I powinni to rozumieć nie jako chęć targnięcia na wolność obywatelską tylko względy biologiczne.
Seksuologia i biologia nie mają nic wspólnego z instytucją prawną, jaką jest małżeństwo.
Każdy niech układa sobie życie jak chce, ale głupcem jest ten, który sądzi, że nie istnieje prawo naturalne.
Ani ja, ani szlachcic Kamiński nie powiedzieliśmy, że nie istnieje prawo naturalne. Jednakże nie można powiedzieć, że prawo naturalne ma jakikolwiek związek z instytucjami prawnymi, a już na pewno nie, że zawężające rozumienie tego prawa ma decydować o instytucjach prawa cywilnego.
Legalizacja związków homoseksualnych nie ma nic wspólnego z podziałem na prawicę i lewicę. Związki ten nic nas nie kosztują, a także nie ma ani jednego powodu, abyśmy się ich obawiali. Konstytucja przecież już obowiązuje, w niczym nie zachwiało to Bialenii. Kraje w mikroświecie, które zalegalizowały związki homoseksualne niczego nie straciły. Czy może baron przedstawić chociaż jeden przykład homomałżeństwa z mikroświata, które w czymkolwiek zaszkodziło? Nie sądzę, choć z niecierpliwością czekam na odpowiedź.