Postanowiłem zdecydowanie odpocząć od mikroświata i w związku z tym biorę bezterminowy urlop z Bialenii. Nie jest to definitywna decyzja o odejściu, choć nie wiem czy w efekcie taką nie będzie - na razie jednak po prostu wybywam na coś w rodzaju "bezpłatnego urlopu" bez ustalonego terminu powrotu.
Powodów takiej decyzji jest kilka:
Po pierwsze w zasadzie cała moja działalności w RB jest jednym wielkim pasmem niepowodzeń - praktycznie żadna inicjatywa, którą podejmowałem nie spotkała się z zainteresowaniem kogokolwiek... ani tworzenie wirtualnej armii, ani próba zainteresowania v-kosmosem, ani (nieco swego czasu na mnie trochę wymuszona) zabawa w gospodarkę. No cóż nie udało się nikogo tym zainteresować, a "dyskutowanie" samemu ze sobą po prostu stało się nużące. Skoro nie potrafię zrobić niczego sensownego to należy po prostu przestać... przynajmniej na jakiś czas.
Po drugie jak się ostatnio dowiedziałem - jestem przyczyna wszelkiego zła w RB. To moją winą i ponoć błędem rozwojowym RB jest tzw. "poważny kierunek" budowy mikronacji... no cóż przyznaję się, że do twardego lobbingu za takim kierunkiem - bo inny mnie nie interesuje. Jeżeli to błąd... to możecie to teraz naprawić. Ponoć jestem wrogiem "narracji"... choć chyba tylko takiej bezsensownej jak prezentował niesławny Feliks - bo zarówno armia, firmy, v-kosmos itd, to przecież czysta fikcyjna narracja.
Jak się dowiedziałem stoję też na przeszkodzie by poprzyjmować tutaj takich osobników jak Grutin (przyznaję się - jestem temu przeciwny, bo wg mnie wartość "mistrza klonów" jest dla RB żadna, a jego obecność szkodliwa i ośmieszająca ten kraj) czy jestem przyczyną odejścia Feliksa (przyznaję się - nie trawiłem trolla i jego wybryków). No ale jak widać stoję przez to na przeszkodzie "aktywności" - jaka ona by nie była. W sumie pewnie jestem - bo generalnie w życiu bylejakości nie toleruję.
W zasadzie szale przeważyła sprawa z Sarmacją... Próba (moim zdaniem) ciekawego rozwiązania konfliktu "o piksele" czyli o Anatolię poprzez zmianę kształtu wyspy, spotkała się z zarzutem naszego wodza o rozmowy z Sarmacją z pozycji uniżoności... choć ani nie byłem zwolennikiem kontaktów w tym v-państwem (co wyrażałem nie raz), ani inicjatorem rozmów w sprawie Anatolii. Niestety pewnie powinienem się obrazić o... w sumie nie wiem co (bo mało mnie interesował jakiś poboczny kierunek dyskusji o jakiś Awarach czy Cipo...czymś tam) i wyjść urażony (nie wiem na co) gdy wyszedł Andrzej. Jak widać błędem była próba rozwiązania tego głupiego konfliktu... poprzez pewne zmiany geograficzne, które moim zdaniem wyszłyby Anatolii i aktywności na niej tylko na dobre.
No cóż przyznaję, że sprawy jakieś Scholandii i sporu o piksele tego v-kraju z Sarmacją mnie nie interesują i uważam, że nie są nasza sprawą, bo z żadnym z tych krajów nie jesteśmy z sojuszu... To ich sprawa, którą sobie muszą sami rozwiązać. Podobnie jak (co również jest zarzutem do mojej osoby i działań) nie czuję żadnego związku z jakąś dawno wymarłą Vahallą. A więc mało mnie obchodzi nawiązywanie do jakiejś ich "spuścizny". Nie jest mi potrzebna do szczęścia - bo uważałem, że Bialenią to Bialenią, nasza własna i nie musi do niczego nawiązywać.
Stworzenie przeze mnie (z braku wyjścia bo jej zwolennik się z tego wycofał) choć przy pomocy Macieja systemu gospodarczego tez podobno doprowadziło do biurokracji jako "wszelkiego zła", co ponoć hamuje rozwój tego v-kraju. No cóż idę na urlop to teraz niech Kaniewski swoje wizje realizuje - bo ja ich nie rozumiem...
Pamiętajcie też o problemie z domeną i serwerem... nie rozwiążę go (a czas macie do 13 lutego), bo w zasadzie potrafię tylko za to wszystko zapłacić (bo to groszowa historia w granicach pewnie około 100-150zł rocznie). Nie znam się na tych domenach, serwerach i związanych z tym działaniach. Niestety moja propozycja załatwienia tego za pomocą najprostszego urządzenia jakim jest telefon (wystarczyło mnie "poprowadzić" przez te formalności z telefonem przy uchu) nie spotkał się ze zrozumieniem i chęcią takiego kontaktu. Musicie więc sobie ten problem rozwiązać sami - w związku z taką a nie inna sytuacja, nie będę tego brał sobie na głowę.
Zmęczyło mnie po prostu to wszystko... muszę od tego odpocząć, może jestem po prostu za stary na taką mikronacyjną zabawę skoro "andrzejowych" i innych Waszych wizji po prostu nie rozumiem. A przyczyną rezygnacji Andrzeja z kierowania RB być dalej nie chcę.
Idę więc sobie ma urlop, bez konkretnego terminu powrotu i bez w zasadzie jakiejś (w obecnej chwili) decyzji o definitywnym zerwaniu z mikroświatem. Pewnie czasem będę zaglądał... ot tak z ciekawości (no i do czasu gdy podejmę jakąś decyzję będę się logował co jakiś czas by nie utracić obywatelstwa). To co uznałem za wartościowe w robocie nad RB - to już sobie zgrałem na pamiątkę. Działalność moich firm po prostu zawieszam... natomiast z funkcji publicznych proszę mnie zdjąć i zastąpić innymi osobami.
Żegnam się więc - nie wiem na ile, może na zawsze, a może tylko na pewien czas (decyzji jeszcze nie podjąłem - muszę od tego wszystkiego odpocząć i nabrać dystansu) i dziękuję za wspólne spędzony czas, szczególnie tym z którymi byłem tutaj przez ten ponad rok... Andrzejowi (pomimo różnic między nami), Maciejowi, Konstantemu i wielu innym, których nie wymienię bo musiałbym wypisać przeszłą i obecną listę obywateli RB i dopisać jeszcze wielu użytkowników Forum nie będących obywatelami.
Do widzenia lub żegnajcie...