Akurat obrona Westerplatte, Wizny i innych placówek to nie mit.
Nie twierdzę przecież, że sam fakt danej bitwy/potyczki/obrony to mit (bo się przecież odbyła) - tylko, że jest to często zmitologizowane i wyolbrzymiane właśnie za pomocą propagandy PRL-owskiej. A te wzniosłe bajeczki trzymają się co śmieszniejsze do dzisiaj i jeszcze są powielane czy ubarwiane... a czasem nawet rozbudowywane.
Co do zdrady zachodu, to po prostu Gamelin bał się wojny, mógł zmusić Niemców do walki na dwa fronty już w 40'.
Ogólnie walki Francuzów to jedna wielka pomyłka, podobnie to, że Anglicy sami przyczynili się do obrony wysp.
Oczywiście z perspektywy czasu możemy stwierdzić, że lepiej by wyszli jednak na zaatakowaniu Niemiec w 1939, choć walki wcale nie przyniosły by im wtedy zwycięstwa (najprawdopodobniej), ale raczej nie skończyło by się to jak w 1940... tylko, że nikt "szklanej kuli" nie miał.
Co do "dwóch frontów" to niby jaki był ten drugi? Bo chyba nie liczysz walk z IIRP bo tam żadnego frontu nie było i był to właśnie powód zaniechania działań przez siły francusko-brytyjskie w 1939. Przecież Francja zgodnie z umową z II RP miała rozpocząć ofensywę w 15 dni po ogłoszeniu mobilizacji czyli natarcie miało nastąpić 17, ewentualnie 18 września (kwestia jak zrozumieniu "rozpocząć ofensywę"). Tyle, że do tego zgodnie z tą sama umową Polska miała stworzyć spójny front obronny i zachować możliwość przejścia do działań zaczepnych. Czego przecież nie wykonała, bo po paru dniach nie istniało już nawet spójne dowodzenie tym wszystkim... było "pozamiatane". Stąd decyzja o zaniechaniu tej ofensywy podjęta w Abbeville około 12 września.
Inna sprawa, że Grupa Armii "C" wraz z rezerwami OKH była wstanie tę ofensywę zatrzymać - dzisiaj po latach przecież dokładnie wiadomo kto co miał, gdzie miał i ile to było warte... wiadomo też jakie były rezerwy itd. A i 17 września to sobie Niemcy mogli już przerzucić sporą część z sił z Polski na zachodnią granicę... co najwyżej likwidacja niedobitków WP potrwałoby nieco dłużej. Ale niczego by nie zmieniło, przede wszystkim mogli przerzucić lotnictwo, choć i tak gdyby musieli podjąć działania obronne na zachodniej granicy to w takiej sytuacji najbardziej potrzebne byłoby lotnictwo myśliwskie, którego w zapasie było dosyć, no ale można je było szybko wesprzeć przerzucając samoloty z Polski.
Może Polska nie miała najlepszych maszyn, ale miała najlelszych pilotów, pomijając Nocne Wiedźmy z Rosji, no może jeszcze Ameryka i Japonia jakieś lotnictwo miała.
W żaden sposób nie można dowieźć, że wyszkolenie lotników IIRP było na wyższym poziomie niż lotników niemieckich - oczywiście mowa o przeciętnej, bo oczywiście w masie ludzi, zawsze trafiają się lepsi i gorsi, a czasem wybitni - gdy trafiają na słabszych, przeciętnych to z zasady potrafią wygrać, a nawet na gorszym sprzęcie nie dać się zestrzelić. Ale nie ma żadnego powodu i dowodu na to by twierdzić, że to przeciętne wyszkolenie w lotnictwie II RP było wyższe niż w Luftwaffe.
Gdyby nie błędy Hitlera i Göringa, wojna mogła by mieć inny przebieg...
Wojna jest domeną pomyłek - jak kiedyś stwierdził ktoś mądry... Błędy popełniali wszyscy, większe i mniejsze - tak już jest na wojnie i gdyby ich nie było to każda wojna miałaby inny przebieg. Przy czym łatwo się ocenia błędy z perspektywy czasu (gdy już wiemy, co, gdzie, jaki i ile), za to łatwiej je się popełnia gdy w czasie podejmowania decyzji jest to z zasady "równanie z wieloma niewiadomymi".