Potem będzie problem, jak ktoś usprawiedliwi się po powrocie brakiem Internetu...
No wybacz... ale nie żyjemy (pomimo wszystko) w Bangladeszu. Trzy dni to wystarczy by powiadomić o problemie (awarie sieci ponad 3 dni... jakoś przez tyle lat Netu jakoś mi się nie trafiły... kilka godzin, nawet doba, ale nie kilka dni) - dla chcącego nic trudnego, Sieć jest wszędzie. Kristian zresztą napisał o trzech głosowaniach z rzędu... to więcej wypadnie.
Zresztą nawet jeżeli trudności są obiektywne, a trwają długo to nie można pełnić obowiązków... to nie kara, po prostu skoro ktoś nie może to nie może. Trzeba go zastąpić. Trzeba wreszcie podejść do tego tak, że "stołek" w RB to nie jest tytularna fucha, dla podreperowania czyjegoś ego... to pewne zobowiązanie (dobrowolne) - skoro nie można ich pełnić to należy takową osobę zastąpić. Bez znaczenia czy to subiektywne czy obiektywne problemy.