Propozycja reformy ustroju społecznego i politycznego Republiki Bialeńskiej celem stymulacji aktywności i utrzymania wzrostu liczby obywateli.Chciałbym tutaj przedstawić moją refleksję nad rozwojem demograficznym różnych państw i propozycją dość radykalnej reformy ustrojowej – która stanowi według mnie przykład kroków jakie może podjąć państwo tak jak Republika Bialeńska chcące dalej rozwijać się personalnie i aktywnościowo aby zapewnić sobie dalszy rozwój. Propozycja ta – właściwie to jest to propozycja nie tyle polityczna co intelektualna to swego rodzaju eksperyment myślowy – jak można zorganizować mikronację aby utrzymać wzrost populacji?
Ogólne obserwacje dotyczące demografii mikronacji
Obserwując różne mikronacje – zarówno te stare, jak i nowo-powstałe można dojść do interesującego – i nieco sprzecznego z intuicją wniosku.
Wydawać by się mogło że im starsza mikronacja, im dłużej istnieje tym więcej aktywnych mieszkańców mieć będzie. To rozumowanie opiera się na prostym wniosku: w miarę upływu czasu do mikronacji przyłączają się nowi obywatele. Im mikronacja ma więcej obywateli tym łatwiej powinna zdobywać kolejnych – albo przynajmniej utrzymać przyrost na tym samym poziomie.
Tyle teoria. Praktyka okazuje się być zupełnie inna. Większość mikronacji posiada populacje rzędu kilku-kilkunastu aktywnych osób. Mimo momentów spadku i wzrostu aktywności liczba aktywnych obywateli w ogromnej większości mikronacji (nie licząc dwóch supermocarstw – Sarmacji i Al Rajnu) zdaje się mieć naturalną tendencje do utrzymywania się w przedziale kilku-kilkunastu aktywnych obywateli.
Trudno wskazać jasną przyczynę tego zjawiska. Moja osobista hipoteza zakłada że przyczyną tego zjawiska jest swego rodzaju „dynamika społeczna”. Powyżej pewnej populacji wzrasta szansa na pojawienie się destrukcyjnych konfliktów w danej mikronacji (co może spowodować odejście nawet kilku osób, obserwowaliśmy to przykre zjawisko niedawno w Bialenii). Ponadto jeśli powiedzmy 1 na n osób ma chęć i zdolności założyć własną mikronację która potrafi przyciągnąć ludzi to nie ma się co dziwić że na jedno państwo przypada n osób).
Al Rajn i Sarmacja potrafią w jakiś sposób przeciwdziałać temu zjawisku. Można założyć że duża populacja tych państw pozwala im niwelować skutki destrukcyjnych konfliktów personalnych (wszak w państwie liczącym 50-siąt osób nikt nie będzie odchodził dla konfliktu z 2-3 osobami) i istnienie aktywnych samorządów które „kanalizują” ambicje zakładania własnych mikronacji.
Co mikronacja powinna zrobić aby się rozwijać?Teraz pojawia się naturalnie istotna kwestia: co może zrobić w celu kontynuowania wzrostu mniejsze państwo, takie jak np. Republika Bialeńska?
Ambicje tworzenia własnych państw można próbować zaspokajać w obrębie państwa poprzez aktywne samorządy, umożliwienie kierowania autonomicznymi regionami itd. To rozwiązanie zresztą było i jest proponowane.
Dużo trudniej przejawia się kwestia kanalizowania destrukcyjnych konfliktów społecznych.
Ja tutaj proponuję rozwiązanie mocno inspirowane jedną z reform starożytnego polityka ateńskiego – Klejstenesa. Rozwiązanie to jest unikalne w skali mikronacji co pozwoliło by (to też ważna zaleta!) dodać Bialenii nieco kolorytu.
Cała populacja Bialenii (15-cie osób) zostanie rozlosowana w 5-cie grup („fyl”) liczących 3 osoby – czyli tyle ile mają najmniejsze mikronacje. Nowi obywatele byli by w przyszłości kierowani do fyl najsłabszych. W ten sposób utrzymywano by w miarę równy poziom aktywności między fylami. Fyle pełniły by następujące funkcje:
Pełniły by funkcje samorządów – każda fyla miała by przydzielony pewien teren o którego rozwój by dbała. Żeby „było sprawiedliwie' każda fyla miała by przydzielone dwa tereny: jakiś obszar kraju i jedną z dzielnic Wolnogradu. Żadna z fyl nie miała by monopolu nad stolicą. Oczywiście można by zrobić z Wolnogradu jakiś „okręg wydzielony” ale wtedy nikt by (prawie nikt) nie interesował się jego rozwojem. A tak mielibyśmy b. aktywne miasto (z władzami na poziomie dzielnic – tego chyba w v-świecie nikt nie miał jeszcze) i w miarę aktywny samorząd poza krajem.
Stymulowały by aktywność poprzez zachęcanie do rywalizacji między fylami. Konflikty jakie ewentualnie pojawiły by się między fylami były by znakomitą stymulacją aktywności a sposób przydziału terytorium zapobiegł by ewentualnej secesji (wszak jak może odłączyć się kawałek stolicy?).
„Szkoła” dla nowych obywateli. Fyla zajmowała by się „instruowaniem” nowych obywateli, przydzielaniem v-pracy.
Zapobieganie konfliktom społecznym i łagodzenie ich destrukcyjnych skutków – w liczących kilka osób fylach szanse na konflikt wewnętrzny są znacznie mniejsze niż w państwie liczącym kilkanaście osób. Ponadto łagodziły by skutki takich konfliktów – jeśli konflikt jest między osobami w ramach jednej fyli zawsze można zmienić przynależność fylową. Jeśli dotyczy osób z dwóch fyl to można mieć nadzieję że przekształci się w rywalizację między fylami. A konfikty grupowe w przeciwieństwie do personalnych są b. konstruktywne z aktywnościowego punktu widzenia.
I ostatnie: fyle jako coś co jest tylko w Bialenii stały by się jakimś wyróżniającym elementem kultury bialeńskiej, pomagając w budowaniu jej świadomości v-narodowej.
Przedstawiona tutaj propozycja nie jest traktowana ani za doskonałą ani za lek na wszystkie problemy. Nie poruszono wielu szczegółów – nazw fyl, ich organizacji wewnętrznej (czy tak małe organizmy potrzebują wewnętrznych władz?), sposobu przydziału terenów itd. Bo to właściwie nie konkretna propozycja co szkic, zachęta do własnych przemyśleń i pomysłów.
Dlatego czekam na uwagi i liczę na ciekawą dyskusję
