Wasza Ekscelencjo (jeszcze nie, ale z pewnością) Prezydencie,
Ukochany Wodzu,
zgłaszam kandydaturę swojej uniżonej wysokości na stanowisko Sędziego Ludowego. W dawnych czasach, gdy władza sądownicza była kolegialna, pełniłem tamże funkcje pomocniczą. Niestety, nie dane mi było zasiąść na czele organu sądowniczego, jednak wielokrotnie przypatrywałem się sprawom sądowym w Republice i wiem jak wyglądają, kompletnym imbecylem pod tym względem nie jestem.
Jako parlamentarzysta, premier i prezydent wielokrotnie stykałem się z prawem i dane mi było je ustanawiać, a stanowisko prezydenckie jest oczywiście warunkowane zaawansowaną znajomością prawa, przynajmniej przed rokiem. Dalej, moja nieobecność, jakkolwiek może powodować, że jeszcze niedokładnie zapoznałem się z najnowszymi wytworami ciągu technologicznego ustaw bialeńskich, tako działa na korzyść mojej kandydatury, gdyż jestem naturalnie oddalony od wszelkich animozji personalnych które miały miejsce w okresie mojej nieaktywności, a wcześniej - znikomej aktywności.
Rad byłbym, gdyby Ukochany Wódz wybrał zgodnie z interesem bialeńskim osobę na tak ważne stanowisko.
Pozdrawiam,