W takim razie masowe samobójstwa osób związanych ze Smoleńskiem, wywiadem i nie tylko to czysty przypadek? 
Bzdurna propaganda nawiedzonych (a raczej cwanych) polityków podchwytywana przez rządne sensacji media (i odwrotnie) - które przecież żyją z różnych afer, sensacji, spisków i tragedii (taki już chleb "popularnego dziennikarstwa). Na tej zasadzie jak dopasowywano samobójstwa, przypisując rzekomy związek z katastrofa samolotu w Smoleńsku - że w sumie jakbym się uparł to mógłbym dopasować to w zasadzie do jakiegokolwiek wydarzenia.
Wystarczy spojrzeć na statystyki samobójstw, które zresztą rosną w Polsce ostatnio od około 4000 w 2010 do 6000 w 2013 (choć w latach 90-tych były w okolicy 5500) - żeby zobaczyć jak popularne jest odbieranie sobie życia. Co ciekawe więcej osób ginie w przypadkach samobójstw niż w wypadkach drogowych (a śmiertelność w wypadkach mamy na tle Europy duża). W praktycznie około połowy przypadków nie udaje się ustalić przyczyny samobójstwa - wcale nie dotykają one ludzi biednych, a większość tych rzekomo "tajemniczych samobójców" to byli ludzie ze statystycznej grupy "podwyższonego ryzyka".
No ale co "lepiej" brzmi - zwykłe samobójstwo spowodowane różnymi możliwymi czynnikami życiowymi (i to wcale nie drastycznymi) czy "tajemnicze samobójstwo" z niewypowiedzianą sugestią że "ktoś w tym pomógł"? Co się lepiej sprzeda w brukowcu, co się lepiej sprzeda w telewizorze - a na dodatek co mogą wykorzystać politycy, którzy jak ognia unikają konkretów i trudnych pytań. Czym najlepiej dołożyć politycznym przeciwnikom i na czym najlepiej zyskać poklask gawiedzi - skoro ludzie spiski kochają, a do tego żeby bredzić o spiskach nie trzeba się na niczym znać... nie musi ani polityk, ani odbiorca.
No i potem jesteś na każdym kroku atakowany tą "sieczką" - która za pomocą różnych zabiegów ma Cię przekonać jaki to "dziwny jest ten świat", która z każdego wypadku robi narodową tragedię, z byle bandyty tworzy wielkiego gangstera, a byle przekrętu wielką aferę, a z każdej rzeczy gdzie jest choć cień niewyjaśnionego w 100% robi zaraz teorię spisku. Cała kupa ludzi doskonale z tego żyje, a kolejni robią na tym kariery, choćby 5-minutowe. Lud kocha takie spiskowe "igrzyska" - mogą potem siedzieć i spekulować przy piwie do woli, nie trzeba się na niczym znać, nie trzeba wysilać umysłu - wystarczy snuć niestworzone teorie zasłyszane na X stronach w Internecie, wyczytane na stronach Y brukowców czy zasłyszane na Z programach "informacyjnych". Jedna wielka sieczka trafiająca na podatny grunt coraz bardziej zdebilałego społeczeństwa.
Radzę sobie wyrobić na to odporność... bo stopień tej medialnej papki osiąga już niespotykane wyżyny - ale ludzie są łatwo sterowalni i naiwni do bólu, to i to się rozwija. W każdej sprawie jak się nie jest wśród tego coraz większego procenta zdebilałego do cna społeczeństwa, które zatraciło zdolność logicznego myślenia (o czytaniu ze zrozumieniem nawet nie wspominam) - to warto w interesującej sprawie sięgnąć trochę po wiedzę fachową, a nie po tą wszechobecną i zalewającą wszystko ogłupiającą papkę. Świat wyda się zupełnie innym miejscem - niestety bardzo prozaicznym i przegrywającym "atrakcyjnością" ze spiskami i aferami.
A do tego jest coś strasznie prozaicznego... większość chce by taka katastrofa lotnicza okazała się zamachem lub co najmniej jakimś wielkim przekrętem - bo to ciekawe, znacznie ciekawsze od prozaicznego wypadku spowodowanego jak to zwykle bywa arogancją wobec przepisów, nieudolnością maskowaną mądrą miną oraz zwyczajnym "kozactwem" i chęcią pokazania "co to nie ja".