Wcale tak źle nie jest porównując z poprzednimi kadencjami, śmiem zasugerować, że to przez wakacje.
A ja śmiem sugerować, że w Parlamencie znajdują się osoby, które nie mają czasu na pełnienie tych obowiązków. Ja nie oskarżam tych osób, bo to wspaniałomyślnie z ich strony, że zgodzili się kandydować do Parlamentu i starają się sprawować swoje obowiązki, aczkolwiek Parlament powinien być miejscem dla wybranych, najaktywniejszych w danym okresie i najbardziej odpowiedzialnych obywateli.
Restrykcje na starcie - owszem. Restrykcje dotyczące utraty - motywują do aktywności.
Żadna mikronacja w której miałem przyjemność działać nie odbierała zbyt szybko i bezsensownie obywatelstw. Przecież każdy ma czasem trudniejsze okresy w realu, albo jakieś wyjazdy na wakacje, czy cokolwiek innego. To nie tylko kwestia motywacji do aktywności, ale też możliwości.
Poza tym, odbieranie obywatelstw osobom, które akurat utraciły motywację lub mają ograniczony czas, raczej zdemotywuje te osoby do przeznaczania Bialenii swojego ograniczonego czasu i energii.
Słabo aktywni obywatele w niczym nie przeszkadzają, w każdej mikronacji istniejącej dłużej niż kilka tygodni, tacy są.
To po co Premier?
Do pomocy.
Przykład?
Blokowanie inicjatyw prezydenta i rządu, warcholstwo, ukrainizacja parlamentu.
Widzisz, już obecnie organy prawodawcze działają wolno - a teraz chcesz jeszcze przedłużyć tę ich pracę.
Śmiem twierdzić, że ja ustawy do których nie mam zastrzeżeń (większość) lub przynajmniej akceptuję wybór posłów (a tu już zdecydowana, bardzo zdecydowana większość) podpisywałbym w ciągu jednego dnia.
Może czegoś nie pamiętam, aczkolwiek z tego co pamiętam w czasie swoich półrocznych rządów, gdybym miał prawo weta, to zastanowiłbym się nad jego użyciem dwa razy. Raz, gdy nie chcieliście inkorporować realnego prawa międzynarodowego i drugi raz, gdy usunęliście Dzień Przyjaźni ze świąt państwowych.
Aczkolwiek czy rzeczywiście bym zawetował, tego nie wiem.
Dlatego wcale nic nie musiałoby być przedłużone. A czasem warto wprowadzić kontrolę nad decyzjami parlamentu. Choć obecnie mogę pochwalić posłów każdej z kadencji parlamentu, tak w przyszłości może być różnie. Lepiej się zabezpieczyć przed sejmokracją, znaną nam przecież z realnej historii.