Nie będę upierać się co do tych komitetów, aczkolwiek dla mnie zebranie chociaż tego jednego towarzysza ideowego to taki próg charyzmy, minimum instynktu politycznego.
Miałbyś może rację w systemach wieloosobowych, teoretycznie zapobiegałoby to rozczłonkowaniu... tyle, że przy systemie głosowania "na osobę" i tak w praktyce nie ma to większego znaczenia - bo co z tego, że dwie osoby stworzą komitet? Obywatel głosuje na konkretną osobą czyli i tak fakt zakładania komitetów nie ma znaczenia - jeden może wejść, a drugi nie dostać ani jednego głosu. I tak w Parlamencie musi się dogadywać z tymi co weszli.
Gdy proponowałem system indywidualnego głosowania na konkretne osoby to moją myślą było to, aby wyborca głosował i wybierał tych, którzy swoim działaniem, zdobytym zaufaniem i gwarancją aktywności pozwalają przypuszczać, że będą dobrze działali dla państwa. Uważałem, ze system partyjny nie bardzo się sprawdza, bo prowadzi do ciągnięcia za uszy osób nieaktywnych, niepopularnych, nie dających gwarancji bycia dobrym reprezentantem narodu - przez "charyzmatycznych przywódców".
System partyjny moim osobistym zdaniem się nie do końca sprawdzał - w sumie przy niewielkiej ilości osób i tak dogadywaliśmy ponadpartyjnie co do koniecznych działań i tak przebiegały głosowania, przy małej ilości osób w polityce aktywnych i tak liczyła się osoba, a nie partia (choć partyjne ogony czasem głosowały "za swoimi"). W założeniu system partyjny miał być ciekawy prowadzący do debat itd... ale w praktyce sam wiesz co było.
Właśnie moim zdaniem będzie lepiej i ciekawiej, gdy poszczególne osoby indywidualnie będą musiały zabiegać o wyborców, będą musiały zawierać doraźne koalicje (osób w danej tematyce się obracających) gdy będzie chodziło o jakieś projekty ustaw lub będą musiały przekonywać innych do trafności swojego pomysłu.
Wg mnie warunek powoływania dwuosobowych komitetów wyborczych jest niecelowy (choć nie widzę przeszkód by dobrowolnie takie tworzyć) - nowy system wyborczy ma przecież sprawić by wyborca kierował się zaufaniem do danego kandydata i jego walorami (ocenianymi przez wyborcę), a nie by głosować wg przynależności do partii czy komitetu.