Autor Wątek: Kierunek Spirkingrad  (Przeczytany 179 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Feliks Spirkin

  • MSZ
  • Obywatel
  • Murarz
  • *****
  • Wiadomości: 4011
  • : 62
  • Płeć: Mężczyzna
    • NPE: BI14020800101
    • Zobacz profil
    • Odznaczenia
Kierunek Spirkingrad
« dnia: Pon, 24 Lis 2014, 12:59:30 »
I  
   Chłopak po raz ostatni spojrzał na swoją rodzimą stację. Ze schodów spoglądał w dół w głąb Wyjścia Południowego, w którym tylko gdzieś na dole migotała mała karbidowa lampka. Na górze dookoła zejścia do metra było pustkowie. Miasto w kilka godzin zamieniło się w kamienistą pustynię. Nic tu już nie ma oprócz kilku ruin, wraków samochodów i resztek z biedaków, którzy nie schronili się w metrze. Najdalej, bo na zupełnie przeciwległym krańcu dawnego osiedla  mieniły się szyby wierzy kontrolnej lotniska. Blikująca w stronę Iwana basteja żarzyła się w dali na tyle granatowiejącego nieba.
   Iwan był dwudziestoletnim chłopakiem, który w Bałdaraszu studiował na Uniwersytecie im. Alaltuna Ugedeja. Jego rodzinnym miastem był Spirkingrad, w którym się wychował. Niestety sytuacja ekonomiczna zmusiła go do opuszczenia miasta i udał się do stolicy Autonomii. Felernego dnia udawał się na zajęcia z ekonomii, lecz nigdy na nie dotarł. Znajdując się na Białej, gdzie kupował bilet jeszcze nie wiedział jaki los go spotka.
   Rozpoczynając samobójczą wędrówkę udał się w stronę wierzy kontrolnej. Jednak jego wzrok przykuł jeden niemalże nietknięty budynek synagogi. Iwan słyszał od ludzi, że wchodzenie do budynków grozi praktycznie pewną śmiercią, ale w jego sytuacji nie miał już nic do stracenia. Przełożył AK-47 z pleców na piersi i zaczął kierować się w stronę świątyni. Cisza była grobowa, a jedyny słyszalny dźwięk, to bicie jego serca. Iwan powoli zaczął otwierać zwęglone drzwi i wszedł do środka. Poświecił latarką w stronę pięknie zdobionej bimy, w której stał stół. Iwan zbliżył się do stołu i zauważył wielki zwój. Jako, że Iwan interesował się wyznaniami przed katastrofą wiedział, iż jest to Tora. Przyjrzał się jej z bliska, jednak była napisana nieznanym dla niego językiem, dlatego poszedł dalej zwiedzać budynek. Za bimą zauważył wejście, gdzie kapłani przygotowywali się do modłów. Jedyna rzecz, która zwróciła jego uwagę to rozszarpane ciało szeregowego faszysty. Nagle z głośnym hukiem za trzasły się drzwi od świątyni.
- Kurwa mać!
Głośno przeklął Iwan. 
   Chłopak złapał karabin obiema rękami i szybkim ruchem go odbezpieczył. Zaczął biegnąć szybko w stronę wyjścia jednak na baldachimie bimy stał potwór przypominający goryla. Stwór miał szarą sierść, ostre pazury i oczy wielkości pieści. Iwan rzucił się w stronę filaru i klejąc się do niego jeszcze raz zmierzył wzorkiem bestie.
   Zastanawiał się nad tym czy jest sens z nim walczyć, może jednak wyjdzie z synagogi, a potwór zostawi go w spokoju. Rozterki Iwana rozwiał huk zeskakującego zwierza z dużej wysokości. Iwan wychylił się ostrożnie zza filara i oddał serie z karabinu w stronę potwora. Bestia jednak odskoczyła na bok i nietknięta z nadprzyrodzoną prędkością rzuciła się w stronę chłopaka. Iwan szybko odskoczył w stronę ław stojących obok, a stwór z impetem uderzył w kolumnę niszcząc ją do połowy.
- Nie dobrze. - powiedział Iwan.
   Potwór jednak wydał się być oszołomiony, więc dłużej się nie zastanawiając Iwan przełączył tryb karabinu na automatyczny i otworzył ciągły ogień w plecy bestii. Kule podziurawiły stwora i osunął się on delikatnie na bok. Chłopak podszedł bliżej swojej zdobyczy i przyjrzał się jej z bliska. Krew wypływająca z ran miała kolor jasno różowy, co zdziwiło Iwana. W tym samym momencie usłyszał głośny nieludzki krzyk z pomieszczenia, w którym był kilka minut wcześniej.
   Iwan nie chcąc ryzykować w pośpiechu wybiegł ze świątyni, jednak zdążył szybko napisać na drzwiach czerwonym spreyem, który zdobył na stacji, „Nie wchodzić!”.
   Chłopak cały się trząsł od przypływu adrenaliny i przez jego głowę przyszła myśl, by wrócić na Wyjście Południowe i prowadzić tam spokojne życie. Jednak wybił ten pomysł szybko sobie z głowy, bo wiedział, że tam też go czeka śmierć, lecz późniejsza, a być może nawet pewniejsza.
   Iwan przeszedł już jakieś cztery kilometry, podróż pomijając synagogę mijała spokojnie bez większych trudności. Wieża kontrolna, która była pierwszym celem wędrówki nieubłaganie się zbliżała. Co tam zobaczę? Czy ktoś tam mieszka? W jakim stanie są samoloty? Co z podziemiami pod lotniskiem? Czy znowu jakieś cholerstwo będzie mnie chciało zabić? Takie pytania teraz zaprzątały głowę Iwana. 
« Ostatnia zmiana: Pon, 24 Lis 2014, 13:13:09 wysłana przez Feliks Waldemar Spirkin »

/-/ Markus Felix Spirkin von Wettin
- Minister Spraw Zagranicznych Republiki Bialeńskiej