Wątek pojawił się ze względu na opinię publiczną. By nie spowodować powrotu flejmów, jest od samego początku zamknięty.
...
Zegar śmierci wybija.
Już czas.
Republika Bialeńska, Wyspa Bialenia, Wolnograd, Plac Zielony, godzina 15:20
Miejsce to ponownie wypełnione jest przez tłum, tym razem znacznie większy niż przy ostatniej publicznej egzekucji. Nie da się między ludzi wbić nawet szpili. Wydawało się, że od stracenia Grutina vel Chruszczenki nie trafi się już głośniejszy skazaniec. A jednak!
Tym razem miejscem kaźni będzie nie pojedyncza szubienica pośrodku, a cała trzykilometrowa ścieżka, specjalnie na tę okazję wylana asfaltem. Pod słupkami, z rozwieszoną pomiędzy nimi płachtą pomalowaną w szachownicę, z napisem: "START" na środku, zmierza kilka osób. Pierwszą jest Prezes Policji, ponownie przybrany w strój kata. Osoby obdarzone wzrokiem ponad średnią mogą dostrzec, że wciąż na tym ubraniu czerwienią się małe plamki krwi, jakie pozostawił Chruszczenko 8 listopada poprzedniego roku. Następny jest pop z brodryjskiego, zamarłego już patriarchatu. Jest tu tylko ze względów psychologicznych, jako że część duchownych poparła niedawne rozruchy. Trzecia osoba to sędzia w sprawie, z odmalowanym na twarzy głębokim rozczarowaniem. Wynika ono z mowy, jaką oskarżona wygłosiła, komentując wydany przez Panią von Vincis-Primisz wyrok. Czwartą osobą jest lekarz sądowy, inny niż w listopadzie - z uwagi na fakt, iż poprzednik leczy się obecnie psychiatrycznie. Na końcu idzie Caryca-matka. W przeciwieństwie do swojego powieszonego w tym miejscu przyjaciela, zmierza ku śmierci z dumnie uniesioną głową. Eskortujący ją Tomasz Rabotowicz nie ma zbyt wiele do roboty.
Nikt nie wie, co takiego dzieje się w umyśle dumnej dynastki. Jej twarz nie zdradza żadnych emocji. Jest po prostu zimna. Nie widać wcale, że ta kobieta została uznana za winną pięciu zarzutów, i to bardzo poważnych. Odrzuciła również możliwość uzyskania łaski. Cały czas jest najwyraźniej przekonana o swojej racji.
W tej sprawie nie ma wątpliwości. Nie ma żadnych "leśnych baz" czy "dodatkowych rąk". Są tylko zbrodnia i kara.
Na miejscu stoją dwa rącze konie. Wyrok zostaje odczytany. Kat mocuje zwierzętom sznury z dratwy, którymi następnie krępuje skazaną. Pyta się jej o ostatnie słowa. Aleksandra otwiera usta, ale powiedzenie czegokolwiek uniemożliwia głośne wycie i gwizdy "rewolucjonistów lipcowych", którzy zgromadzili się tu niemal wszyscy. Po 15 minutach bezustannego hałasu zniecierpliwiony Kamiński popycha Dostojewską, która pada na ziemię. Tłum, zdziwiony takim zachowaniem, cichnie.
Dwaj jeźdźcy zasiadają na wierzchowcach. Prezes Policji odlicza na palcach. Czynność tę kończy wystrzałem w górę z pistoletu. Konie ruszają. Dostojewska zaciska zęby z bólu, szybko odgryzając sobie w ten sposób język. Z jej ust płynie struga krwi. Jeden z gapiów przedziera się przez ustawionych za ogrodzeniem wokół trasy kaźni policjantów i chwyta utracony organ Carycy-matki. Konie docierają do jednej czwartej trasy. W końcu Aleksandra nie wytrzymuje i zaczyna wrzeszczeć z bólu. Rumaki, przerażone, przyspieszają. Czerwony ślad na asfalcie jest coraz bardziej wyraźny. W połowie trasy rozlega się (ledwo słyszalne przez agonalne krzyki) szorowanie, świadczące o tym, iż czarna droga zdarła skórę skazanej aż do kości. Na czerwonym pasie widać też smugi, zostawiane przez żebra. W dwóch trzecich pokazu pośrodku trasy pojawia się kreska jaśniejszej barwy - pochodząca ze ścierającego się kręgosłupa. Krzyk Aleksandry cichnie. Konie wracają na start. Na końcu trasy czerwonych śladów jest już niewiele.
Kamiński ściąga swoją maskę. Na jego twarzy rysuje się uśmiech. Powoduje to reakcję tłumu, który zaczyna krzyczeć: "Okrutnik! Potwór!" i tym podobne. Ciało zostaje szybko zabrane i przewiezione na lotnisko. Stąd błyskawicznie odlatuje rządowym samolotem w kierunku Brodrii, gdzie zostanie przekazane rodzinie.
O 19:20 ukazuje się w Internecie artykuł, w którym pewien dziennikarz stawia tezę, iż Dostojewska-Swarzewska była odurzona narkotykami zaburzającymi przytomność, które zmultiplikowały cierpienia. Pół godziny później ma wypadek samochodowy, po którym w ciężkim stanie trafia do szpitala...