Pff... w mikronacjach trójpodział władzy się nie sprawdza, więc zacznę od likwidacji dzieła Monteskiuszowskiego.

Ostrzegam, że mam zajawkę na klasyczne (starożytne) formy ustrojowe, tudzież nie wystraszcie się nazw oraz językiem, jakim będę się posługiwać podczas pisania ustaw. Tak, ten język będzie odbiegał od przyjętego języka prawniczego dotąd spotykanego, zaś sama konstytucja będzie miało podobieństwo do konstytucji USA jeśli chodzi o redakcję artykułów (będzie ich mało, ale punkty będą bardzo rozbudowane).
Wyobraźcie sobie, że wymyśliłem Radę Konsulów (lub Magistrat) zamiast jednego prezydenta. Byłoby ich trzech na 3 miesiące, każda osoba po kolei na miesiąc czasu stawałaby się przodującym Konsulem (tutaj wzoruję się na systemie szwajcarskim). Dzielą się kompetencjami, np: dwie osoby zajmują się sprawami wewnętrznymi, zaś trzecia dyplomacją oraz egzekwowaniem wiążących traktatów narodowych. W kwestii ustawodawczej - wszyscy obywatele będą się zbierali w Komicje centurialne, wspólne zgromadzenie wszystkich obywateli podczas których debatowaliby nad sytuacją w państwie, ustawami, decyzjami w kwestii międzynarodowej (z polityką zagraniczną to z pewnym ograniczeniem na rzecz magistratu). Tutaj wyobraźnia pracuje bo jeszcze można te kompetencje rozszerzyć i wymyślić naprawdę coś nadzwyczajnego i oryginalnego. Jeśli chodzi o sądownictwo - sądy pójdą do lamusa. Zastąpi je ostracyzm - to lud będzie decydować o ciężkości kary i o jej wymierzeniu. Zaś ostateczny głos będzie należeć do Magistratu.
Jest to mój zarys zamysłu, nad treścią dopiero zaczynam pracować. Mam nadzieję, że efekty końcowe będą świetne i zostaną wprowadzone w Republice Bialeńskiej. Liczę się z tym, że moje pewne pomysły nie wszystkim przypadną do gustu. Otóż każdy ustrój ma swoich zwolenników i przeciwników, plusy i minusy. Jednak osobiście twierdzę, że wprowadzanie trójpodziału monteskiuszowskiego do mikroświata jest w pewnym sensie głupotą. Nie dość, że blokuje jednostkę to jeszcze narzuca pewne ograniczenia. Przy mojej doktrynie i ideologii dozwolone jest łączenie stanowisk, choć raczej nie będzie ono występować bo nie będzie takiej potrzeby. Każdy obywatel stanie się w pełni wolną jednostką, jedynie Rada Konsulów będzie w pewnym sensie ograniczona obowiązkami bo poza pełnieniem funkcji w Magistracie, osoby te nie będą mogły pełnić innych funkcji, np: nie będą mogły nakłaniać do określonej kary podczas sądu (decyzję ostateczną będą podejmować wspólnie, kolegialnie jako Rada Konsulów i tylko ta decyzja będzie mogła stać się prawomocna), głosować z obywatelami (będą osobno debatować, czy ustawę należy przyjąć czy zgłosić veto - w sprawie veta muszę przemyśleć możliwości, ale myślę że jeden z konsulów będzie musiał po prostu przedstawić ultimatum przed ludem) czy też inne ograniczenia, które pojawią się w czasie kreowania ustroju.
Sam ustrój oparty na moich doświadczeniach, przeżyciach, przemyśleniach, poglądach, tezach i innych czynników wpływających na moje myślenie i język, chciałbym nazwać to
demokracją victoriańską.