Zgadzam się z Hugonem... przymus głosowania pod karą jest nieptrzebnym udziwnieniem. Za chwilę jeszcze wymyślicie, że obowiązkiem jest oddanie maksymalnej liczby głosów albo i jeszcze coś głupszego. Głosuje ten kto chce i tyle...
Bzdurą kompletną jest wiązanie głosowania w wyborach z rzekomymi "pustymi obywatelami", których to weryfikujmy chyba wystarczająco restrykcyjnie i fakt czy co dwa miesiące akurat będzie głosował czy nie jest dla tej weryfikacji bez znaczenia.
Kolejną bzdurą jest twierdzenie, że jak "ktoś wyjedzie" to utrata obywatelstwa za absencję wyborczą (jak dla mnie idiotyzm pierwszej wody) wymagać będzie jednego postu i po sprawie. Otóż to się wiąże z innymi dolegliwościami... o czym oczywiście nawołujący do karania nie widzą, bo jak widać po ostatnich nieporadnych działaniach nawet nie znają obowiązującego prawa, a już nawołują do tworzenia kolejnych i to absurdalnych.
Moje zdanie jest proste... dajcie sobie siana z przymusem głosowania. Nie ma to sensu i niczego nie weryfikuje, poza tym, że ktoś nie ma czasu lub chęci w danej chwili na wspólną zabawę. Kwestie obywatelstwa mamy dobrze uregulowaną i "martwe dusze" są tutaj raczej krótko.
A sam projekt jako obowiązek, ale gdy jego niespełnienie jest prawnie obojętne jak dla mnie może sobie być, bo w tej formie jest w sumie nieszkodliwe. Tyle, że z drugiej strony Martin/Maria ma trochę racji jeśli chodzi o tworzenie nakazów prawnych bez rygoru... nie mają wielkiego sensu.
A sam problem jest w zasadzie żaden... zdecydowana większość głosuje bo chce i bez przymusu. Jak dla mnie w ogóle jakieś zmiany w tej materii są zbędne.