Na wstępie chciałabym prosić Waszą Carską Mość o wybaczenie za dzisiejsze ekscesy w Pałacu Carskim. Podobnie, jak mój mąż Andrzej Swarzewski wpadałam w „zbyt dobry humor” na IRC-u, a potem wszystko wyszło poza granice dobrego smaku i IRC-a, przedostając się na forum. Wiem, że Wasza Carska Mość, jak mój syn, osoba mi tak bliska, zrozumie moje słowa. Poza tą samokrytyką, chciałabym dokonać rzetelnej analizy obecnego stanu Najjaśniejszego Carstwa Brodryjskiego. Nie oszukujmy się, lecz znajduje się ono w agonalnym stanie… Proszę, by Wasza Carska Wysokość nie przyjął mych słów zbyt personalnie, lecz będę mówiła to, co leży na moim sercu. A więc do rzeczy.
Jak już wspomniałam Carstwo znajduje się w stanie marazmu. Spójrzmy na stare forum, cóż oprócz pustki i kilku nędznych postów w Dumie Bojarów możemy na nim znaleźć? Społeczeństwo brodryjskie, mimo posiadania głębokich tradycji (nie zawsze chlubnych), nie może odnaleźć swojej tożsamości, co sprawia, że nie jest ono przywiązane do państwa, w którym rzekomo żyje. Lepiej by było powiedzieć raczej, że egzystuje i powoli popada w degrengoladę. Ktoś kiedyś napomknął o mapie, Pałac otrzymał kilka zaproszeń, zmuszeni do działania „bojarzy” zamienili kilka zdań w Dumie. Całkowita stagnacja. Nic zatem dziwnego, że na każdą inicjatywę, narzuconą „odgórnie”, odpowiadają oni tak ochoczo, czego przykładem był dzisiejszy quasi-szturm na Pałac. Dlaczego tak się dzieje? Z jednej strony Brodryjczykom brak tożsamości. Z drugiej zaś władza nie daje należytego przykładu. Nie oszukujmy, lecz nie dzieje się nic. Brodria staje się najbardziej aktywna, gdy dochodzi do rewolucji albo jej namiastki… Jakie jest moje remedium? Po pierwsze, Brodryjczycy muszą odnaleźć swoją tożsamość. Jaka ona jest? Oczywiście imperialna. Brodria – czasem może nawet w sposób tragikomiczny – pretenduje (nie zawsze zgodnie z rzeczywistością) do rangi państwa imperialnego. Taką Brodrię (może nie zawsze roztropnie i skutecznie) starałam się tworzyć, gdy byłam u władzy. Dumną ze swej potęgi. Dumną ze swej władzy, z całym jej splendorem i otoczką państwa imperialnego. Pełną girland, przepychu, złota, mocarstwowości, ciągłych odwołań do „samodzierżawczyni”, nierzadko wprowadzając nawet – mam nadzieję – utrzymany w granicach dobrego smaku, kult jednostki – Semiramidy Nordaty. Może i było to momentami groteskowe, lecz przez to mogliśmy zdefiniować się, jako naród, państwo, władza. Parafrazując klasyka, Brodria albo będzie imperialna albo nie będzie jej wcale. Musimy się pogodzić z tym stwierdzeniem. Czy Wasza Carska Mość jest w stanie być takim władcą? Raz jeszcze proszę o wybaczenie szczerości, ale ośmielę się udzielić odpowiedzi przeczącej. Niestety, ale na każdym kroku przejawia się niezdecydowanie, brak pewności siebie czy nawet uległość. Z pewnością jest Wasza Carska Mość władcą sprawiedliwym i umiarkowanym (żeby nie powiedzieć „nijakim”). Tym bardziej, że udziela się Wasza Carska Mość w różnych innych państwach (obecnie jest to tylko Abachazja, lecz drzewiej było tego więcej). Oczywiście nie neguję prawa Waszej Carskiej Mości do partycypacji w życiu innych państw, ale wydaje mi się, że to sprawia, iż władza brodryjska staje się coraz bardziej płynna, rozpływa się pomiędzy Wyspami Szczęśliwymi a Gremlem, zapewne wpadając do Morza Arktycznego… Władca Brodrii musi być jej oddany na sto procent, nie może sobie pozwolić na zagraniczne eskapady czy bycie obywatelem (poddanym) innych władców. Musi Wasza Carska Mość pamiętać, że Korona to nie tylko przywileje, ale także – ba! – przede wszystkim obowiązki. Względem Brodrii, jak i jej obywateli.