W związku z próbą zrobienie tutaj zamieszania przez dwie osoby z ZSKHiW, którym się wyraźnie znudziło u siebie i mają ambicje wyjść ze swoimi absurdami na szersze wody oraz z deklaracją jednego z nich (TobiaszVonRichtoffen) na SB, że "Fajnie, chciałem na serio powalczyć" nasuwa się pytanie czy da się przeprowadzić jakoś "na serio" konflikt zbrojny pomiędzy mikronacjami?
Oczywistym jest, że odpada pisanie takich bredni jak w ZSKHiW czyli wyciągnąłem z kapelusza, dostałem się nie wiadomo jak, ale jestem z zniszczyłem X czy Y. Zresztą druga strona też może wypisywać cokolwiek i nic to nie daje... to zwyczajne trollowanie - na tej zasadzie można każdemu wejść na forum i narobić bajzlu, ale też jest proste i szybkie przeciwdziałanie w postaci wywalania takich głupot - zatem nie tędy droga.
Czy jednak można w jakiś sensownych sposób by przeprowadzić konflikt pomiędzy mikronacjami, tak aby był on w miarę fabularny, a jednocześnie trzymał się kupy i nie był wymianą coraz bardziej nonsensownych postów? Czyli nie był tłuczeniem w klawiaturę dla samego tłuczenia?
Prawdę powiedziawszy jestem z jednej strony sceptyczny (nie wiem czy ta się to "utrzymać w ryzach"), a z drugiej obserwując i czasem uczestnicząc w dyskusjach na historycznych forach, gdzie rozpatruje się "rzeczywistość alternatywną" pewne możliwości widzę. Czyli dysputa podobna do rozpatrywania alternatywnego przebiegu rzeczywistej wojny/bitwy, w której zmienia się kwestie decyzyjne w stosunku do tych realowych - często to nawet przybiera postać bardzo ciekawej i pasjonującej dyskusji, która mocno wciąga dyskutujących.
Aby to jednak przeprowadzić - to należy przyjąć pewne założenia bo w "rzeczywistości alternatywnej" odnoszącej się do reala to założenia zrobiło życie czyli historia, a w mikroświecie trzeba jest od podstaw stworzyć.
1. Siły i środki walczących oraz stan początkowy.
Tutaj podstawą musi być to w danej mikronacji wypracowano i opisano wcześniej - bo dyskusja na zasadzie "mam tysiąc czołgów i one są właśnie tutaj" (przyleciały "latającym dywanem" i co mi zrobisz?) jest bezsensu. Druga strona może wymyślić wszystko i "pojawić to" w dowolnym miejscu. Powstaje bełkot - gdzie każdy w zasadzie pisze swoje...
Czyli założenie pierwsze dotyczy posiadania i użycia tylko tego, co się wcześniej posiadało - czyli w przypadku mikronacji fikcyjnie wytworzyło i opisało na swoim forum. Początkowym stanem jest więc to co powstało w ramach działań wcześniejszych i tam gdzie to się znajduje przed rozpoczęciem dyskusji-wojny. Aby móc tego użyć to musi istnieć wcześniej, a nie być wymyślanym ad hoc i w dowolnej ilości.
2. W jaki sposób można wykonać ruch?
"Wyścig do klawiatury" jest bez sensu - bo nie chodzi o to kto ma więcej czasu na siedzenie przed komputerem.
Tutaj jedynym wyjściem wydaje się zasada stosowana w strategiach turowych czy szachach - czyli wymiana postów. Jedna strona wykonuje ruch w postaci opisania co chce zrobić za pomocą swoich sił i czeka na odpowiedź strony przeciwnej, która odnosi się do tego działania. Oczywiście obie strony uwzględniają założenia z pkt.1.
Pojawia się pytanie jakie działania można podjąć w jednym ruchu? Tutaj najlepszą wydaje się zasada, że jeden ruch to pewna ilość czasu np. kilka godzin, w których to można wykonać pewne działania wg wcześniej posiadanych możliwości. Oczywiście w przypadku "dużej strategii" może to być nawet jeden dzień... tyle, że to strasznie długie posty by musiały być, a ponadto dzień to bardzo dużo we współczesnej wojnie.
Oczywiście ruch musi uwzględniać to czym przeciwnik dysponuje - czyli np. nie można bezkarnie poruszać się lotnictwem nad terytorium przeciwka, który ma własne lotnictwo i silną obronę przeciwlotniczą, bo te nie pozostają przecież bierne. Nie można pływać po czyichś wodach bezkarnie bo druga strona ma swoją marynarkę wojenną, która na to nie pozwala itd.
3. Skutki działania.
Tutaj mamy podstawową trudność - jak ocenić skutki działań? Trudno aby to było "zniszczyłem co chciałem"... bo druga strona może się nie zgadzać i może mieć ku temu argumenty. Albo napisać też na co ma ochotę. Problemem jest arbitraż...
Nie ma takiego problemu w dyskusjach prowadzących do "rzeczywistości alternatywnych" w dysputach na realowych forach, bo tam celem jest wymiana wiedzy, a arbitrami są moderatorzy, pilnujący by dyskutanci nie poszli w stronę głupoty. Zresztą z zasady i dyskutanci tego nie chcą, a trolli wypisujących głupoty sami z zasady "punktują" - bo ci psują dyskusję.
W przypadku wirtualu o arbitraż trudno - musi więc wystąpić podobnie jak w dyskusjach "o alternatywach" wewnętrzna chęć co do zachowania pewnej powagi dyskusji i logicznych wniosków wynikających w pomysłu "przeciwnika". Czy jest to możliwe nie wiem? Parę dyskusji alternatywnych na realowych forach prowadziłem i się dało... czy tutaj to się uda - nie mam pojęcia...
Reasumując:
Przy zachowaniu tych trzech założeń może i się da przeprowadzić dyskusję wojenną oraz ciekawą i sensowną "fabułę wojenną" - ale wiele zależy od chęci do zachowania powagi dyskusji i porządku w niej, przez obie umawiające się na konflikt strony.
Zapraszam więc do dyskusji... nad możliwościami przeprowadzenia wojny w mikroświecie. Może są jakieś inne, ciekawe czy lepsze pomysły?