Padły dwa strzały. Pokój na sekundę rozjaśnił się od rozbłysków z broni. Nie strzelali jednak ani królewski strażnik, ani Jahołd. Obaj padli na ziemię - byli martwi. W tym samym momencie Irmina sprawdzała, czy Eddard żyje. Miał się nieźle, ale przy upadku rozbił sobie głowę. "Stąd ta krew" - pomyślała Irmina. Mężczyzna i kobieta podnieśli się z ziemi, byli zdezorientowani. Szybko jednak doszli do siebie. W ciemnościach udało im się dostrzec trzy zbliżające się do nich sylwetki. Irmina krzyknęła ze strachu. Eddard zachował się bohatersko i własnym ciałem zasłonił kobietę. Został jednak szybko powalony na ziemię. Potężny cios w twarz złamał mu szczękę i zwalił go z nóg. Król Hasselandu jęknął z bólu i zemdlał. Przerażona Irmina nie wiedziała, co robić. Do oczu naszły jej łzy, poczuła ciepło w kroku, które szybko zaczęło rozchodzić się po nogawce jej spodni. Załkała. Poczuła, jak ktoś chwyta ją za ramiona. Wrzasnęła i zaczęła się szarpać. Nie rozerwała jednak potężnego uścisku. Nagle zarejestrowała, że leci na bok. Z impetem uderzyła o ścianę i straciła przytomność.
- To wszyscy - w ciemnościach dał się słyszeć głos - Gdybym mógł, to bym ich zabił.
- Ja także - odezwał się drugi - Niestety Fuhrer kazał obejść się ostrożnie z tą dwójką. Herr Hauptsturmführer, jesteśmy chyba u celu?
- Tak, to tutaj - przytaknął pierwszy głos - Miejmy to już za sobą.
Tajemnicze postacie zbliżyły się do krat. Jedna z nich, dotąd nieodzywająca się, z łatwością poradziła sobie z przeszkodą, po prostu wyrywając ją z zawiasów. Grupka weszła do pomieszczenia. Zapalono latarki. Na końcu pomieszczenia znajdował się kamienny ołtarz. Jedna z postaci podeszła do niego. W świetle latarek dało się zauważyć, że była ubrana w czarny skórzany płaszcz, pod którym leżał idealnie skrojony mundur Streitkräfte - sił zbrojnych Techrzeszy - samozwańczego państwa z Winktown. Postać była dowódcą trzyosobowej grupy poszukującej technologicznych artefaktów, wysłanej do krajów Pierwszego v-Świata przez Urząd Technologii Techrzeszy, w celu odnajdywania i zdobywania przedmiotów, mogących wspomóc Zmechanizowane Imperium w rozwoju.
Oficer Techrzeszy podszedł do ołtarza, przyjrzał się mu i uderzeniem pięści rozkruszył kamienną płytę, z której wypadł niewielki przedmiot. Oficer podniósł go z ziemi i dał znać swoim towarzyszom, że nadszedł czas wychodzić z podziemi. Trzy postacie wyszły z pomieszczenia z ołtarzem i zniknęły w mroku. Kilka minut później spod katedry z piskiem opon odjechał czarny samochód...