Dziękuję za uwagi i sugestie. Naturalnie, ziemi nie zabraknie. Warto zaznaczyć, że ten sam obszar można by wykorzystać parę razy na przykład:
1. Związek Myśliwski kupuje/dzierżawi 50 ha lasu. Wyczerpuje zasoby zwierzyny na tym terenie.
2. Tartak kupuje te 50 ha lasu i prowadzi wycinkę drzew.
3. Firma wydobywcza kupuje 50 ha terenu pozbawionego drzewostanu od tartaku i rozpoczyna wydobycie węgla.
4. Po wyczerpaniu się złóż węgla 50 ha terenu kupuje firma budowlana i buduje na nim osiedle mieszkalne.
Druga sprawa to lokalizacja potencjalnych złóż. Przyznam szczerze, że mapa gospodarcza z zaznaczonymi surowcami to pomysł ciekawy ale bardzo nienaturalny. Dużo lepsze i bardziej realistyczne jest badanie terenu na własną rekę. W Wandystanie, który posiada wprawdzie informatyczny system gospodarczy istnieje możliwość zbadania jakiegoś terenu pod kontem jego zasobów naturalnych za określoną ilość jarug (jednostki pracy). W RB można by wprowadzić coś podobnego. Przyjąć, że na każdej działce istnieje 30% szans na znalezienie jakiegoś surowca, oczywiście takie badanie terenu wiązałoby się z ze sporymi wydatkami. Zajmować tym mogło by się bezpośrednio państwo (wtedy atrakcyjniejsze działki z surowcami można sprzedać za wyższą stawkę) lub osoba prywatna/firma, która kupiła dany teren.
Samym terenem pierwotnie może zarządzać centralne władze państwowe (ustalać ceny gruntu, sprzedawać, dzierżawić) bądź władze samorządowe i w tym wypadku zysk ze sprzedaży zasilałby budżet nie państwowy lecz prowincjonalny, a ustalony procent tych dochodów zabierałaby centrala. Jako zadeklarowany federalista skłaniałbym się bardziej ku drugiej opcji.
Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że w obecnej sytuacji gdzie w systemie bawią się 2 osoby moje pomysły są nierealne, jednak podyskutować zawsze można i warto
