Nie rozumiem o czym Waszmość prawi do mnie... Chyba mnie Szanowny Lord z kimś myli.
Obaj doskonale wiemy, o co chodzi.
A niejakiemu funkcjonariuszowi publicznemu o imieniu Maciej znudziło się uzupełnianie ewidencji ludności? Poza tym, niech mi Pan powie tak z ciekawości, czy Pan woli człowieka na liście czy w terenie (w sensie na forum)? Bo nie zawsze to co jest na papierze, to jest w rzeczywistości.
Widocznie tak, skoro nie jest na urzędzie, który pełnił był, gdy mieliśmy przyjemność spotkać się ostatnim razem. Nie lubię odpowiadać na retoryczne pytania, listy mają cel wyłącznie informacyjny, naszą prawdziwą wartością jest kapitał ludzki.
Niech się Szanowny Lord tak nie unosi i nie chwali, co tam Lord trzyma w swojej teczuszce, bo ja urzędnikom po prostu nie wierzę od tak. Nadal nie rozumiem po co, Szanownemu Panu, ministerstwo o niezwykle chlubnej nazwie, aby mógł Szanowny Lord robić owe czynności wyrażone w akapicie trzecim... Bez ministerstwa też Szanowny Pan będzie mógł to robić, tylko nie jako urzędas, ale jako normalny obywatel tego kraju.
Nikogo nie unoszę, a tym bardziej nie chwalę. Skoro nie lubi Pan tak urzedników, to może najwyższy czas, by samemu zrobić cosik więcej niż wyrażanie swej dezaprobaty? Ze swojej strony, mogę, o ile nie będziemy musieli się wcześniej pożegnać, zaprosić do Lahazydii, trochę mi tam smutno samemu z kilkunastoma mieszkańcami z listy. Ależ oczywiście, że mógłbym to robić bez ministerstwa, ale zgodnie z wolą prezydenta, zajmuję ten urząd, jesli się ona zmieni, to z niego zrezygnuję i spokojnie będę sobie działał w Lahazydii, do której raz jeszcze serdecznie zapraszam.
A czego Szanowny Lord się spodziewał? Że będę Szanownego Ministra głaskał po główce, że wydobył z siebie nic nieznaczący bełkot w moją stronę? Zero konkretów żeś mi przedstawił, Panie, a już mam wierzyć na słowo? To właśnie urzędnik tego ministerstwa używa wobec mnie pięknych słówek o fabularyzacji i aktywizacji... Ile można gadać o tym? Podaj się Pan do dymisji i wyjdź do ludzi. Jak Pan to zrobisz, to postawię Panu flachę w pobliskiej karczmie.
I vice versa, mój drogi. Zarówno ja, jaki i Szanowny Pan, przerzucamy się ogólnikami. Z tym, że ja dodatkowo skupiam się na - jakbyście to nazwali - statystyce, a Szanowny Panicz na składaniu dobrych rad i nawoływaniu mnie do dymisji.
Panie, statystyka dąży do pokazania zmian zestawionych do czasu. Ja należę do osób szczęśliwych i nie będę chciał oglądać jak ministerstwo, które Pan reprezentuje coś liczy... Jak Panu się tak bardzo nudzi, to niech Pan patrzy w zegar i sobie liczy minuty, godziny, dni...
Wybornie.
Motywacją do dalszej aktywności jest to, że inna jednostka danym projektem się zainteresuje, na niego odpisze, zainspiruje innych do udzielania się w różny sposób, a ten Wasz ministerialny ranking ma służyć tylko statystyce, liczbom - niczemu więcej
Czyli nagradzanie tych, którzy są aktywni, nie jest motywujące?
Poprzez porównania zrównacie wszystko! Jestem ciekaw, dlaczego model sarmacki ministerstwo bialeńskie wykorzystuje w Bialenii?
Niby, w jaki sposób? Nie wiem nic o modelu sarmackim, nie byłem w tym urokliwym kraju dłużej niż kilka godzin. ;c
Ponadto, marchewka ma być BODŹCEM zachęcającym do pójścia w poszczególnym kierunku, a nie WYRÓŻNIENIEM, tak jak Szanowny Lord wspomniał. I to nie ten ranking jest bodźcem, tylko konkretna aktywność, która ciągnie innych na stragan, aby coś kupić, sprzedać bądź tylko popatrzeć...
Ależ oczywiście, praprzyczyną jest aktywność, zaś jej konsekwencją miejsce w rankingu, które może motywować do aktywności.
Zatem, mam uprzejmą prośbę - skończmy pieprzyć trzy po trzy o jakiś rankingach, marcheweczkach i moich barwnych metaforach, tylko twórz Pan interakcje międzyludzkie w tym kraju - albo ze mną albo z kimś innym bez mierzenia mi butów czy tam mierzenia na oko czyjegoś biustu.
Bardzo chętnie. Gdybym nie musiał deliberować o marchewkach, to mógłbym je zacząć sadzić w ogródku w Pryncypacie. A przez tę nic niewnoszącą dyskusję, nie zrobiłem tego.

Ale dlaczego niby miałbym przestać mierzyć, jesli nie przeszkadząłoby mi to w sadzeniu marchewek? Każdy orze, jak może i to, co może a lubi.
Moim zdaniem wnosi on całkiem sporo - decyzję o ew. wywaleniu pozostawię Adasiowi.
Wnosi dokładnie tyle, co reszta wypowiedzi. Ale ze względu na jego barwność literacką, wpisująca się w konwencję marchewek, butów i biustów. W naszej wyliczance nie zanikną wszak takie słowa, jak albatros czy turbina samolotu.