W chwili obecnej próbuję sfinalizować wreszcie kwestie traktatu z NUPIA (niestety przeciągnięcie z czasie nie jest moją winą - odpowiedzi na moje posty pojawiają się czasem po paru dniach), ale pozostał jeszcze jeden problem, który jak widzę w NUPIA traktowany jest dość zasadniczo.
Mianowicie chcą nam narzucić jednolity sposób naliczania liczebności armii, a oba nasze systemy są krańcowo różne - my wyliczamy liczebność naszego kraju na zasadzie gęstości zaludnienia i powierzchni państwa, a oni na podstawie liczby obywateli x 1mln. Przy czym mają wskaźnik 1% dla armii, a my mamy 0,5% (nasz jest bardziej realny, bo 1% to państwo zmilitaryzowane, w PRL tak było na ten przykład).
W tym momencie nie ma mojej zgody na narzucanie nam innych rozwiązań niż te, które podjęliśmy jako suwerenne państwo określając liczebność naszego kraju. Ja jestem zdania, że w traktacie militarnym różne sposoby naliczania nie mają znaczenia, bo chodzi o współpracę istniejących armii (NUPIA ma w sumie armię w budowie), a nie mieszanie się w suwerenne decyzje co do kształtowania swoich państw.
Pozostałe kwestie sporne są drugorzędne (a raczej trzeciorzędne... bo dotyczą drobiazgów, które praktycznie mają wpływ tylko na wygodę przyszłego opracowywania działań i ich wizualizacji) i jakiś kompromis jest wypracowywany - natomiast na razie wydaje mi się, że ugrzęźniemy w punkcie tej liczebności, jeśli NUPIA będzie się upierać przy swoim.
Tak więc czy traktat zostanie podpisany to zależy teraz od stanowiska NUPIA, bo ja na narzucanie nam sposobu obliczeń ilości mieszkańców RB i wielkości jej armii przez "czynniki zewnętrzne" zgody nie daję.
Nie mam zamiaru mieszać się w kwestie tego jak NUPIA oblicza sobie liczebność mieszkańców i armii, ale nie godzę się na to by ktokolwiek nam się w to mieszał. Stoję na stanowisku, że założona liczebność armii jest suwerenną decyzją państw chcących traktat podpisać.