Gdy w Zgromadzeniu Obywateli będziemy dyskutować nad nową Konstytucją, trzeba się zastanowić, w jakim kierunku zmierzać. Na pewno nie w republikańskim, bo w Hasselandzie republikańskich nastrojów nie ma. A więc monarchia. Ale jaka?
Mikronacje mniej lub bardziej skutecznie usiłują naśladować państwa realne. I nie mówię tu o mikronacyjnej Francji czy Austro-Węgrzech. Prób naśladowania reala było i jest sporo. Niektóre mikronacje tego nie czynią, np. Bialenia, która zadowala się mało oryginalną nazwą "Parlament". Ale i Sarmacja ma dziwną mieszankę instytucji, z Sejmem i Radą Ministrów, ale i Księciem wraz z jego Dworem.
Dawny Hasseland wzorował się na RP, z Sejmem, Premierem i "złotym" jako pieniądzem. Za czasów Cyberii sytuacja się pokomplikowała. Odrodzony, Hasseland próbował naśladować Kanadę - Król miał być importowany, a Gubernator Generalny i Premier - właśni. Ale Kanada nam nieco odpłynęła i zostały z niej (a raczej z Wielkiej Brytanii...) nazwy urzędów dworskich, bo nawet prowincje uległy likwidacji.
Oczywiście, nie musimy niczego naśladować. Dajmy sobie spokój z Kanadą (którą prywatnie bardzo lubię...). Przyjrzyjmy się realnym monarchiom.
- można nadal mieć Dwór jak dotąd, nazwy urzędów są ładne.
- jak dotąd Wicekrólestwo Vienbien i inne jednostki terytorialne.
- powstaje problem, jaki ma być Rząd. Rada Ministrów czy Rząd właśnie? Wybór skromny. Tradycyjny Premier, czy Kanclerz?
- no i jaki parlament. Jest nas za mało by mieć wybieralną izbę niższą, ale w starej Konstytucji jest - amerykańska!!! - Izba Reprezentantów. To jak, utrzymujemy czy zmieniamy?
Może zastosować system brytyjski, Król z Dworem, Rząd z Premier, Izbę Lordów i Izbę Gmin. No ale lordowie są na Dworze! To w sumie nie szkodzi, jest ceremonialna nazwa Izba Parów. Jak ktoś nie wie, kto to par:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Par_(tytu%C5%82_brytyjski)
Ktoś powie: ważniejsze są uprawnienia niż nazwy. Tak, ale musimy wiedzieć i jedno, i drugie.