Łódź nadspodziewanie szybko dobiła do brzegu, Arbuz Alfrid zsiadł z niej na brzeg, wziął głęboki oddech....
Tak, to chyba już tu!, pomyślał, Dotarłem do Wielce wspaniałej Republiki Bialeńskiej
Gdzieś na wzgórzu migają mu sylwetki ludzi
Musze znaleźć kogoś kto mnie oprowadzi....
-Hej!, Hej wy tam!, Tak, do was mówię!, Prowadzicie no do sołtysa czy kogo tam macie.