To co w PIS - ie mi się nie podoba to podejście do kwestii "smoleńskiej". Ale sądzę, że mówienie że był tam zamach ustąpi bardziej prawdopodobnemu wytropieniu sprawców w sensie organizacji samego lotu. To, że śledztwo było prowadzone po macoszemu i różnych szczegółach chyba raczej każdy wie.
Nie wiem co jeszcze miano by tropić? Winny został określony bardzo szybko (i w zasadzie dla każdego kto ma jakieś pojęcie o lotnictwie było to jasne już po paru dniach), bo winna bezpośrednio była załoga samolotu - co było czytelne praktycznie od razu (łamanie procedur, popełniony ciąg błędów, który w efekcie doprowadził do uderzenia samolotu w glebę). Od nich się wniosków już nie wyciągnie... nie żyją.
Pośrednią winę miał bajzel panujący w 36 SPLT oraz generalnie w wielu kwestiach w SP, choć o tym, że to właśnie kulminacja tego była w tym pułku (typowe - gdy się jest blisko koryta, to jakby mniej kontrolują, na więcej przymykają oko itd.) to chyba wiedzieli wszyscy w lotnictwie. Jeszcze w czasach gdy w SP służyłem, a potem pracowałem - na parę lat przed tym wypadkiem mawiało się, że kiedyś tam w końcu coś spadnie z dużym hukiem i ktoś ten bajzel skończy... i skończył. Efektem katastrofy było rozwiązanie tej jednostki i porządki w wielu kwestiach. Bo ktoś tych ludzi nie przeszkolił odpowiednio, ktoś dopuścił by samolot prowadziła załoga bez ważnych uprawnień, by potwierdzano minima załóg na zasadzie patrzenia w sufit i zasady, że papier przyjmie wszystko, że do kabiny włażono jak do obory, że na procedury bezpieczeństwa mieli "głęboki zwis" itd. Jeżeli przyjąć zasadę, że za znany mi (wówczas) z autopsji ówczesny bajzel szkoleniowy i olewanie procedur w SP odpowiada dowódca - to D-ca SP konsekwencje poniósł... osobiste, bo był na pokładzie tego samolotu.
W zasadzie przyczyny wypadku zostały określone, a winny ponieśli konsekwencje albo służbowe (trochę ich wyleciało ze stołków przy okazji rozwiązania tej jednostki i nie tylko), albo osobiste - bo zginęli w tym wypadku. Tylko, że laicy nie rozróżniają dwóch kwestii... określania przyczyn wypadku i zaleceń dokonywania zmian szkoleniowych i proceduralnych, co leży w zakresie obowiązków komisji badań wypadków lotniczych i potem ich realizacji przez odpowiednie osób na stanowiskach dowódczych w SP - od odpowiedzialności karnej, którą rozpatruje prokuratora i potem sądy.
I wcale nie trwa to jakoś specjalnie długo - po słynnej katastrofie Concorde we Francji też stosunkowo szybko określono przyczyny wypadku (choć sprawa była bardziej złożona), ale kwestie odpowiedzialności karnej, orzekane przez sądy na podstawie dochodzeń prokuratorskich i rozpraw trwały 10 lat. Tak to zwykle bywa w takich sprawach, a szczególnie w takiej jak ta ze Smoleńska, że można próbować już tylko orzec winę (i karę) za pośrednie przyczynienie się do wypadku, bo akurat bezpośrednio winny w tym wypadku zginęli.
Jednak jeśli chodzi o Platformę to jeśli Ty Krzysiu odnosisz do PIS -u argumenty, że chcą jakiś katoland tworzyć to Po z drugiej strony wprowadza gendery i temu podobne kwestie i to czasem przez tylne furtki.
Ależ ja wcale nie jestem zwolennikiem PO - jednak skoro spłycamy to do "katolandu" i "genderów", to ja po prostu wybieram to mniejsze zło czyli jednak "gendery". Podobnie jak w wielu innych sprawach - po prostu PO uważam za mniejsze zło, a nie za rządy, których byłbym specjalnym jakimś zwolennikiem.
Nie boję się IV RP, a nawet więcej jestem jej zwolennikiem. Każdy kto chce transparentności nie powinien się jej bać.
Określenia "IV RP" akurat odnosi się do "pisuarowej" wizji państwa i jakby ktoś nie pamiętał to już to przerabialiśmy - na szczęście krótko... lepiej to wcale nie wyglądało.
Jeśli jednak chodzi o "transparentność" to w sumie o ile zgadzam się z Tobą, że ona by się i przydała - problem w tym, że nie zgadzam się z tym, że ma to coś wspólnego z PIS. Po prostu
nie ma najmniejszej przesłanki, żeby sądzić, że ewentualne rządy PIS byłyby bardziej przejrzyste, lepsze, uczciwsze itd. niż te obecne.