Szofer popatrzył w lusterko wsteczne.
- Jesteśmy w odległości ok. 10 km od Słonecznego Pałacu - odrzekł - Radzę podziwiać okolicę - powiedział i w pełni skupił się na prowadzeniu pojazdu.
Irmina popatrzyła przez okno i ujrzała przepiękny krajobraz. Od drogi, którą jechali, rozciągały się liczne pola. Gdzieniegdzie można było dojrzeć chatki rolników i ich gospodarstwa, a także należące do nich zielone lasy. Pomimo chłodnej pogody, świeciło słońce, co jakiś czas kryjąc się za białymi chmurami. Rzucało swe życiodajne promienie na rosyjską naturę.
Po jakimś czasie widok za oknem zaczął się zmieniać, samochód wjechał do Hansburga. Zabudowa była tu bardzo gęsta i niska. Liczne, bogato zdobione kamienice, pełne były zamożnych ludzi biznesu. Chodnikami przechadzali się panowie w eleganckich garniturach i panie w drogich sukniach. Wszyscy byli elitą Carstwa Rosyji.
Automobil sunął powoli wąskimi uliczkami, przejechał przez rynek i skręcił w szerszą drogę, prowadzącą bezpośrednio do siedziby Cara. Już stąd widać było wielki pałac, stojący na lekkim wzniesieniu. Górował nad okolicą jako ten ojciec nad swymi dziećmi.