W "Potopie" jest scena, gdy wojska zmęczone szwedzkie mają się wycofywać spod klasztory jasnogórskiego, zaś dowódca gen. Müller z niesmakiem stwierdza, że na myśl o odwrocie zaktywizowała jego żołnierzy, którzy chętniej szykują się do odwrotu, niźli dotychczas prowadzili oblężenie. To tak na początek, mam nadzieję, że nie pomyliłem scen i bohaterów, bo równie dobrze mogło to dotyczyć wycofującej się (po gonitwie za "Polskim Dariuszem") armii Karola Gustawa - "Szwedzkiego Aleksandra". Ja także, niczym ten Sienkiewiczowski Szwed, zaobserwowałem, nie ukrywam, że ze smutkiem, dużą aktywizację na myśl o likwidacji struktur Prynycpatu Lahazydii. Szkoda, że mimo początkowych deklaracji, nie znalazły się osoby, które chciałby "bawić się" w Lahazydię. Nie zgodzę się z Markusem, że "tworzenie samorządów bez fundamentów państwowych jest bezcelowe", bezcelowym jest tworzenie czegoś, w co nikt nie ma zamiaru się angażować.

Jak upada Lahazydia, tak zginie każdy inny samorząd, który nie znajdzie aktywnych i chętnych do działania mieszkańców. Zaś tym, co jest najbardziej destrukcyjne dla samorządów jest "słomiany zapał" jego twórców, wypalający się po kilku tygodniach. Przychodzi nam podjąć decyzję trudną, więc spytam na koniec, czy jest jakaś osoba, która chciałby włożyć ciężką, mozolna i długotrwałą pracę w budowanie Lahazydii (czy jakiegokolwiek innego - nowo powstałego - regionu? Jeśli nie, to najwyższy czas, by zrobić to, o czym mówi Jego Bardzo Wspaniała Wysokość i pan Maciej i mianować Lwa Wolnogradu, sprawującego tytularne zwierzchnictwo nad BiA, wydzierżawione posiadaczom ziemskim. Od czasu do czasu można by wówczas organizować Sejmy
Rzeszy Bialenii i Anatoli, podczas których wszyscy feudałowie wybieraliby Lwa Wolnogradu i podejmowali jakieś decyzje (np. w sprawie organizacji jakiegoś wydarzenia czy uchwalenia jakiegoś prawa). Ode mnie tyle, teraz czekam na deklaracje.