No ja raczej widziałem, że nie tak trudno było wykonać.
W Sarmacji przy tzw. kryzysie abdykacyjnym analizowano wszystkie ustawy, wszystkie wcześniejsze przypadki, dyskutowano całymi godzinami i rozmyślano o rozwiązaniu spraw w zgodzie z Konstytucją i systemem prawnym.
Bo po co prawo, jeśli przy pierwszej trudnej sytuacji się go nie przestrzega? To w ogóle lepiej zlikwidować konstytucję i uznać, że król/administrator/osoba poczuwająca się do obowiązku może wszystko. To byłoby chociaż uczciwe.