Moje wątpliwości budzi ten punkt:
Art. 7
W przypadku problemów językowych w rodzaju dysortografii należy poinformować o nich Prezesa Policji Krajowej.
Czemu to ma służyć? Nie chcę mi się prowadzić tutaj dysput na temat jakiś dys...coś tam, bo to mija się z celem, a dyskusja byłaby krytyką realnego systemu edukacji produkującego magistrów-półanalfabetów, z którymi się potem człowiek musi w robocie użerać - co jest dopuszczalne tylko w "Szpitalu...", a ponadto mija się z celem.
Może i we współczesnych szkołach można się obecnie zasłaniać tymi "lenioświstkami" - ale w przypadku tzw. "dysortografii" problem ten nie występuje w przypadku korzystania z komputera, edytorów tekstu oraz przeglądarek, które powszechnie mają wbudowane moduły sprawdzania pisowni. Posiadanie więc jakiegoś "lenioświstka" nie jest żadną "okolicznością łagodzącą" w przypadku komunikacji za pomocą komputera.
Natomiast zmienił bym brzmienie punktu 7 na:
Art. 7
W przypadku problemów językowych wynikających kwestii narodowościowych, długotrwałego zamieszkiwania poza Polską czy innych powodujących ograniczoną znajomość obowiązującego w Republice Bialeńskiej języka należy poinformować o nich Prezesa Policji Krajowej.
Zasada ta jest co prawda powszechnie stosowana na formach realowych, gdzie takie przypadki bywają stosunkowo częste, ale teoretycznie można założyć, że zdarzyć się może i w mikronacjach. To jest argument za tolerancją w stosunku do błędów językowych w wypowiedziach, natomiast jakieś dys...coś tam na pewno takim argumentem nie jest.
Czyli jeżeli ma być ten pkt.7 (choć w przypadku tak małego grona konieczny nie jest, w razie czego zadziała się indywidualnie) to właśnie w formie tolerancji dla ludzi mogących niekoniecznie biegle posługiwać się językiem polskim - a nie ze względu na posiadanie jakiś dziwnych świstków we współczesnych szkołach.