Z cmentarzami to bardziej chodziło mi o to, że mogłyby istnieć jakieś zabronione do wyboru przez skazańców (odpowiednik polskich Powązek na przykład) - ale widzę, że nie ma tego problemu.
Co do metody stracenia to postulowałbym raczej przyznanie możliwości wyboru, zaś w czasie wojny egzekucję taką, która najszybciej pójdzie (chodzi mi tu o dostępność środków - przecież jak ktoś sobie zażyczy np. krzesła, a nie ma prądu i nie będzie, bo elektrownia została zniszczona, to zamiast tego wstrzyknie się po prostu chlorek potasu, który jest na miejscu, bo w okolicy jest np. fabryka trucizn bojowych).
Z testamentem jest tak, że można go sobie zmieniać do woli - takie mamy prawo. Zatem, skazaniec może kombinować - i to powinno zostać jakoś prawnie ujęte, żeby uniknąć sytuacji, że cogodzinna poprawka przedłuża życie, a w końcu znużony tym sędzia zmniejsza wyrok.