A może inaczej, bardziej po akademicku - czemu mielibyśmy dać związkom wyznaniowym proregatywę państwa, jaką jest ustalanie podatków?
Jak pokazuje historia, proregatywa ustalania podatków nie należy wyłącznie do państwa. Znana jest dziesięcina w chrześcijaństwie i judaizmie, jak i współczesne finansowanie kościołów z podatków obywateli. W naszym kraju nikt nie znajduje się przymusowo w związku wyznaniowym, więc podatki te byłyby praktycznie dobrowolne.
Ohohohoho, nie, nie i nie. Dziesięcina pierwotnie była opłatą świadczoną przez władcę, dopiero później zeszła na barki obywateli. I państwo jak najbardziej ingerowało w jej funkcjonowanie. Przy okazji, przytaczanie historii realnej w państwie wirtualnym w tym zakresie to ślepa uliczka. Tutaj jest to proregatywa państwowa i nie widzę powodu, dla którego miałoby się to zmienić.
Natomiast absurd dokładania na Kościoły z podatków nie powinien mieć miejsca, to fakt. Co nie znaczy, że należy dać Kościołom proregatywy państwowe. Jak chcą zbierać od swoich wyznawców datki, niech zbierają, można nawet zezwolić na to, by nie były objęte żadnymi zwrotami do państwa - ale nie dam im zbierać podatków.