Nigdy przez przenosiny nie straciliśmy ani jednego obywatela.
Podzielam zdanie Krzysztofa, że najbardziej brakuje spośród tych, którzy odeszli, właśnie Lwa. Spędził tu pół roku, i mimo odpałów, które pod koniec miał, brakuje mi jego pracy, którą dobrze wykonywał. Ir-Mina też trochę żal, bo choć angażował się mało, to potrafił sensownie i zgodnie z nasyzmi zasadami ciągnąć fabułę. I Janka też brakuje - bo aktywność potrafił rozkręcić (pomińmy to, jak było z jej późniejszym podtrzymywaniem). I szczerze, mimo teraźniejszych wypowiedzi, brakuje mi Abdullaha - bo był tu od początku (w tym miejscu nie ukrywam nostalgii), a że od marca przejawiał znacznie mniejszą aktywność, to inna sprawa. I Siergieja też bym tu chciał częściej widywać - bo chociaż zrobił dla nas stosunkowo niewiele, to widać było u niego bardzo duże zaangażowanie w swoją robotę. Odcinając Siedmiogród od Bialenii w zasadzie zmarnował ostatnia szansę tego kraju.
Są oczywiście ludzie, których niezbyt mi w tym kraju brakuje. Na pierwszym miejscu stawiam tu osoby, które nie miały zamiaru przestrzegać naszych zasad, a także takie, które pomimo zapowiedzi się nie angażowały. Myślę, że nie muszę tu wymieniać nazwisk.