Życie w linii kontrolowanej przez faszystów nie jest możliwe bez silnej władzy. Wprawdzie w posiadaniu faszystów jest spory, jak na takie warunki zapas żywności i wody, jednak życie utrudniałyby duże odległości pomiędzy stacjami (z Białej do wyjścia jest około 6 km tunelu) oraz brak podziału pracy. Aby umożliwić funkcjonowanie tej części metra, uporządkować sprawy związane z jej utrzymaniem i wprowadzić porządek, powierzono dyktatorską władzę Borysowi Zielińskiemu. W razie jego śmierci lub niemożliwości sprawowania władzy rządy totalitarne miał objąć jego syn, Dmitrij.
Pierwszą rzeczą jaką zrobił Borys było wprowadzenie obowązkowej pracy dla osób w wieku 12 - 69 lat. Miała ona zapewnić utrzymanie linii. Wprowadzono także kartki na żywność i przydział bronii. Kto nie pracuje na miarę swoich możliwości i umiejętności, nie otrzymuje kartek na żywność ani przydziału bronii. Aby znać dokładną liczbę ludzi zamieszkujących odcinek, ogłoszono spis powszechny. Wyszło, że odcinek kontrolowany przez faszystów zamieszkuje aż 6 629 osob, w tym 5 510 w wieku 12 - 69 lat, a i tak dla każdego robota się znajduje. Jedni zatrudniają się w straży granicznej, inni zarabiają poprzez chodzenie w tą i spowrotem 6 kilometrowym tunelem z żywnością i przesyłkami, jeszcze inni co się znają na elektryce pracują nad doprowadzeniem prądu, bowiem nad odcinkiem kontrolowanym przez faszystów znajduje się niewielka elektrownia, są i tacy którzy pracują w księgowości, przydziale żywności i broni czy w policji.
Mimo, że każdy ma obowiązek pracy i dostaje żywność na kartki oraz przydział amunicji i broni, to i tak życie w odcinku faszystów jest lepsze niż w niektórych innych częściach metra, chociażby w sekcie. U faszystów przynajmniej jeżeli pracujesz to masz pewność że dostaniesz skromny wprawdzie, ale zawsze posiłek oraz coś do obrony, a w niektórych częściach metra, w których panuje anarchia i brak silnej władzy, ludzie chodzą głodni.