Nie chcę być adwokatem w swojej własnej sprawie (dlatego wstrzymam się od głosowania) - ale w kwestii formalnej...
Z jednej strony to pogwałcenie najbardziej podstawowego prawa (prawo nie działa wstecz)...
Wypłata należności z wyrównaniem, ze względu na nienadążanie z przepisami za realiami życia i pracy nie jest działaniem prawa wstecz. Jest, to że tak powiem zjawisko normalne i dość powszechnie spotykane.
Działaniem prawa wstecz byłaby sytuacja odwrotna czyli np. odebranie jakiś uprawnień (świadczeń, przywilejów, praw itd.), które objęłoby okres sprzed uchwalenia prawa. I tak to jest pojmowane w prawodawstwie. Można coś dać (materialnego lub niematerialnego) ustalając, że obowiązuje to od chwili faktycznego wykonywania czegoś, nawet jak prawo wcześniej tego nie ujmowało, ale nie można wstecznie nic zabrać - bo to właśnie jest działaniem prawa wstecz. Ogólnie dać można z wyrównaniem wstecz, ale zabrać tylko od momentu wejścia w życie nowego prawa.
PS. I to nie raczej "ustawa o nadpłacie", a o "wyrównaniu", "wynagrodzeniu wstecz", "dodatkowym wynagrodzeniu" itd. nadpłata nie jest chyba najszczęśliwszym sformułowaniem.