Ja tylko czekam kiedy obecny reżim skaże Andrzeja Swarzewskiego na damnatio memoriae.
A niby czemu miałoby to nastąpić? Andrzej był przez wiele miesięcy przywódcą tego kraju i jak każdy przywódca zbierał różne oceny za swoje działania - w sumie z przewagą tych dobrych, choć popełniał błędy jak każdy z nas.
Jeżeli przez "obecny Reżim" rozumiesz osoby, które zwyciężyły w demokratycznych wyborach reprezentując pewne poglądy odmienne od Andrzeja to jakoś nie widzę i nie widziałem jakichkolwiek chęci działań zmierzających do uczynienia czegokolwiek złego Andrzejowi... To on sam po przegranych wyborach usunął się z RB, choć mógł działać tutaj aktywnie działać - po prostu tylko przestał być Prezydentem. Tyle, że przecież w ustroju republikańskim prezydent to nie król (czy jaki inni dożywotni monarcha) - w demokracji politycy raz uzyskują poparcie w wyborach i rządzą, a raz wybory przegrywają i są w opozycji. Nic w tym dziwnego... można przecież zostać, być aktywnym opozycjonistą i w kolejnych wyborach "podnieść rękawicę".
Usunięcie się w cień Andrzeja to tylko
jego osobisty wybór, nikt od niego tego nie wymagał, czy nie nakłaniał (a nawet nie sugerował tego nikt z tych co zwyciężyli w wyborach) a wprost przeciwnie raczej był namawiany do pozostania i aktywnym uczestniczeniu w życiu państwa. Jak widać nie mógł przeboleć wyborczej porażki i odszedł do Brodrii (choć pozostał obywatelem RB i czasem tutaj zagląda, czasem coś napisze) - ale to tylko jego wybór i nikt nie ma zamiaru skazywać go na zapomnienie czy w ogóle na cokolwiek.
Dla mnie pozostanie człowiekiem, który stworzył Bialenię (choćby dlatego, że gdy tutaj przybyłem to on robił w tym kierunku najwięcej), który namówił mnie do zabawy w mikronację i który przez wiele miesięcy ogólnie dobrze rządził krajem (błędy popełnia każdy - takie życie). Mam nadzieję, że mu przejdzie i wróci... a jeśli nie to na pewno będzie dobrze zapamiętany.