Wielce Szanowni Hasselandczycy,
Przez ponad rok nasz układ z Republiką Bialeńską działał i przynosił korzyści. I chociaż zawsze da się znaleźć zarówno minusy jak i plusy każdej ze spraw, to w tym wypadku pozytywy przeważały. Te dla Królestwa to były: lepsze i sprawniej zarządzane forum, wspólna reklama i możliwość pozyskiwania nowych obywateli, a także niewielka, ale zawsze jakaś działalność Bialeńczyków w Hasselandzie. Do kolejnych pozytywów zaliczyłbym wzrost aktywności we wspólnocie jako całości i możliwość prowadzenia inicjatyw na większą skalę. Jeżeli zaś chodzi o drugą stronę medalu musiałbym wspomnieć przede wszystkim o przenoszeniu aktywności Hasselandczyków do Bialenii, co działo się praktycznie bez przerwy. Do kolejnych należy spadek pozycji Hasselandu i mniejsza decyzyjność państwa, a co za tym idzie mniejsza atrakcyjność.
W ostatnich dniach sytuacja drastycznie się zmieniła. Ostre słowa i spór wobec nowego układu zaostrzył się. Wzrosła także liczba bialeńskich nacjonalistów, którzy żądają kolejnego, zawartego w umowie, wzrostu znaczenia Republiki Bialeńskiej. Po raz kolejny pojawiają się też pomysły tworzenie dwóch kategorii obywateli. Liczne głosy rządowe, jak i pozarządowe z nich wynikające jawią się dla nas, Hasselandczyków jako obraźliwe i niezwykle krytyczne. Szczególną rolę odegrała tu wypowiedź Premiera Faradobusa, który porównał działaczy Hasselandzkich do wrogich agentów.
Wobec tych wszystkich zarzutów, my Hasselandczycy przestaliśmy czuć się w Bialenii jak u przyjaciół. Zaczęto nas traktować jako wrogów, dbających tylko o własne pozycje i władze. Poczuliśmy się, jakby zapomniano o naszym wkładzie, poświęconym czasie i wysiłkach, o miesiącach żmudnej, ciężkiej pracy w Parlamencie, Rządzie, samorządach,organizacja pozarządowych i obywatelskich. Mimo późniejszych zapewnień, że to nie nas się nie chce, ale nowego układu, poczucie zdrady pozostało. Nie chcemy już dalej pozostawać w Wolnogradzie i okolicach. Ba! Zaczęto nam wytykać brak wkładu finansowego w forum, na nim zaczęliśmy również czuć się już nieswojo.
Nie przyszedłem jednak dziś się wam żalić i płakać. Mówię tylko jak w naszych oczach sytuacja wygląda. Jest na nią jednak proste i skuteczne rozwiązanie - zakończenie stowarzyszenia między naszymi państwami. Uważam, że jest to w tej chwili najlepsza możłiwa opcja dla Królestwa Hasselandu. Wielokrotnie powtarzano - Hasseland bez Bialenii nie ma szans istnienia, rozpadnie się lub będzie wegetować. Hasselandczycy udowodnią, że tak nie będzie. Stać nas na budowę silnej, niezależnej mikronacji. Mamy niezwykłą, długą hisotirę, oryginalne i silne tradycje i zwyczaje, kulturę. Mamy przywiązanych obywateli, gotowych do walki o lepsze jutro.
Wbrew pozorom na Bialenii świat dla Królestwa Hasselandu się nie kończy. Jeżeli wypowiemy układ, w trakcie najbliższych dwóch miesięcy czeka nas wiele pracy. Naszym zadaniem będzie zbudowanie nowego forum i przeniesienie tam obecnej zawartości. Poza kwestiami informatycznymi, pozostanie utworzenie nowego systemu prawnego i całej koncepcji działania na najbliższe miesiące, albo i lata. Wierzę, że uda nam się to wszystko osiągnąć i nigdy się nie poddamy.
Oddany Hasselandczyk,
/-/ Eddard Noqtern
Szanowni i zacni,
Po kilku dniach rozważeń i przemyśleń wpadłem na pewien pomysł, który moim zdaniem jest warty realizacji i można go nazwać kompromisowym w stosunku do dwóch możliwości, które się przed nami rozpościerają: opuszczeniem struktur bialeńskich i działalności jako w pełni niepodległe państwo oraz pozostaniem w układzie stowarzyszeniowym na zmienionych warunkach.
Nie da się zaprzeczyć, że w naszych relacjach nastąpił kryzys. Obie strony nie są pewne, czy chcą dalej współpracować, a jeśli tak to chcą zmienić warunki, na bardziej izolacyjne, bo tak trzeba nazwać podział na okręgi wyborcze do oddzielnego poza Parlamentem RB Senatu. Wydaje mi się, więc że nadszedł czas na rozłąkę, ale to co proponuje to byłaby, że tak to ujmę: "rozłąka na okres próbny".
Nie podpisalibyśmy nowego układu stowarzyszeniowego, a Hasseland zacząłby działać w pojedynkę. Jednakże, po jakimś czasie, na przykład trzech miesiącach, bogaci w doświadczenia z tego okresu, ponownie zasiedlibyśmy do rozmów. Być możemy dojdziemy do zdania, że układ należy porzucić i od teraz działać jako sojusznicy, ale jako dwa osobne państwa? Może postanowimy powrócić do układu, bo zauważymy, że działając osobno osiągamy mniej i słabiej? A może postanowimy przedłużyć okres próbny o kolejne miesiące? Kto wie? My w tej chwili na pewno nie...
Według mnie właśnie takie rozwiązanie najlepiej rozwiąże burzę, która rozciąga się nad nami w trakcie ostatnich dni. Kiedy już ochłoniemy, zdobędziemy nowe doświadczenia z ponownej samodzielnej działalności będzie nam łatwiej stwierdzić w jakim kierunku powinniśmy podążać.