Wczoraj, w rozmowie z MSZ Konstantym Jerzym Michalski, wypłynęła idea sojuszniczej kontroli terytorium Nordaty. Wydaje mi się, że warto to przedyskutować oraz przemyśleć.
Na Kontynencie Północnym znajduje się największa liczba niezamieszkałych terytorium, powstaje tu też najwięcej różnego rodzaju chwilowych i niestabilnych państw. Jestem zdania, iż państwa nordackie (Bialenia, Brodria i Siedmiogród (nie wiem jak tam u nich z aktywnością i stabilnością obecnie), a w przypadku wyrażenia takiej chęci, także Samunda) powinny kontrolować ziemie nordackie i wydawać pozwolenia na ich zasiedlanie. Coś na wzór "Ziemi niczyich Vaarlandu". Oczywiście podzielilibyśmy to na poszczególne części, np. obecne ziemie brodryjskie i Rossija byłyby połączone i nazwane Nordazją, na taką "Skandynawię" też znaleźlibyśmy jakąś nazwę.
Gothica, zgodnie z obecnymi planami, byłaby miejscem pod stworzenie nowej Brodrii. II RP wciąż chyba wegetuje, więc ich terytorium pozostawilibyśmy niezmiennym. Nie wiem co z Trigrodem (obecny tutaj Pan Hyjek mógłby się wypowiedzieć

). Nordata Zachodnia i Centralna otrzymałaby jakąś nazwę (coś historycznego, może Klindia?), Rohan pozostałby nieruszony. Na podstawie mapy pana von Witta moglibyśmy podzielić i uporządkować Nordatę oraz ułatwić jej potencjalną kolonizację. Może organizowalibyśmy jakieś misje krajoznawcze, badalibyśmy różne obiekty geograficzne, wstępnie nazywalibyśmy nordackie góry i morza?

To byłaby świetna zabawa, i jakże pożyteczna!