Pozwólmy się im najpierw wykazać w RB (możliwości dużo) i przekonajmy się czy to obywatelstwo nie jest "słomianym zapałem", bo takich przykładów mieliśmy w przeszłości aż nadto. Każdy skok ilości obywateli nie musi zaraz oznaczać zmiany Parlamentu - tych skoków to już trochę było... po pewnym czasie okazywało się ilu się wykruszało.
Rozumiem obawy. Patrzę na tę sprawę przez pryzmat własnej persony - dosyć szybko dostałem się do parlamentu. Fakt, że wtedy było dziewięciu posłów, więc moja
władza nie była aż tak duża, to jednak nie wykazałem się nijak przedtem.
Kiedy jest propozcja zmian w ustawach aby uatrakcyjnić działalność w RB takie rozwiązanie , prowadzenie kampani wyborczej nie można nazwać logiczną konsekwencją wynikającą z konstytucji.
Przepraszam, gdzie tu ktokolwiek mówi o prowadzeniu kampanii wyborczej?
Można rzec, że parlament tej kadencji jeszcze nie zdążył się wykazać, a już są propozycje jego rozwiązania. To może utrudnić procedowanie zmian, które mogą być po prostu dobre dla państwa w znaczeniu naszej zbiorowości.
Zmian się raczej nie proceduje, ale rozumiem sens wypowiedzi. W jaki sposób zablokowałoby to możliwość wprowadzenia zmian?
Niech każdy kto chce wykaże się, stanowi opozycję jeśli chce, a nie wzywa do plebiscytów po krótkiej działalności palamentu.
Realizuję program, nie tylko tym wnioskiem. Myślę, iż
wykazałem się dostatecznie jako parlamentarzysta, by nazwać takie zarzuty nieuzasadnionymi.