Pod Pałac Królewski w Angemont zajechała złota kareta. Wywołało to spory chaos wśród ochrony, bo w dniu dzisiejszym nikt nie dostał informacji o tym, że tego typu pojazd pojawi się przed siedzibą Króla Hasselandu. Jak zdołał tak daleko się przedostać - tego nikt nie widział. Jedno było pewne, skoro się przedostał, to musiał nim podróżować ktoś ważny.
Do karety został oddelegowany królewski lokaj George - osoba w podeszłym wieku, niezwykle doświadczona, służąca hasselandzkim królom od ponad 60 lat. Zawsze można było na niego liczyć. Był straszliwie flegmatyczny, temu nie da się zaprzeczyć, ale powierzone mu obowiązki wykonywał z największą dokładnością. Tym razem miał za zadanie dowiedzieć się, któż to taki przybył pod pałac. Lekko zdenerwowany, ale z kamienną, dotkniętą zębem czasu twarzą, podszedł pod bogato zdobione drzwiczki karety i otworzył je. Z mrocznego wnętrza zionęło zapachem carskich perfum, a w środku dała się zauważyć sylwetka siedzącego na kanapie człowieka.
-
No, w końcu ktoś raczył podejść... Co to się stało z tą dyscypliną w tym kraju po moim odejściu... - odezwała się tajemnicza postać -
Czy już naprawdę w Hasselandzie wszyscy zapomnieli o Królu Iwanie?Postać wyłoniła się z mroku. Był to Król-Senior Iwan Pietrow-Dostojewski. Powoli wyszedł z karety i stanął przed lokajem.
-
Co tak stoisz, jakbyś bazyliszka zobaczył? - powiedział Król-Senior -
Biegiem powiadomić Króla-elekta o tym, że przybyłem! Samemu trzeba przyjeżdżać, samemu trzeba prosić o przywitanie! Nawet zaproszenia nie dostałem! - wrzasnął Król Iwan. Przestraszony lokaj przytaknął i z nadzwyczajną, jak na swój wiek, prędkością, pobiegł po następcę tronu.
Właśnie w tym samym momencie Król-elekt przymierzał koronacyjne szaty.
-
Przepiękne, zaprawdę przepiękne - zwrócił się do stojącej obok szwaczki. Rozmarzył się i powiedział -
Ach, w końcu! Król Eddard I Noqtern! - popatrzył na wiszący na ścianie portret Król Piotra Pawła I -
Już niedługo to JA będę miał takie portrety. To o MNIE będą pisać wiersze! - Król-elekt spojrzał w lustro i uśmiechnął się pod nosem. Nagle ktoś energicznie zapukał do drzwi. -
Wejść! - powiedział następca tronu. Drzwi otworzyły się, a do pokoju wleciał zdyszany lokaj George -
Wasza Królewska Mość! - krzyknął -
Król Iwan przybył! Jest rozwścieczony!Uśmiech z twarzy Króla-elekta zniknął w sekundę.
Co?! - powiedział przerażonym głosem -
Idź, idź! Zajmij go czymś! Ja się przebieram i już zaraz do niego schodzę! - krzyknął Król Eddard i zaczął się rozbierać -
Jasna cholera! Przecież miało go nie być! To wariat!