Uważam, że pod względem stylistycznym i pisarskim, pierwsze wydanie można uznać jako bardzo dobre. Nie mniej jednak, przeraża mnie ten wszędobylski nacjonalizm w tym piśmie. Na pewno nie jest to patriotyzm, bo ten przejawia się zupełnie inaczej. Straszna jest stosowana przez redaktora naczelnego segregacja narodowościowa. Rozumiem, że można żywić pewnego rodzaju niechęć, czyli nie przepadać, za jedną ze wspólnot narodowych tworzących Republikę, ale żeby dyskutować nad tym "co zrobić z mniejszościami", to jest niezrozumiałe. Każde państwo musi posiadać mniejszości narodowe i etniczne, aby mogło dobrze funkcjonować. Nie można ich usunąć nagle z rzeczywistości. Postawa antyhasselandzka jest w naszym kraju dość wyraźna i coraz bardziej wyraźna. Ciekaw jestem, dlaczego teraz się nasiliła?