Nie będę ukrywał... za mało znam dzisiejszych Hasselandczyków, a ocenianie przez pryzmat mojej długoletniej znajomości z Piotrem I nie byłoby najszczęśliwszym wyjściem z tej sytuacji.
Jaki jednak Hasselandczyk być powinien? Moim zdaniem przede wszystkim powinien być otwarty — na aktywność innych, na nowości, na innowacje, na ewolucję mikroświata. Powinien starać się wywierać wpływ na tę ewolucję pamiętając o tym jak mikroświat wyglądał 10, 15 lat temu — a wyglądał zgoła inaczej. Nowoczesny Hasselandczyk winien jednoznacznie wyjaśnić i odciąć grubą kreską, zarzuty kloningu tak by móc na czystej karcie budować własną, nowoczesną, tożsamość (mea culpa, carte blanche?).
Hasseland winien być dumny. Ze swej historii, swojego zaangażowania, samorządności i tożsamości narodowej.