Jeśli chodzi o nową ordynację to chciałbym się mylić, ale coś mi wygląda na to, że nastąpi coś przed czym ostrzegałem w trakcie prac w Parlamencie.
Wybory dokonywane poprzez "listy partyjne" powodują, że do Parlamentu wchodzą osoby, które albo są czasowo nieaktywne (życie... trudno mieć pretensje, że ktoś czasu na wirtual nie ma), albo nie mają chęci na działania w tej materii. Widać to po problemie z pierwszym głosowaniem.
Moim zdaniem ordynacja poprzednia była lepsza... indywidualnie zgłaszający się kandydaci byli pewną gwarancją, że będą to osoby chcące działać w tej materii. A nowa ordynacja nijak nie "ożywiła polityki" (jak tego pomysłodawcy oczekiwali), bo partie po prostu bazowały na swoim zapleczu personalnym "przy urnach".