Eddard Noqtern, 2 styczniaW takim razie może nie wykonam mapy, żeby już wszystko było wykonane w jednakowym stylu.
Tak więc wybrałem się wraz z małą ekipą ekspedycyjną na najmniejszą południową wyspę archipelagu Wysp Sylwestrowych.
Statek ekspedycyjny "Delifn" własności BTKPowitał nas całkiem ładny widok na tereny znajdujące się na wyspie. Były to niezbyt szerokie, dzikie plaże, skarpy pełne drzew iglastych i góry, czy raczej wyżyny w głębi lądu. Postanowiliśmy zatrzymać się na jednej z taki plaż i następnie poruszać się na władnych nogach.
W głębi wyspy cały czas musieliśmy przedzierać się przez dzikie, gęste puszcze leśne. Pełno było owadów, szczególnie uprzykrzały nam życie komary i meszki. Po drodze kuły nas ostre liście i gałęzie, a szerokim łukiem omijać musieliśmy liczne pokrzywy.
W końcu udało się nam znaleźć dość szeroką polanę, gdzie postanowiliśmy rozbić obóz. Po paru godzinach wszystkie namioty już stały - mogliśmy więc przystąpić do pierwszego posiłku na wyspie. Podjęliśmy decyzję, że po obiedzie odpoczniemy dwie godziny i wyruszymy na szczyt największego pagórka, aby spróbować cokolwiek wypatrzyć.