Ale przynajmniej to była "własna" patologia, w przeciwieństwie do komunizmu.
Fakt, ale zawsze tutaj można dyskutować (w kontekście ocen polityków), co jest sytuacją gorszą?
Czy "własna patologia", którą wytwarza się na skutek woli ocenianych polityków, czy może "obca patologia", bo ta zostaje narzucona, a politycy ją realizujący mogą poruszać się tylko w ramach takiej swobody, jaką daje im państwo narzucające tą "patologię".
I tutaj pojawia się pewien problem z oceną... bo na wiele przejawów, a pewnie i większość przejawów "narzuconej patologii" wpływu nie ma, można co najwyżej kombinować (sztucznie się uśmiechając do narzucającego) jak uczynić ją nieco mniej dolegliwą. Natomiast na "własną patologię" ma się wpływ i trudno cokolwiek zwalić na kogoś kto ją narzuca.