeciwnie. Natomiast co do nawarstwiających się problemów, których jakby wcześniej nie było, to do tej pory nie doczekaliśmy się z pańskiej strony ani jednego faktycznego przykładu, co jasno dowodzi, że to wydumana teoria.
Nadal również idziemy tutaj w kierunku wyolbrzymiania. Nie wiem jak można odnosić jeden konkretny przykład do całego mikroświata. Jeszcze raz powtórzę - Policja w mikroświecie to nonsens i takim nonsensom będę się przeciwstawiał. Na resztę spraw nie zwracam w tekście uwagi, ale szuka się tej uwagi właśnie tam, gdzie jej nie ma.
Jakiego znowu wyolbrzymiania? Krytykuje Pan nazwanie konkretnej instytucji konkretną nazwą i przyjęcie dla niej narracyjnej otoczki, co ma miejsce akurat tutaj w Bialenii. I do tej pory nie doczekaliśmy się ani jednego dowodu na bezsens lub szkodliwość takiego rozwiązania. Ja natomiast widzę same plusy: narracyjna spójność oraz jasne umocowanie w prawie, które jest podstawą stabilności każdego wirtualnego państwa. Prawo musi być ogólne, ogłoszone (dostępne dla każdego), jasne, możliwe do spełnienia, w zakresie represyjności regulować jedynie zachowania przyszłe, niesprzeczne, stabilne (nie zmieniające się jak w kalejdoskopie) i przestrzegane przez organy, które je ustanowiły. Tych osiem warunków jest na tyle uniwersalnych, że mają zastosowanie także do wirtualnych państw, mimo, że powstały w realu. Stworzenie Policji i określenie jej zadań i uprawnień w prawie a także analogicznie uczynienie tego wobec obywateli jest właśnie realizacją tych fullerowskich postulatów. Postulowanie czegoś odwrotnego w najlepszym razie prowadzi do niepewności i ryzyka, że władze (administracja, czy jak Pan chce to sobie nazywać), będą robiły z mieszkańcami (użytkownikami forum) co chciały i to w majestacie prawa, które będzie na tyle ogólne (lub w ogóle nie będzie istniało), że na to będzie pozwalać.
Czy Trizondal na przełomie lat jest forum prasowym z zamordystyczną moderacją czy mikronacją? Jeśli tym pierwszym, to gratuluję historycznego rozeznania i dobranego argumentu.
Trizondal na przestrzeni lat tylko przez bardzo krótki okres miał zbliżoną liczbę mieszkańców do obecnej sytuacji demograficznej Bialenii. Miał też bardzo różne epizody, włącznie z otwarcie autorytarnym, a niektórzy twierdzą nawet, że totalitarnym (co akurat jest bzdurą w warunkach mikronacji, gdyż nie da się "osiągnąć" tego co realne państwa totalitarne, a mikronacyjne pojęcie totalitaryzmu nie istnieje).Natomiast w ostatnim czasie (mówię z grubsza o ostatnich dwóch latach) kultura polityczna Trizondalu a także jego aktywność nie stała na najwyższym poziomie. Generalnie, państwo to sprawiało i sprawia wrażenie klubu dyskusyjnego z obieralnym przewodniczącym, którego rola i tak w praktyce jest żadna, bo każdy robi co chce, włącznie z prowadzeniem polityki zagranicznej. Także zmodyfikuję nieco pańskie ni to pytanie ni to twierdzenie z cytowanego posta i powiem, że Trizondal w ostatnim czasie był forum filozoficzno-komentatorskim z nielicznymi i nieporadnymi próbami uprawnia polityki, zaś w przeszłości miał epizod "zamordystyczny". Lepiej?
EDIT: Oczywiście, państwo, w którym panował "zamordyzm" nie nazywało się oficjalnie Trizondal, bo powstało z odłączenia się części mieszkańców od RSiT. Jednak mentalnie, czy "duchowo" to jedno i to samo z uwagi na pochodzenie twórców.
-
Przejawem może być coraz trudniejsze dostosowanie się do obecnych standardów życia w kraju. Konsekwencją - odpływ obywateli, nawarstwiające się problemy, których jakby wcześniej nie było.
Wciąż czekam na podanie przez Pana konkretów. Odpływu obywateli z Bialenii nie ma - wprost przeciwnie. Natomiast co do nawarstwiających się problemów, których jakby wcześniej nie było, to do tej pory nie doczekaliśmy się z pańskiej strony ani jednego faktycznego przykładu, co jasno dowodzi, że to wydumana teoria.
Bo na nieszczęście tego kraju to akurat się dopiero zaczyna. Właściwa fala uderzeniowa za jakiś czas się pojawi. Duże państwo akurat zawsze będzie miało stabilny przypływ świeżej krwi i odpływ nie jest/nie będzie aż tak widoczny. W takim wypadku wszystko naturalnie rozciąga się w czasie.
Podawałem wiele przykładów związanych z Policją, które mogą się pojawić, ale zostało to skwitowane "pobożnymi życzeniami". Czyli państwo przeładowane prawnie zawsze działa doskonale i bez problemów, a ewentualnie komplikacje po prostu w tak doskonałym społeczeństwie nie występują, więc nie wiem o co chodzi. W takim razie pyta Pan o niemożliwe.
Nadal również idziemy tutaj w kierunku wyolbrzymiania. Nie wiem jak można odnosić jeden konkretny przykład do całego mikroświata. Jeszcze raz powtórzę - Policja w mikroświecie to nonsens i takim nonsensom będę się przeciwstawiał. Na resztę spraw nie zwracam w tekście uwagi, ale szuka się tej uwagi właśnie tam, gdzie jej nie ma.
Jakiego znowu wyolbrzymiania? Krytykuje Pan nazwanie konkretnej instytucji konkretną nazwą i przyjęcie dla niej narracyjnej otoczki, co ma miejsce akurat tutaj w Bialenii. I do tej pory nie doczekaliśmy się ani jednego dowodu na bezsens lub szkodliwość takiego rozwiązania. Ja natomiast widzę same plusy: narracyjna spójność oraz jasne umocowanie w prawie, które jest podstawą stabilności każdego wirtualnego państwa. Prawo musi być ogólne, ogłoszone (dostępne dla każdego), jasne, możliwe do spełnienia, w zakresie represyjności regulować jedynie zachowania przyszłe, niesprzeczne, stabilne (nie zmieniające się jak w kalejdoskopie) i przestrzegane przez organy, które je ustanowiły. Tych osiem warunków jest na tyle uniwersalnych, że mają zastosowanie także do wirtualnych państw, mimo, że powstały w realu. Stworzenie Policji i określenie jej zadań i uprawnień w prawie a także analogicznie uczynienie tego wobec obywateli jest właśnie realizacją tych fullerowskich postulatów. Postulowanie czegoś odwrotnego w najlepszym razie prowadzi do niepewności i ryzyka, że władze (administracja, czy jak Pan chce to sobie nazywać), będą robiły z mieszkańcami (użytkownikami forum) co chciały i to w majestacie prawa, które będzie na tyle ogólne (lub w ogóle nie będzie istniało), że na to będzie pozwalać.
Tak jak wyżej. Wykładać dowody? Już tyle razy się tutaj wypowiadałem i wielokrotnie padały tutaj dowody, najwyraźniej dokładnego czytania ze zrozumieniem również się tu nie praktykuje.
Jaka konkretność Policji? To tylko teoretyzowanie dla wypełnienia danego aktu prawnego, w tym przypadku prawa policyjnego. Nie widziałbym problemu w samej narracyjnej otoczce - widzę problem w praktycznym funkcjonowaniu tego organu.
Mówi Pan też o możliwości spełnienia tego jasnego prawa. Prawo dt. Policji jest jasne, ale opiera się na takich nonsensach, że szkoda o tym wspominać. Już widzę praktyczną i bezproblemową realizację środków zapobiegawczych, zacierania dowodów. Same czynności porządkowe są dość mocno zamordystyczne - takich rzeczy akurat po tutejszych mieszkańcach bym się nie spodziewał. Gdzie zaufanie do obywateli?
Czy Trizondal na przełomie lat jest forum prasowym z zamordystyczną moderacją czy mikronacją? Jeśli tym pierwszym, to gratuluję historycznego rozeznania i dobranego argumentu.
Trizondal na przestrzeni lat tylko przez bardzo krótki okres miał zbliżoną liczbę mieszkańców do obecnej sytuacji demograficznej Bialenii. Miał też bardzo różne epizody, włącznie z otwarcie autorytarnym, a niektórzy twierdzą nawet, że totalitarnym (co akurat jest bzdurą w warunkach mikronacji, gdyż nie da się "osiągnąć" tego co realne państwa totalitarne, a mikronacyjne pojęcie totalitaryzmu nie istnieje).Natomiast w ostatnim czasie (mówię z grubsza o ostatnich dwóch latach) kultura polityczna Trizondalu a także jego aktywność nie stała na najwyższym poziomie. Generalnie, państwo to sprawiało i sprawia wrażenie klubu dyskusyjnego z obieralnym przewodniczącym, którego rola i tak w praktyce jest żadna, bo każdy robi co chce, włącznie z prowadzeniem polityki zagranicznej. Także zmodyfikuję nieco pańskie ni to pytanie ni to twierdzenie z cytowanego posta i powiem, że Trizondal w ostatnim czasie był forum filozoficzno-komentatorskim z nielicznymi i nieporadnymi próbami uprawnia polityki, zaś w przeszłości miał epizod "zamordystyczny". Lepiej?
Zupełnie nie lepiej. Poucza się mnie w tym temacie na wiele sposobów, ale kłamstw na temat Trizondalu nie brakuje. Nie brakuje wyolbrzymiania pewnych elementów życia codziennego w Trizondalu, nie brakuje fałszywego postrzegania rzeczywistości. Ograniczanie Trizondalu do forum filozoficzno-komentatorskiego (sic!) to obraza dla wszystkich byłych i obecnych mieszkańców tego kraju. Wiem, że Panowie coraz bardziej pogrążacie się w pewnym stylu interpretowania rzeczywistości, ale że aż tak? Kto właściwie daje takie przywileje na właśnie takie filozofowanie na temat mikronacji działającej w v-świecie już tyle lat?
Proszę mi powiedzieć również, kiedy miałby być w Trizondalu ten "totalitaryzm"?
-
Bo na nieszczęście tego kraju to akurat się dopiero zaczyna. Właściwa fala uderzeniowa za jakiś czas się pojawi. Duże państwo akurat zawsze będzie miało stabilny przypływ świeżej krwi i odpływ nie jest/nie będzie aż tak widoczny. W takim wypadku wszystko naturalnie rozciąga się w czasie.
Widział Pan może kiedykolwiek dziennik prawny Sarmacji? Wie Pan jak działa tam wymiar sprawiedliwości, prefektura itp.? I co, Sarmacja przeżywa kryzys aktywności, czy wprost przeciwnie? A co z sytuacją ludnościową przywołanego tutaj Winktown czy Trizondalu, które to stawia Pan jako przeciwwagę dla rzekomego zamordyzmu a'la Bialenia? Nawet jeśli przyjęlibyśmy pański tok rozumowania jako prawidłowy (co jest w rzeczywistości niemożliwe, bo teoria zbudowana z niczego nie może trzymać się kupy), czyli, że w Bialenii panuje zamordyzm a w Trizondalu nie, to która "koncepcja" lepiej się sprawdza?
Podawałem wiele przykładów związanych z Policją, które mogą się pojawić, ale zostało to skwitowane "pobożnymi życzeniami". Czyli państwo przeładowane prawnie zawsze działa doskonale i bez problemów, a ewentualnie komplikacje po prostu w tak doskonałym społeczeństwie nie występują, więc nie wiem o co chodzi. W takim razie pyta Pan o niemożliwe.
Nie podał Pan ani jednego przykładu, który miałby miejsce do tej pory, a raczej jakieś mgliste "zagrożenia" jakie rzekomo czyhają w przyszłości ze względu na "zamordyzm policyjny" i "przeładowanie prawne", choć i tu próżno doszukiwać się konkretu. Więc wciąż nie wiem, po lekturze pańskich rewelacji, jakie to rzekome plagi spadną w przyszłości na Bialenię z tego powodu, i na jakiej podstawie wywodzi Pan takie wnioski. Ogólnie, przydałoby więcej logicznego myślenia a mniej pseudo-prorockich wywodów, ale tego, jak widać, próżno w Pana tekstach szukać.
Tak jak wyżej. Wykładać dowody?
Cały czas na to czekam. I nie ja jeden chyba.
Już tyle razy się tutaj wypowiadałem i wielokrotnie padały tutaj dowody, najwyraźniej dokładnego czytania ze zrozumieniem również się tu nie praktykuje.
Rzeczywiście każdy Bialeńczyk albo Skarlandczyk to ślepiec i w dodatku głupek! Nie wiem w takim razie co Pan jeszcze robi wśród tylu idiotów?
Jaka konkretność Policji? To tylko teoretyzowanie dla wypełnienia danego aktu prawnego, w tym przypadku prawa policyjnego. Nie widziałbym problemu w samej narracyjnej otoczce - widzę problem w praktycznym funkcjonowaniu tego organu.
W jednym zdaniu twierdzi Pan, że nie umiem czytać ze zrozumieniem, zaś zaledwie wiersz dalej sam Pan wyraźnie niestety prezentuje nam to przykre zjawisko. Pisałem o konkretnym nazwaniu moderatora policjantem i jasnym spisaniu zasad jego działania, co Pan usilnie stara się w tym wątku deprecjonować. Zaś nie wiem gdzie Pan wypatrzył w mojej wypowiedzi jakieś choćby napomknięcie o "konkretności Policji" (?). Co to miałoby w ogóle znaczyć?
Mówi Pan też o możliwości spełnienia tego jasnego prawa. Prawo dt. Policji jest jasne, ale opiera się na takich nonsensach, że szkoda o tym wspominać.
No właśnie tak się z Panem dyskutuje... "Prawo opiera się tutaj na nonsensach, ale nie będę o tym rozmawiał"... Jak się powiedziało "A" to trzeba powiedzieć "B", albo zamilknąć, by się dalej nie ośmieszać. Jak się coś twierdzi, to w cywilizowanej i kulturalnej dyskusji warto by to było udowodnić, a nie kwitować frazą: "A szkoda gadać". Faktycznie - jak na razie chyba nie mamy zbytnio o czym, bo nie raczył Pan niczym poprzeć swoich zarzutów.
Już widzę praktyczną i bezproblemową realizację środków zapobiegawczych, zacierania dowodów. Same czynności porządkowe są dość mocno zamordystyczne - takich rzeczy akurat po tutejszych mieszkańcach bym się nie spodziewał. Gdzie zaufanie do obywateli?
Jak wyżej - zero konkretów. Już abstrahując od tego, że wyraźnie nie zna Pan specyfiki nordackiej, skoro formułuje takie opinie... Jeśli będzie miał Pan takie życzenie, możemy kontynuować ten wątek, choć wydaje mi się, że nie powinien tego tłumaczyć gość z zagranicy a raczej ktoś z tego kontynentu.
Zupełnie nie lepiej. Poucza się mnie w tym temacie na wiele sposobów, ale kłamstw na temat Trizondalu nie brakuje.
Nie poucza a odpiera bezsensowne i oburzające momentami zarzuty - do tego stopnia są one irytujące, że obala je już nawet osoba obecnie dla Bialenii z zagranicy...
Ograniczanie Trizondalu do forum filozoficzno-komentatorskiego (sic!) to obraza dla wszystkich byłych i obecnych mieszkańców tego kraju. Wiem, że Panowie coraz bardziej pogrążacie się w pewnym stylu interpretowania rzeczywistości, ale że aż tak? Kto właściwie daje takie przywileje na właśnie takie filozofowanie na temat mikronacji działającej w v-świecie już tyle lat?
Obraża? Najpewniej, choć to uczucie względne, zależne od perspektywy. Z punktu widzenia osoby tak dumnej, że aż ślepej, to takie określenia na pewno ją obrażają. Ale takie są fakty - zamiast narzekać na wszystko i wszystkich dookoła, proszę sprawdzić co się dzieje w domu. Od dłuższego już czasu większość rozrywki w Trizondalu dostarcza komentowanie wydarzeń zagranicą i tworzenie jakiś niesamowitych i szukających taniej sensacji artykułów i teorii, na dokładkę dochodzi także kompletna samowola delegatów i ich iście genialne pomysły na niemal każdym kolejnym kongresie Ostii... Tak było jak jeszcze mieszkałem w MAW, poprzez mój okres bialeński, skończywszy na dniu dzisiejszym. Trizondal nie jest zaś na pewno, żadną "świętą krową", by nie móc na jego temat wygłaszać opinii i przytaczać faktów. Są państwa istniejące dłużej, na temat których nie raz i nie dwa się wypowiadano, więc proszę sobie darować to święte oburzenie.
Proszę mi powiedzieć również, kiedy miałby być w Trizondalu ten "totalitaryzm"?
Czy na pewno doczytał Pan moją wypowiedź do końca? Ja pisałem jedynie o epizodzie autorytarnym posiłkując się własnymi wspomnieniami i twierdzeniami Marcela Hansa. I uzupełniłem jeszcze, że pisałem konkretnie o tworze, który oderwał się od RSiT, ale nieważne czy nazwiemy ich Sclavińczykami czy Trizondalczykami - duchowo pochodzili z tego samego państwa. Całe szczęście jednak, że ideologicznie nie wygrała koncepcja "separatystów". Nie zmienia to jednak wciąż faktu, że w chwil obecnej sytuacja wygląda tak, jak to przedstawiłem powyżej.
-
Czy nadmiar prawa powoduje ofiary śmiertelne w społeczeństwie?
Przypuszczam, że można tak powiedzieć, w końcu nie ma tu ofiar śmiertelnych bez jego używania, a czym więcej paragrafów, tym większa szansa, że ktoś je złamie.
Przejawem może być coraz trudniejsze dostosowanie się do obecnych standardów życia w kraju. Konsekwencją - odpływ obywateli, nawarstwiające się problemy, których jakby wcześniej nie było.
Każdy wyznacza jakieś standardy życia w kraju. Wyjąwszy może Ałustrię.
Ale tak szczerze, jaki odpływ obywateli? Od początku czerwca zeszłego roku liczba obywateli nie spadła poniżej 20. A nawet Ci, którzy odpływają, regularnie powracają, choć nie zawsze na długo i nie zawsze z chęcią odzyskania papierka.
To współczuje tak poważnego podejścia do "zabawy" w wirtualne państwa.
Ale to wszystko bzdury były. Za długo w mikroświecie przebywasz, że takie coś głosisz. Mam po kolei wymieniać, co w czym nie jest prawdziwe?
Wiadomo, że to jest ta właściwa organizacja odpowiedzialna za porządek. A nie teoretyczna bajka.
Em, nie. Nie, nie wiadomo. Przeciętnemu internaucie coś nazwanego "Narodowa Administracja" się skojarzy z grupą kolesi, którzy spełniają prośby informatyczne.
Czym się różni koncept państwa w stylu Winktown od konceptu typowego dla państw takich jak Bialenia?
Podejściem.
Bo na nieszczęście tego kraju to akurat się dopiero zaczyna. Właściwa fala uderzeniowa za jakiś czas się pojawi. Duże państwo akurat zawsze będzie miało stabilny przypływ świeżej krwi i odpływ nie jest/nie będzie aż tak widoczny. W takim wypadku wszystko naturalnie rozciąga się w czasie.
Tia... Dopiero się zaczyna. Po dwóch latach usunięto Policji możliwość zabijania ludzi ot tak, ale problem z gestapo dopiero się zaczyna.
A poza wszystkim, to jest ta okolica mapy, gdzie stabilność osiąga się albo latami (Bialenia), albo ludnością w całości napływową (Kugaria), albo prawem rozpoczynającym się w praktyce od opinii panującego (Abachazja).
Podawałem wiele przykładów związanych z Policją, które mogą się pojawić, ale zostało to skwitowane "pobożnymi życzeniami". Czyli państwo przeładowane prawnie zawsze działa doskonale i bez problemów, a ewentualnie komplikacje po prostu w tak doskonałym społeczeństwie nie występują, więc nie wiem o co chodzi. W takim razie pyta Pan o niemożliwe.
Bo te wszystkie przykłady oparte były na mylnym postrzeganiu rzeczywistości.
Kto właściwie daje takie przywileje na właśnie takie filozofowanie na temat mikronacji działającej w v-świecie już tyle lat?
Trizondalczykom wolno filozofować o Bialenii, ale w drugą stronę to już nie działa?