Przede wszystkim to śmiechłem, nawet bardzo. Występuje jakiś spór o tytulaturę, zbierają się wielcy dygnitarze, śmietanka polityczna Nordaty, święcie oburzeni. Jakże to? Ktoś śmiał zabrać mój tytuł? Oczywiście najlepszym rozwiązaniem są spokojne i wyważone dyplomatyczne rozmowy, jak przystało na wykwintnych arystokratów i notabli nordackich. Co prawda podczas rozmów, niby przypadkiem, wypsnęło się kilka k*rw czy innych prostytutek pod adresem Szaszy, ale cóż z tego. Nasza Uhraina - nasze prawo. Zastanawiam się po co było zaczynać w ogóle te rozmowy (nie prościej byłoby pozostać w swoim Hroniecku?), skoro chciało się bronić swego stanu posiadania, obrażając oponentów, niczym gawiedź z rynsztoku. No, ale dobrze, powiedzmy, że miało to jakiś sens... Oczywiście rozmowy się nie powodzą, ba! prowadzą tylko do większej antagonizacji pomiędzy stronami. Ale cóż z tego? Nasza Uhraina - nasze prawo. Jednakże po kilku minutach głos kompromisowy, rozjemczy, pochodzi od strony podłej uzurpatorki - Szaszy. Idzie na pewien kompromis - zrzeka się praw do tytułu arcyksiężnej Uhrainy. Z pewnością tak doświadczony i wyrobiony dyplomata, jakim jest imć Zagrobelny, ma świadomość, że może być to próba kontynuacji dialogu, ale widocznie postanawia zignorować ten gest (podobnie, jak region, o który tak zaciekle walczy, ograniczając się póki co tylko do wydawania obywatelstw petentom) i zaczyna swą tyradę. Nic tylko pogratulować umiejętności negocjacyjnych. Nic dziwnego, że został pan "namaszczony" na arcyksięcia Uhrainy.
Zaś śmiechem parsknąłem po przeczytaniu wypowiedzi Waszej Imperatorskiej Mości. Ach jaka z niej duma emanowała, jakie poczucie potęgi i wielkości własnego państwa. Z pewnością Wasza Imperatorska Mość musi się czuć niczym Karol Wielki w 800 roku albo może nawet, jak Napoleon, który tysiąc lat później włożył na swoją skroń koronę cesarską . Jestem ciekaw tylko, który sposób koronacji Wasza Imperatorska Mość wybierze - założy sobie koronę na głowę czy pozwoli na to Ojcu Świętemu? Proszę uważać, bo ten symboliczny gest może wiele znaczyć. Niektórzy to byliby gotowi toczyć o niego wojny. Wspaniale mieć Nordatę u swoich stóp, czyż nie? Wszystkie malutkie państewka, wszystkie twory postgrutinowskie i postłatkowskie, wreszcie zjednoczone. Myślę, że jeszcze kilka tygodni/miesięcy, a będzie Wasza Imperatorska Mość władał tyloma ziemiami, że każdy obywatel Abachazji będzie mógł rządzić w swoim własnym państewku lennym. Anoryka, Harnasiowo Łatki... Być może cieszy się Wasza Imperatorska Mość obecnie zaufaniem swoich poddanych (przecież nic tak nie jednoczy, jak wspólny wróg), ale proszę przypomnieć sobie, co się działo jeszcze kilka tygodni temu. Gdzie była Batawia? Gdzie Wenedia? Hagal? Kucelgrad? Ba! Gdzie był wówczas obecny arcyksiążę Uhrainy, który swoją drogą już kilka razy zapowiedział, że na zawsze odchodzi z mikronacji, bo real. Co jeszcze kilka tygodni temu robił Kucel (wielokrotnie skazywany wyrokiem sądu, zarówno w Abachazji, jaki i Bialenii). Co robił podczas wizyty monarchy polsko-litewskiego? W Warszawie wszystko pamiętają... Ba! Nawet sam Fiodor Hristov był jeszcze wczoraj gotów iść przeciwko obecnemu Carowi Brodryjskiemu. Jeśli zaszłaby taka konieczność, to pewnie i w Abachazji znalazłaby się grupa (powiedzmy, że znudzonych albo pokłóconych o tytulaturę) obywateli, którzy dokonaliby secesji czy kolejnej rewolucji. Mówi Wasza Imperatorska Mość o imperium? O poparciu innych państw Nordaty? No nie wiem, czy patrzą one tak przychylnym okiem na działania władz abachazyjskich. Ot! choćby
Bialenia. Nie wiem, jak Kaguria, ale podejrzewam, że was nawet nie uznają. Podobnie Federacja Al-Rajnu. A co z resztą Nordaty? Anoryka? Harnasiowo? Szanujmy się... Owszem, Abachazja posiada poparcie Kościoła Awiniońskiego, ale nie ma co się łudzić, nie duchowni awiniońscy nie interesują się zbytnio sprawami Nordaty, skupiając się raczej na kwestiach wewnętrznych. Dla mnie, to ta cała podniosła tytulatura, ankiety, rozmowy na krzykopudełku są wyjątkowo groteskowe. Proszę wybaczyć, ale podobnie zabawne jest to całe obnoszenie się ze swoją imperatowskością i uniwersalnym (pannordackim?) pochodzeniem swej władzy. Imperator Nordaty z Abachazji? Na prawdę? Obejmujący swą kuratelą cały poteżny kontynent północy. Pan i władca wszystkich yoyonacji mikroświata (oczywiście poza Bialenią). Jakoś nie mogę o tym myśleć bez uczucia groteskowości. Karol Wielkie pewnie w grobie się przewraca, razem z Ottonem z Reichu.