Autor Wątek: Bunt w linii faszystów  (Przeczytany 361 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mikołaj Patryk Dostojewski

  • Poseł
  • Stary wyga
  • ****
  • Wiadomości: 1675
  • : 58
  • Płeć: Mężczyzna
    • NPE: BR14081100041
    • Zobacz profil
    • Odznaczenia
Bunt w linii faszystów
« dnia: Sob, 06 Gru 2014, 21:05:41 »

Ludność u faszystów musi ciągle ciężko pracować, by zarobić na jedzenie. Niestety, o ile amunicji było pod dostatkiem i prąd z elektrowni doprowadzony był do każdego niemal zakątku lini, to żywności zaczynało brakować i racje były coraz mniejsze. Sprawiało to, że coraz więcej mieszkańców linii zaczęło szemrać przeciwko rządom Borysa Zieleńskiego.

Już wcześniej zdarzały się drobne bunty przeciw faszystom, za każdym razem jednak były one z łatwością tłumione przez jednostki faszystowskiej policji. Aby zastraszyć potencjalnych buntowników, wprowadzono surowe kary za najmniejsze nawet przejawy buntu. Protestujących zabijano najczęściej poprzez rażenie prądem bądź cios nożem, choć zdarzały się przypadki gdy skazańców zamykano żywcem w wielkich zamrażarkach, a po kilku dniach ciało dawano na zjedzenie głodnemu ludowi. Przeciętnie 80 osób dziennie ginęło w odcinku faszystów. Najczęściej byli to skazywani buntownicy, choć niemało było też samobójców czy osób które umierały na skutek popromiennych chorób.

Największy bunt miał miejsce dziś - 6 grudnia. Rozpoczął się on przy wyjściu południowym przed szóstą rano, kiedy to dzienną zmianę rozpoczęły osoby które niosły ciężkie ładunki pomiędzy stacjami. Wówczas zaczęli oni strzelać do jednostek policji. Zaskoczona policja odpowiedziała ogniem, jednak przewagę liczebną mieli robotnicy. Policjanci zostali schwytani i zabici. Uzbrojeni pracownicy porzucili ładunki i zaczęli powoli przemieszczać się w stronę Białej. Zamierzali zabić Borysa i przejąć władzę w odcinku. Wkrótce do tłumu dołączyli kolejni fizyczni pracownicy. Zaniepokojony Borys wysłał kolejną jednostkę policji, jednak i ta została rozbrojona. Borys miał do dyspozycji całkiem silną jednostkę w okolicach lotniska która prawdopodobnie rozprawiłaby się z tłumem. Nie miał jednak z nią łączności, bowiem jedyna doń droga prowadziła przez odcinek korytarza okupowany przez buntowników. W tej sytuacji wysłał z rozkazem dla niej kilku członków gwardii na powierzchnię. Mieli oni pokonać 6 kilometrów na powierzchni, wejściem południowym wejść do metra, a następnie przekazać rozkaz jednostkom. Ich wyprawa udała się i tamtejsza policja krwawo rozprawiła się z protestującymi. Resztki tłumu które uciekły z miejsca rzezi i dotarły do Białej, były tam na oczach Borysa torturowane.

Szacuje sie, że spośród 4 800 mieszkańców linii aż 1 200 (czyli 25%) uczestniczyło w zamieszkach. Ci, którzy nie zginęli w czasie tłumienia buntów, zostali skazani na śmierć. Kaci i policjanci mogli zupełnie legalnie wykazać się "pomysłowością" i zadawać skazańcom zmyślne tortury. Teraz przechodząc przez Białą można usłyszeć dziesiątki krzyków skazańców którym się łamie karki, których się razi prądem, których się tnie nożami, umieszczanych w zamrażarkach, lanych wrzątkiem i poddawanych różnym innym torturom. Te 3 600 osób, które jeszcze żyje, z pewnością w najbliższym czasie nawet nawet nie będzie myśleć o buncie...
Mikołaj Patryk Dostojewski von Vincis vel Hyjek
- Car - Senior Brodrii, syn byłego Cara Brodrii Alberto de Medici i Carycy Aleksandry Izabeli, ojciec Tomasza I Bagrata i Jana Lubomirskiego - Dostojewskiego
- lord bialeński,  pan na Patrykpolisie; trener Korony Patrykpolis
- członek Wspólnoty Rozwoju